fbpx
Foto & VideoO wszystkimSesje Zdjęciowe

We własnej skórze najlepiej

dodany przezKamil Timoszuk 20 maja 2020 0 Komentarzy

Życie w moim przekonaniu dostajemy nie po to aby je po prostu przejść po cichu i niezauważonym. Ono jest po to aby zrobić coś dobrego dla innych, a także dla siebie. A jeśli dodatkowo ktoś ma jeszcze inną/„wyższą” potrzebę, to może zostawić na tym świecie coś po sobie.

Czy ja należę do osób z grupy numer trzy? Chyba jeszcze nie. Takie postawienie sprawy kojarzy mi się z ludźmi, którzy tym co robią, już w swoim założeniu chcą rewolucjonizować i zmieniać świat. Ja chyba bardziej jestem bliższy twierdzeniu, że chcę robić w życiu fajne rzeczy na różnych poziomach – w moim i nie tylko moim odczuciu. Dlatego zawsze się cieszę, kiedy mam okazję współpracować z ludźmi, którzy także doskonale wiedzą czego chcą. Taką zaś osobą jest dzisiejsza bohaterka czyli Ania.

Kreska, jak nasi wspólni znajomi ją nazywają, jest tym typem kobiety, który w większości przypadków dobrze wie czego chce – zarówno od siebie jak i też innych. Czy tak było zawsze? Oczywiście pewnie nie. Ale do pewnych rzeczy czy też stanów rozumienia samych siebie, dochodzimy czasami latami. I tak też było z Anią. Ja zawsze cieszę się, gdy przed mój obiektyw trafia osoba świadoma. Świadoma siebie na różnych płaszczyznach – i tej psychicznej i tej fizycznej. Bo nie ma co ukrywać ale w moim przekonaniu praktycznie każdemu człowiekowi można zrobić fajne zdjęcie. Jednak w ludzi niepewnych czy na swój sposób zakompleksionych (często kompletnie bezpodstawnie) trzeba włożyć dużo więcej pracy. Szczególnie jeszcze przed samym dniem, kiedy te zdjęcia się odbywają. Z osobami świadomymi jest prościej, a nawet powiedziałbym, że często ciekawiej 🙂

Nasze zdjęcia z Anią rodziły się niemal w bólach 😉 Wprawdzie pierwsza myśl aby do nich doszło pojawiła się latem 2019 roku, ale z różnych często niezależnych ode mnie względów, przekładaliśmy je kilkukrotnie. Poziom oczekiwania jednak w pewnym momencie urósł do takiego poziomu, że trzeba było je zrobić bez względu na wszystko. I tak się też stało, że ta sesja stała się na swój sposób historyczna. Głównie za sprawą tego, że odbyła się ona dokładnie dwa dni po tym, gdy w Polsce ogłoszono pierwsze zakazy i nakazy związane z koronawirusem. Pomimo tych obostrzeń, nie chcieliśmy tego po raz kolejny odwoływać. Tym bardziej, że ogólny klimat był wtedy taki, że nie wiadomo co będzie dalej, a nawet nie wiadomo było kiedy będzie najbliższa możliwość zrobienia tych zdjęć. Zresztą do dziś doskonale pamiętam te przerażająco, a wręcz upiornie puste ulice, jakimi jechałem na miejsce sesji. Teraz gdy to wspominam, mam takie poczucie, jakby to było niemal wieki temu. A od tego czasu minęły zaledwie dwa miesiące…

Na szczęście my z Kreską nie daliśmy się zwariować i po prostu działaliśmy. Dzięki temu zrobiliśmy sporo fajnych kadrów w przyjemnej atmosferze. Pandemia przez te kilka godzin autentycznie dla nas nie istniała i to było świetne. To oderwanie się od tej całej psychozy jaka zaczynała panować w mediach, jak i też przede wszystkim w głowach wielu z nas. W tamtej chwili wystarczyło tylko włączyć dobrą muzykę, mieć otwartą głowę na pomysły padające z obydwu stron, i zrobić to po co się spotkaliśmy. Tylko tyle i aż tyle 🙂

Zresztą zobaczcie sami co z tego wyszło.

Robiąc te zdjęcia zależało mi jak zwykle na tym aby pokazać kobietę przed aparatem z jej jak najlepszej strony. Z takiej jakiej być może się nie zna, albo na przykład zapomniała, że może być tak fajna i potrzebuje potwierdzenia tego faktu. Tak na pamiątkę 😉

W przypadku Ani było to o tyle prostsze, że ona doskonale zna swoje dobre strony. Jednak i tak ten plan został zrealizowany, co ona sama mi później potwierdziła.

Wszystko zaczęło się wcześniej, niż myślałam. Zaczęło się bowiem już w głowie Kamila ubiegłego lata 🙂 Przypadkowa jazda rowerem i podobno od tamtego momentu ziarenka zaczęły kiełkować. Pamiętam dzień, kiedy Kamil zapytał czy stanę przed jego obiektywem. Listopad, więc trochę Mu to zajęło 😉 Pomyślałam sobie jednak – jakie to miłe, tyle dziewczyn fotografuje, bardzo fajnie będzie znaleźć się w takim gronie 🙂 Żeby nie było tak kolorowo, to ciągle pojawiało się „coś” co nie pozwalało na ustalenie terminu. Jednak w końcu mamy to 😉 Cztery godziny poświęcone na zdjęcia zleciały nie wiadomo kiedy. Już tego samego wieczora kiedy zrobiliśmy te zdjęcia, otwieram messengera i widzę zdjęcie, które wbija mnie w kanapę. Myślę sobie „yhym, jest sztos”;) I zastanawiam się co będzie dalej 🙂 Od jakiegoś czasu lubię siebie i wyznaję zasadę, że idealne kobiety nie są prawdziwe, a prawdziwe kobiety nie są idealne. Mimo to jak każda kobieta zawsze znajdę coś w sobie, swoich fotkach, co mi się nie do końca podoba. Po kilku dniach dostałam komplet zdjęć, gdzie masa z nich podoba mi się bez mrugnięcia okiem 🙂 Więc jednym słowem sukces 🙂 Dla mnie na pewno świetna pamiątka i super spędzony czas!

I takim właśnie sposobem uczciliśmy z Kreską przyjście do Polski koronawirusa 😉

A tak podchodząc do tego bardziej poważnie, to kolejna zadowolona osoba po wykonanych przeze mnie zdjęciach to mój prywatny kolejny krok. Krok na drodze do celu. A co jest tym celem? Podnoszenie umiejętności, zdobywanie doświadczenia, robienie coraz to ciekawszych rzeczy i sprawienie, że fotografia to będzie dla mnie coś więcej. Nie wiem czy będzie to coś co pozostawi jakiś ślad po mnie gdy mnie już tu nie będzie. Póki co chcę zostawiać w głowach ludzi stających przed moim aparatem, same pozytywne wspomnienia, które zostały zwizualizowane na zdjęciach