Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /home/u192686/domains/kamiltimoszuk.pl/public_html/wp-includes/post-template.php on line 284
O wszystkimOpinie

Szanuj szefa swojego…

dodany przezKamil Timoszuk 7 grudnia 2014 2 komentarze

…bo możesz mieć gorszego. Tak mówi jedno z powiedzonek ludzi, którzy nie pałają wielką miłością do swoich przełożonych w miejscach pracy. Tak to już jest, że konflikt na linii pracownik-pracodawca był, jest i będzie zawsze. Nic więc dziwnego, że na ten naprawdę wdzięczny filmowo temat powstają kolejne produkcje. A nawet i sequele.

Każdy kto ogląda dość regularnie wszelkie rodzaje filmów, ten doskonale wie, że bardzo rzadko się zdarza aby kontynuacja nawet bardzo dobrego tytułu była udana. Przypadków, którym udała się ta niezwykle trudna sztuka, jest jak na lekarstwo. Nie przeszkadza to kolejnym osobom podejmować kolejne próby. Każda z nich podszyta jest nadzieją na to, że tym razem to będzie strzał w dziesiątkę. Czy udało się to twórcom filmów „Szefowie wrogowie” 1 i 2? Postanowiłem to sprawdzić.

Szefowie Wrogowie 2 plakat

Zarówno pierwszy jak i drugi film z tej serii, jest komedią sensacyjną, która opowiada o trójce przyjaciół, którzy mówiąc najogólniej mają dość swoich przełożonych w swoich miejscach pracy. W efekcie tego dochodzi do różnych zdarzeń, nie zawsze legalnych, które pozwalają im się uwolnić od zawodowych tyranów. Druga cześć zaczyna się w momencie, kiedy ta sama trójka zakłada własny biznes i jest o krok od wejścia na rynek z produktem przełomowym. Pech jednak chce, że trafiają oni na biznesowego wyjadacza, który mówiąc krótko zostawia ich praktycznie z niczym. Nie mogąc się jednak pogodzić z tym faktem, wymyślają oni sposób na to jak odzyskać swój biznes. Tym pomysłem jest porwanie syna przedsiębiorcy i wymuszenie za niego solidnego okupu. Tu jednak trafiają na kolejnego cwaniaka. W efekcie tego, dostajemy w jednym filmie bandę oszołomów, którzy chcą się nawzajem wykiwać i zgarnąć jak najwięcej „tortu” dla siebie. To musi rodzić zabawne sytuacje.

Główne role w tym filmie grają Jason Baternan, Jason Sudeikis oraz Charlie Day. To właśnie oni w kilku momentach tej produkcji, ratują wiele innych niedociągnięć, choćby samego scenariusza, i swoją dobrą grą aktorską sprawiają, że widza oglądanie nie boli. Role drugoplanowe zagrane przez wiecznie młodą i piękną Jennifer Aniston, czy też Kevina Spaceya oraz Jamiego Foxxa nadają zdecydowanego kolorytu temu filmowi. Poczucie humoru zawarte w tym filmie jest tak samo specyficzne jak i też nierówne. Wiele znakomitych żartów lub śmiesznych sytuacji, przeplatanych jest typowymi sucharami rodem z najgorszych amerykańskich komedii dla nastolatków. Na szczęście jednak w ogólnym rozrachunku film broni się jako całość i z kina człowiek nie wychodzi w oparach zażenowania. Jak dla mnie to duży plus.

I tak naprawdę na tym mógłbym zakończyć ten krótki opis tego filmu. Bo gdybym miał pisać więcej, to musiałbym pewnie zdradzić kolejne wątki fabuły lub też przybliżyć jakieś żarty zawarte w filmie. A jaki jest sens to robić, skoro można to samemu zobaczyć i szczerze się kilka razy pośmiać? Ja zachęcam do zrobienia tego czy to w kinie czy w domowym zaciszu. W przypadku tej produkcji, raczej nic ona nie straci jeśli obejrzy się ja na mniejszym monitorze czy tez telewizorze niż gigantyczny kinowy ekran. Natomiast czy czas poświęcony tej lekkiej i całkiem zabawnej produkcji będzie zmarnowany? Według mnie raczej nie. Na weekendowe spędzenie czasu ten sequel nadaje się całkiem dobrze.

P.S.

Dzięki też temu filmowi, dowiedziałem się, że niebawem do kin wejdzie nowy film z Willem Smithem, który podobnie jak Tom Hanks w słabych produkcjach występuje bardzo rzadko.

Tak więc tym samym „Focus” trafia na moją prywatną listę filmów „must watch”.