fbpx
O wszystkim

Telewizyjna droga do normalności

dodany przezKamil Timoszuk 11 czerwca 2015 4 komentarze

Telewizja to takie zwierzę, które w dzisiejszych czasach ma prawo wielu ludziom kojarzyć się na bardzo różne sposoby. Z jednej strony hasło pod tytułem „telewizja kłamie” jest wiecznie żywe. Z drugiej jednak strony jestem ja i moja sytuacja, która nie pozwala mi mówić o niej źle. Przynajmniej na razie.

Od dłuższego już czasu, który można ze spokojem liczyć nie w tygodniach czy miesiącach, a latach, telewizor w moim domu stał się dla mnie niemal przedmiotem zbędnym. Głównie dlatego, że nie mam czasu, ani tym bardziej ochoty, oglądać współczesnej telewizji. W mojej opinii nie ma ona zbyt wiele do zaoferowania, w temacie atrakcyjnego spędzenia czasu. Ramówki większości polskich, i nie tylko polskich stacji, zdominowały programy, od oglądania których mózg zdrowego człowieka niemal lasuje się z miejsca. Jakieś ukryte prawdy czy inne pseudo realistyczne gnioty, to praktycznie obowiązkowy składnik codziennej porcji papki, jaka jest nam serwowana. Mój odwyk od telewizji doszedł nawet do tego stopnia, że przestałem także oglądać wiele pozycji niemal dla mnie obowiązkowych przez długie lata, jak na przykład kilka seriali (głównie zagranicznej produkcji) czy też talk show z Kubą Wojewódzkim na czele. I co najdziwniejsze, ten obecny stan jakoś niespecjalnie mi przeszkadza.

Telewizja 2

Jednak od jakiegoś już czasu to nie ja upominam się o telewizję, ale bardziej telewizja upomina się o mnie. Wszystko to za sprawą jednej rozmowy przeprowadzonej po treningu w boxie (dzięki Monia!), dzięki której dowiedziałem się, że powstaje cykl materiałów o nazwie Odważeni produkcji TVN. Seria ta miała opowiadać o ludziach, którzy z rozmiaru XXXL w różny sposób trochę się „skurczyli” 🙂 Ta więc jakby nie patrzeć, w czystej teorii całkiem nieźle tam pasowałem. Dlatego też nie czułem specjalnych oporów przed tym, aby wysłać swoje zgłoszenie i zobaczyć czy kogoś ta moja historia także zainteresuje. Jak się okazało – zainteresowała! Dokładniej rzecz biorąc, Katarzyna Abramowicz (BARDZO pozytywny człowiek!), która jest odpowiedzialna za wyszukiwanie takich historii jak moja, zwróciła na mnie swoją uwagę. Przechodząc od słowa do słowa, po kilku dniach od naszej pierwszej telefonicznej rozmowy, była już w Białymstoku z całą ekipą i Dominiką Gwit na czele, aby nakręcić jakiś fajny materiał. Czy się on udał? Kto jeszcze nie widział, to może sobie obejrzeć pod TYM linkiem. Ja nie ukrywam, że do obejrzenia swojego materiału oraz występu w Dzień Dobry TVN, który się z tym wiązał, zbierałem się prawie 2 tygodnie. Jakoś nie jestem fanem siebie na ekranie 😉

Telewizja 3

Co jednak najważniejsze, podczas tego spotkania zadziało się coś, co wiele osób podejrzewało, że było od początku do końca ustawione. Nawet jeśli tak było to po pierwsze ja nie miałem o tym zielonego pojęcia, a po drugie nie zamierzam specjalnie narzekać z tego powodu. Dzięki spotkaniu doktora Ambroziaka w DDTVN, zostałem przybliżony do spełnienia jednego ze swoich marzeń, na odległość na jakiej jeszcze nigdy nie byłem. Bo jak dobrze wiem, dla części ludzi moja chęć pozbycia się pozostałej skóry po zrzuceniu 120 kilogramów, wydaje się co najmniej dziwna. Dla mnie jest to jednak w tej chwili priorytet, który jest ponad wszystkim innym, a poza tym jest to moja prywatna walka. Walka o normalność, jaką większość ludzkości dostaje od życia niemal od urodzenia. Ja tego komfortu nie mam, ale wierzę też w to, że jeśli moje starania zakończą się sukcesem, to wszelkie niedogodności jakie czyhają na mnie jeszcze na drodze, kiedyś po prostu zaprocentują. Dlatego też głupotą z mojej strony byłoby nie przyjęcie zaproszenia na casting do programu Życie bez wstydu. Programu TVN w którym pomaga się takim ludziom jak ja z podobnymi problemami.

Telewizja 4

O samym castingu pisałem już na łamach bloga i możecie o tym przeczytać TUTAJ. Pisząc tamten tekst, nie wiedziałem jeszcze jak sprawy się dalej potoczą. Te natomiast przybrały dla mnie bardzo pozytywny wydźwięk. Zanim jednak do tego doszło, musiałem chwilami się mocno spiąć aby wypełnić pewne warunki. Takim warunkiem było na przykład wysłanie mailem badań lekarskich, potrzebnych do podjęcia decyzji przez twórców programu. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że o potrzebie spełnienia tego warunku dowiedziałem się po południu w środę, a niewiele ponad 24 godziny później miałem być już w podróży do Kopenhagi. Tym bardziej było to skomplikowane, że potrzebne były wyniki badań krwi, które się robi na czczo. Jednak ja nie dam rady?! Po zwiedzeniu połowy miasta i poszukiwaniu placówki która mi to ogarnie, a także wydaniu nie małej sumy, udało się! Do Danii leciałem z poczuciem wykonanej swoistej misji. A odpowiedź zwrotną dostałem bardzo szybko, bo tuż po powrocie.

Telewizja 1

Jak pewnie większość z was już wie, była to odpowiedź bardzo pozytywna z mojego punktu widzenia. W wyniku czego, jeśli ktoś nie ma mnie jeszcze dość z mojej obecności w internetach, już jesienią będzie mógł mnie zobaczyć także i w TVN 😉 Jestem też już po pierwszej wizycie u pani chirurg w klinice doktora Ambroziaka, która się mną zapewne fachowo zajmie. To też oznacza, że mam już za sobą pierwsze nagrania do programu, dzięki którym wiem, że chyba raczej sam siebie w telewizji nie będę oglądał 😉 Dlaczego? Głównie dlatego, że podczas tych nagrań chwilami czułem, że to nie do końca jestem w 100% ja, taki jak na co dzień. Być może magia montażu fachowców z telewizji sprawi, że będzie to do przełknięcia dla typowego widza, ale pewnie i tak dostanę od was jakiś komentarz zwrotny. Trzeba też pamiętać o tym, że jest to specyficzny format telewizyjny, i dużo rzeczy robi się właśnie pod ten format. Ja póki co jeszcze nie płakałem na wizji 😉 Za to kilka razy się spiąłem z nieznanych mi do końca przyczyn, mając odpowiedzieć na teoretycznie proste pytania. Czy się tym przejmuję? Jakoś niespecjalnie 🙂

Za to bardzo mocno skupiam się na celu jaki mam do osiągnięcia. Na chwilę obecną jest to na przykład przyjmowanie leków, w ramach poprawy parametrów organizmu, tak aby być przygotowanym do pierwszej operacji w stu procentach. A, właśnie. Wiele osób mnie ostatnio pyta ile tych operacji będzie. Ja póki co mogę odpowiedzieć na to pytanie tylko tak, że aby wyciąć całą skórę, potrzeba jest na pewno więcej niż jednego zabiegu. Czy jednak chirurg będzie musiał ingerować dwa, a może więcej razy, to się okaże później. Czy to wszystko „ogarnie” mi telewizja? To także jest póki co niewiadoma. Najważniejsze dla mnie jest to, że już w sierpniu postawię pierwszy z ostatnich kroków ku normalności. Nie wybiegam daleko w przyszłość, bo uważam, że nie ma to dużego sensu. Zasada stawiania kolejnych kroków, w moim przypadku wydaje się niemal idealna. I zanim nie osiągnę końcowego celu, to także pozwalam sobie jedynie na sporą satysfakcję jaka się we mnie gromadzi. Na wielką radość mam nadzieję, że jeszcze przyjdzie odpowiedni czas!