Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /home/u192686/domains/kamiltimoszuk.pl/public_html/wp-includes/post-template.php on line 284
O wszystkim

To już jest koniec…

dodany przezKamil Timoszuk 9 marca 2014 0 Komentarzy

Nareszcie koniec. Tego długiego i jakże nieprzyjemnego tygodnia. Czasem człowiek ma serdecznie dość takich dni jak te wszystkie ostatnie. Nawet pogoda, która jest coraz to łaskawsza dla wszystkich, nie cieszy już tak jak by mogła. Może to jednak kwestia czasu, którego potrzeba aby upłynął i żeby wszystko się unormowało?

A właśnie tego potrzebuję chyba teraz najbardziej. Spokoju i odrobiny unormowania w moim życiu. Niech wszystko co dzieje się dookoła mnie, najlepiej niech zwolni, albo jeszcze lepiej w pojedynczych przypadkach po prostu zniknie. Niestety są to jedynie pobożne życzenia, które dobrze wiem, że nie mają szansy się spełnić. Nie może to jednak sprawić tego, że nie będę się starał aby tak się stało. Potrzebne jest to mi również do tego aby wykonać kilka planów jakie mam jeszcze na ten miesiąc. W takim pośpiechu, z tyloma problemami oraz z przyplątującą się chorobą nie ma szans na to aby je wszystkie spełnić.

Jak ważne w tym wszystkim jest zdrowie, dobitnie przekonuję się od kilku dni. Jeszcze jakiś czas temu chorowali niemal wszyscy dookoła mnie. Czy to łapały ludzi lekkie przeziębienia czy też inne grypopodobne paskudztwa. Ja w jakiś nieznany mi w sumie sposób omijałem te wszystkie przyjemności. Do czasu. Kiedy w jednej chwili zwaliło mi się wszystko na głowę, postanowiła przyatakować też i choroba. Dobry moment sobie wybrała cholera jedna! Tym bardziej było to frustrujące, że niespecjalnie mogłem przemieszczać się na swoich dwóch kółkach. W jednym z tych kółek, tak też swoją drogą, udało mi się już przebić dętkę i to drugiego dnia 😉 Jak się okazało w oponie siedziała taka ilość drobnego szkła, że aż dziw bierze, że dętka wytrzymała te dwa dni 🙂 Wracając jednak do tematu choroby i nieprzyjemności z nią związanych, to doszła kwestia także odpuszczenia sobie regularnych treningów oraz połączenia jej z ciężkim okresem w pracy. Gdybym chciał to wszystko połączyć to musiałbym chyba być na jakichś prochach, które są znacznie mocniejsze od typowych antybiotyków. Jak jednak wiadomo nie tędy ta droga, a przynajmniej nie moja.

Na szczęście i pracę i chorobę udało mi się już praktycznie „załatwić” cokolwiek to znaczy. Teraz plan na najbliższe dni i tygodnie przewiduje temat nie tyle nieprzyjemny co w dużej mierze konieczny. Chcąc pozamykać pewne sprawy w swoim życiu czeka mnie kilka wizyt i rozmów z lekarzami, a być może i wyjazdami gdzieś w Polskę w tym celu. Mało kto lubi z własnej i nieprzymuszonej woli to robić ale ja czuję, że to jest ten czas kiedy powinienem to właśnie załatwić raz na zawsze i mieć to już na swój sposób z głowy. Oczywiście łatwo się to wszystko pisze, a trochę trudniej wprowadza w życie. Jednak z paroma innymi rzeczami sobie już poradziłem, to dlaczego miałbym sobie z tym nie poradzić?

Na koniec miesiąca czyli w dniach 29-30 marca, tak jak już wcześniej wspominałem, wybieramy się do centrum Polski zwanym Łodzią, aby zmierzyć się ze swymi słabościami na Łódź Garage Games. Jako, że jeszcze dokładne szczegóły wyjazdu nie są znane, to każdy kto przeczyta ten tekst i miałby ochotę przejechać się razem z nami, niech po prostu da znać. W grupie siła, a dobrze by było aby Białystok pokazał się z dobrej strony na takim wyjeździe. I to nie tylko ze strony sportowej, prawda? Tak więc w grupie siła! 😉

A tak poza tym, to dzięki za każdą wiadomość jaką dostałem po publikacji ostatniego tekstu. To było dla mnie ważne i potrzebne. Fajnie jest wiedzieć, że ma się takich czytających jak wy 🙂

Pozytywny kawałek muzyki z dedykacją dla was.

Udanego następnego tygodnia ludziska!