fbpx
Foto & VideoSesje Zdjęciowe

Wiara w ludzi czyni cuda

dodany przezKamil Timoszuk 25 października 2020 0 Komentarzy

Nic nie robi się i nie powstaje samo. Aby stworzyć coś wartościowego potrzeba czasu, wysiłku, cierpliwości czy poświęcenia. Samo życie można by powiedzieć. To pomimo wszystko jednak zaskakujące do czego to może doprowadzić.

Jeśli ktoś zagląda tu w miarę regularnie ten zna mój schemat publikowania zdjęć na blogu. Najpierw kilka słów ode mnie, później pojawiają się zdjęcia, a na końcu są wrażenia osoby fotografowanej. Dziś jednak będzie inaczej. Dziś już na starcie oddaję głos Weronice, która jest główną bohaterką. Skąd taka właśnie zmiana? Ponieważ pomimo naszej krótkiej znajomości, to już jest o czym opowiadać. I przeważnie robię to ja, a tym razem Weronika całkowicie nieświadomie przejęła stery i zrobiła to za mnie. Tradycyjnie prosząc ją o kilka spisanych przez nią słów swoich wrażeń po naszym spotkaniu, dostałem od niej więcej. Znacznie więcej 😉 I nawet nie przeszło mi przez myśl aby pierwotną wersję jej tekstu redagować czy skracać. Bo jeśli ktoś poświęcił na to trochę czasu aby to spisać w tak dobrej formie, to dlaczego miałbym to robić? Dlatego zapraszam do lektury, a następnie obejrzenia zdjęć.

„Jak pokazał przykład naszych zdjęć, czasem warto poczekać.” – Nawet nie potrafię ująć w słowa tego jak bardzo urzekł mnie swoją osobowością Kamil. Sprawił, że przypomniałam sobie, o co walczę i jaki to wszystko ma sens, na tym etapie życia, w którym to skupiam się w 100% na sobie, na poznaniu, zrozumieniu samej siebie – słowa Kamila które cytuję uświadomiły mi, że rzeczywiście, może niekiedy tak ma być, niekiedy warto, poczekać i to nic złego, jeżeli coś ma być naprawdę dobre.

Dlatego i na moich „kilka” słów od siebie Kamil musiał długo czekać, ale dzięki temu, płynął one prosto z serduszka.

Kamil skontaktował się ze mną w momencie, gdy dopiero zaczynałam powoli „nowe, lepsze życie”, a jak wiadomo początki są ciężkie. Był to również moment, którym to właśnie chciałam wrócić przed obiektyw aparatu, od którego miałam bardzo długi czas przerwy. Sesje zawsze dawały mi niesamowitą energię i były pewnego rodzaju terapią dla mnie samej, zawsze gdy patrzyłam na swoje zdjęcia myślałam „kurczę, ona jest naprawdę śliczna”. Pomimo wszystko, długo walczyłam o to by zaakceptować samą siebie, choć zawsze wiedziałam, że jestem naprawdę ładną, atrakcyjną kobietą. Z niecierpliwością czekałam na sesję, która miała być dla mnie, sprawdzianem, czymś specjalnym.

W dzień sesji – zmierzając właśnie na umówione miejsce spotkania, miałam wypadek – taksówkarz, wjechał w bok mojego samochodu. Trafiłam do szpitala, a przez całe to zamieszanie nawet nie miałam jak skontaktować się z Kamilem. Z wypadku wyszłam cało – nie licząc miliona siniaków jakie dostałam w prezencie – z którymi Kamil podejrzewam, że miał nie lada wyzwanie.

Tak naprawdę, gdy już mogłam się z nim skontaktować, nie liczyłam, na kolejne spotkanie, chciałam jedynie przeprosić. Wiem jak to wyglądało z jego strony, gdy czekał na mnie, a ze mną nawet nie było żadnego kontaktu, sama miewałam takie sytuacje i zupełnie go rozumiałam. Było mi źle z tym, że zmarnowałam czyjś czas w taki czy inny sposób, choć nie miałam na to wpływu.

Jednak ku mojemu zaskoczeniu, Kamil chciał dać mi drugą szansę i ponownie wyznaczyć termin na sesję. A żeby nie było i tym razem tak łatwo – hotel zarezerwował dla nas nie ten apartament o który prosiliśmy 😀

Kamil od samego początku starał się dawać mi jak największą przestrzeń oraz próbował mnie wyczuć, wszystko aby sprawić bym czuła się jak najbardziej komfortowo. Przed aparatem czuję się jak ryba w wodzie – tym razem też tak było, ale w tym wszystkim było coś wyjątkowego.

Otóż, po raz pierwszy w swoim życiu pozowałam w swoich naturalnych włosach. Od 13 roku życia borykałam się z łysieniem plackowatym. Byłam ich pozbawiona. Przez całe swoje życie, nawet w momencie, gdy ich stan zaczął się poprawiać gdy miałam 18 lat, nawet nie przeszło mi przez myśl, że któregoś dnia, odzyskam włosy. Współpraca z moimi naturalnymi włosami podczas sesji była dla mnie czymś totalnie obcym, to był mój pierwszy raz.

Gdy Kamil do mnie podszedł, chcąc pokazać mi zdjęcie stało się coś niesamowitego…

Tak jak mówiłam, zawsze lubiłam i podziwiałam siebie na zdjęciach. Ale gdy zobaczyłam wtedy jedno ze zdjęć zobaczyłam tak jakby zupełnie inną osobę, tak jakbym była jeszcze piękniejsza, a przecież nic – poza naturalnymi włosami się nie zmieniło. Chyba po raz pierwszy zobaczyłam samą siebie i każde zdjęcie, które Kamil mi pokazywał wywoływało u mnie niesamowitą radość – cieszyłam się jak dziecko – Kamilowi moje reakcje się podobały i sam nie raz się ze mnie zaśmiał, wcale mu się nie dziwię.

Wydaje mi się, że dopiero teraz poczułam się tak naprawdę piękna dla samej siebie.

Zawsze gdzieś w środku czułam żal i było mi przykro z powodu moich włosów, ale się z tym pogodziłam i robiłam wszystko by czuć się dobrze – zawsze dążyłam do samoakceptacji. I naprawdę nawet nie śniło mi się marzyć o takiej chwili jak ta, czy chociażby o tym, że kiedykolwiek będę w stanie wyjść z domu w swoich naturalnych włosach, czy poczuć ich dotyk na swoich ramionach.

Było to marzenie na tyle nieosiągalne, niemożliwe, że nigdy nie wypowiedziałam go przed samą sobą.

Sama sesja minęła błyskawicznie, pomysłów nie brakowało – wręcz przeciwnie – z każdym kolejnym zdjęciem było ich coraz więcej, a zdjęć było tyle, że szczerze współczułam Kamilowi momentu, w którym będzie musiał je przesortować. Każde jedno zdjęcie było nieziemsko piękne! Kamil ma świetne oko! Do tego jako człowiek sprawia, że można się przy nim poczuć niesamowicie swobodnie. Współpraca z nim to sama przyjemność.

Cieszę się, że to on był osobą, która uchwyciła i pokazała mi moje prawdziwe piękno.

Kamil jest osobą, która czerpie inspiracje z ludzi, wydobywa z nich to co najlepsze, jest człowiekiem, który naprawdę potrafi spojrzeć na drugiego człowieka. I wnosi coś od siebie, jego świadomość bycia, energia, charakter i piękno sprawia, że naprawdę chce się przebywać i rozmawiać z tym człowiekiem. Ja dzięki niemu zobaczyłam siebie, a dodatkowo dzięki jego słowom w moim kierunku zrozumiałam rzeczy, z którymi wcześniej walczyłam, bo przeszkadzały innym, ale jak się okazuje – dla mnie, jako do mojego całokształtu one są ważne – dzięki nim jestem sobą i dzięki nim tworzę naprawdę piękne rzeczy.

Na koniec chciałabym jedynie dodać, że akceptacja samego siebie jest niesamowicie ważna i każdemu z Was, życzę by dzięki akceptacji udało się wam kiedyś pokochać siebie samych, dostrzec siebie samych i to czego jesteście świadomi, to co akceptujecie – abyście to czuli. A gdy już to zrobicie – to uwierzcie mi – nie jednokrotnie uda wam się zaskoczyć siebie samych.

Mądrze dziewczyna gada, bardzo mądrze…

Ja natomiast od siebie chciałbym dodać tyle, że dla mnie to też były wyjątkowe zdjęcia. Poza tym w tamtym czasie byłem kilka dni po kupnie nowego aparatu, a więc każda kolejna szansa na sprawdzenie go w „warunkach bojowych” była na wagę złota. Czy się sprawdził? Tego dnia mam wrażenie, że zagrało wszystko 🙂

Poza tym jestem mega wdzięczny losowi, że dzięki niemu trafiam w dalszym ciągu na takich ludzi z którymi zdjęcia są czymś więcej. To nie są tylko ładne obrazki którymi można jedynie nacieszyć oko. To często dla tych osób, a przez to też i dla mnie, coś znacznie ważniejszego. I oby ta passa się u mnie nigdy nie skończyła…