fbpx
O wszystkim

Wakacyjne przemyślenia

dodany przezKamil Timoszuk 11 lipca 2014 2 komentarze

Piątek to tygodnia koniec, a zarazem początek. Tak przynajmniej mówią ludzie. W moim obecnym przypadku jest to zdecydowanie koniec bo za mną kilka ciężkich dni, które były nawet widoczne w tym miejscu. Przez brak wystarczającej ilości czasu teksty nie pojawiają się tak często jakbym chciał ale będę z tym walczył. Zresztą nie tylko z tym.

Ponownie dopadł mnie okres, kiedy cały swój czas jaki posiadam w ciągu doby, jestem zmuszony dzielić bardzo uważnie. Patrząc na to z innej strony to ten podział nie jest taki trudny, bo godzin do rozdysponowania wystarcza mi teraz w głównej mierze tylko na pracę oraz trenowanie. Czasem jeszcze wpadnie dodatkowo z godzina czy dwie, na poznawanie wieczorami miasta z pozycji roweru. To jednak uznaję za wyjątek od reguły czy też swoisty luksus. No ale cóż, taki tymczasowo mamy klimat. Może to i jednak dobrze? Nie mam czasu na zajmowanie się głupotami, które mogły by być różne w skutkach. Poza tym wielu moich znajomych ułatwia mi ten stan poprzez zapomnienie mojego numeru telefonu, nie dzwonienie do mnie i nie wyciąganie mnie raz po raz na wszelkiej maści imprezy 😉 Trochę mi to przypomina okres z przed już ponad roku, kiedy to postanowiłem zmienić swoje życie dość diametralnie.

Czy mi się to udało? W dużej mierze na pewno tak. Teraz jednak patrzę na to wszystko, jak na ukończony pewien etap dłuższej drogi, której ciąg dalszy jest jeszcze przede mną. Wtedy w głównej mierze zależało mi na zrzuceniu zbędnych ostatnich 30 kilogramów, które mi ciążyły zarówno fizycznie jak i też psychicznie. Ten cel został osiągnięty, a łączna suma zrzuconego balastu z moich barków przekroczyła 120 kilogramów. W międzyczasie powstawało już w mojej głowie pytanie – co dalej? Bo głupio by było moim zdaniem na tym wszystkim poprzestać, a tym samym trochę to zmarnować. Między innymi to jest jedna z moich motywacji dla których niemal każdego dnia uwielbiam ciężko trenować. Poza tym wiem, że paru ludzi mnie obserwuje, a nawet chyba trochę bierze przykład, a to już jest zdecydowane zobowiązanie. Jednak nie ukrywam, że jest to też motywacja do tego, aby się nie zatrzymywać choćby nie wiem co. Każdy ma swoje lepsze i gorsze dni, to całkiem normalne. Jednak nie chcę dojść do takiego momentu w którym stanę w miejscu i będę tylko egzystował. Nie na tym mi zależy i nie po to tyle już zrobiłem aby tak było. Jednak, żeby w najbliższym czasie robić kolejne kroki na przód, muszą być poczynione pewne plany według których postaram się działać.

Jako, że od jakiegoś czasu mamy już pełnoprawne wakacje, to na pewno najbliższy czas chciałbym aby był jak najbardziej aktywny. Aktywny zarówno fizycznie jak i też turystycznie. No bo kiedy człowiek ma wyjeżdżać jak właśnie nie w wakacje? 🙂 Dlatego też pewne plany już są i zrobię wszystko co w mojej mocy aby doprowadzić do ich realizacji. Mapę punktów do odwiedzenia w najbliższym czasie tworzą główne 4 cele. Cele, które może i są w różnym stopniu prawdopodobne ale jak najbardziej możliwe. Jakie to punkty? Na pierwszy ogień idzie polskie morze, a dokładniej Trójmiasto. To jednak w dużej mierze ma być na te kilka planowanych tam dni, tylko moją bazą wypadową do kilku miejsc, podobno wartych odwiedzenia. Potem najprawdopodobniej będzie Toruń, i to może nawet dwa razy w krótkim czasie. Po co? To się jeszcze okaże, o czym nie zapomnę na pewno napisać w tym miejscu 😉 No ale żeby nie było tak polsko i monotonnie, to do tego zestawu dochodzą jeszcze dwa inne miejsca/miasta poza polskimi granicami, w których jeszcze nigdy wcześniej nie byłem. O jednym z nich parę osób śledzących mój fanpage już wie. Wie też o tym, że do tego miejsca ciągnie mnie w dużej mierze CrossFit, ale i także chęć poznania czegoś nowego pod każdym kątem. Zobaczymy jak z tego nie łatwego zadania wybrnie włoski Mediolan. O ostatnim zaś miejscu nie chciałbym teraz pisać. Zbyt dużo jest jeszcze niewiadomych odnośnie niego i zbyt wiele czasu jeszcze zostało, co sprawia, że temat jest jeszcze niepewny. Jednak gdyby udało mi się pojechać i tam, to wyszłoby na to, że sierpień w moim wykonaniu byłby BARDZO wyjazdowy.

I tak to właśnie wygląda w ten piątkowy i bardzo pochmurny wieczór. Z jednej strony jestem zarobiony tak, że nie wiem w co mam ręce włożyć. Z drugiej jednak strony planuję wyrywanie się z Białegostoku po kilka dni co kilka dni. Takie to trochę szalone z mojej strony ale z drugiej, czy aby przypadkiem to nie właśnie szaleńcy mają ciekawe życie? Ja takim na pewno bym nie pogardził, a więc postaram się aby z mojej strony zostały spełnione wszystkie warunki w tym celu.