fbpx
O wszystkimOpinie

Wyższy poziom oszustwa

dodany przezKamil Timoszuk 16 marca 2015 0 Komentarzy

Jest taka grupa aktorów w światowym kinie, która praktycznie nigdy nie gra w słabych jakościowo filmach. Grupa ta jest bardzo wąska, ale kiedy wymienimy nazwisko danego aktora, to możemy być niemal przekonani, że film w którym dana osoba zagrała trzyma dobry poziom. Tak też jest i z jednym z moich ulubionych aktorów.

Wspomniana przeze mnie grupa aktorów, dla wielu osób na całym świecie może się nieznacznie różnić ponieważ o tym decyduje w największym stopniu gust. Są jednak takie nazwiska, które niemal na każdej z takich list muszą się znaleźć. Jest to na przykład Jack Nicholson, Al Pacino czy też Tom Hanks. Na mojej prywatnej liście znajduje się też Will Smith, którego można obejrzeć w najnowszej produkcji pod tytułem „Focus”.

Focus film plakat

Reżyserami tej produkcji zostali panowie Glenn Ficarra oraz John Requa, znani na przykład z filmu „Kocha, lubi, szanuje” . Nie przez przypadek podaję ten przykład, ponieważ oba te filmy, pomimo, że są one z różną fabułą, to mają one ze sobą coś wspólnego. Tym czymś jest to fajne uczucie zaraz po wyjściu z kina, że zobaczyło się bardzo przyjemne rozrywkowe kino. Kino, które nie zapadnie w pamięci na wieki, ale kino, które można śmiało polecać. Zakładając też, że osoba oglądająca nie będzie tym typem widza, którego największą przyjemnością podczas każdego seansu, jest wyłapanie i czepianie się niemal każdego szczegółu w filmie. Później zaś taka osoba, wychodząc z kinowej sali lub wyłączając film w domu, jest wiecznie niezadowolona. Nic w tym jednak dziwnego jak się szuka nie tego co trzeba w takich produkcjach.

A o czym ten film jest? Grający główną rolę Will Smith jest zawodowym złodziejem i kłamcą jednocześnie. Jest to prawdziwa legenda tego półświatka, który jest prawdziwym przedsiębiorstwem, zarabiającym gigantyczne pieniądze. I między innymi chęć wzbogacenia się sprawia, że do grupy chce dołączyć kobieta, w postać której wcieliła się znana z „Wilka z Wall Street”Margot Robbie. Pomimo początkowych oporów, udaje jej się wkupić w łaski zarówno grupy, jak i przede wszystkim jej przywódcy. To sprawia, że bierze ona czynny, mniej lub bardziej świadomy udział, w kilku ciekawych przekrętach. Pomiędzy głównymi bohaterami, jak to często w takich opowieściach bywa, dochodzi też do romansu, ale nie jest to w tym filmie najważniejsze. Ważniejsze jest to, jak fajnie przedstawione są możliwości manipulowania ludźmi i ich uwagą. Nie od dziś wiadomo, że żyją na świecie mistrzowie tej sztuki. Jeśli więc myślicie, że przedstawione sytuacje w tym filmie to czysta fikcja, to obejrzyjcie sobie TEN zaledwie 8-minutowy świetny materiał, a być może zmienicie zdanie na ten temat.

Wracając jednak do filmu, to tym co fajnie w tym filmie działa to jego tempo – raz szybsze, a raz wolniejsze. W momentach kiedy wydaje się, że film za chwilę zacznie się dłużyć, następują fajne zwroty akcji. Zbiór tych wszystkich zmian sprawia, że „Focus” nie jest arcydziełem, ale jest niesamowicie przyjazną w odbiorze opowieścią z nutką sensacji w tle. Zresztą fajnym zabiegiem jest też to, że w tym filmie bardzo często teoretyczne tło, za chwilę staje się niemal pierwszym planem. Pomaga w tym cała grupa aktorów, która gra role drugoplanowe, ale robi to na tyle wyraziście, że nie odstaje kompletnie od reszty. Wszystko ubarwia przyjemna muzyka i wiele świetnych ujęć wielkiego miasta jakim jest Nowy Jork. Poza tym, dziwnym trafem pomimo bardzo bogatego aktorskiego dorobku Willa Smitha, ten film jest jednym z nielicznych, gdzie wciela się on w rolę swoistego amanta. Jest to całkiem ciekawe doświadczenie, zarówno dla widza, jak i też pewnie było dla niego samego.

Tak więc jakim filmem w ostatecznym rozrachunku jest „Focus”? Jest to jeden z takich filmów, które ja obejrzałem z nieukrywaną w żaden sposób przyjemnością i na pewno jeszcze nie raz do niego wrócę. Wrócę i dla samego Willa Smitha i dla tego pozytywnego ładunku energii jaki on ze sobą niesie. Bo właśnie między innymi tego szukam w tego typu produkcjach. Gdy więc czasami udaje mi się to znaleźć, to buzia mi się sama z tego powodu uśmiecha. I wam także prawdopodobnie będzie jeśli tylko wybierzecie się na ten film 😉