fbpx
Foto & VideoO wszystkim

Spacer po Chicago

dodany przezKamil Timoszuk 26 stycznia 2014 7 komentarzy

Do wietrznego miasta leżącego przy jeziorze Michigan przyleciałem już jakiś czas temu. Zajęło mi jednak kilka dni zanim ogarnąłem się i wyruszyłem na niemal obowiązkowy spacer po tym miejscu na ziemi. Wszystko to głównie po to aby odwiedzić miejsca już znane i lubiane, a także by być może odkryć coś nowego i wcześniej nie widzianego.

Tak samo jak w Polsce, tak i też tutaj zima daje się wszystkim we znaki bardzo konkretnie. Po fali ekstremalnych mrozów kiedy temperatura spadła do nawet minus 40 i więcej stopni, teraz utrzymuje się na trochę wyższym ale nadal niezbyt przyjemnym poziomie.

Chicago spacer 2

Jeśli do tego dorzucimy jeszcze opady śniegu połączone z podmuchami porywistego wiatru to dostajemy obraz niezbyt przyjazny do jakiegokolwiek zwiedzania. Ale z drugiej strony nie przyjechałem tutaj by tylko siedzieć w domu i oglądać Chicago zza okna domu. A więc z tą właśnie myślą przewodnią wyruszyłem na mój mały własny podbój downtown Chicago.

Żeby dostać się do tak zwanego po polsku centrum miasta musiałem skorzystać z Metry (nie mylić z metrem) czyli takiej podmiejskiej kolejki. Ten środek transportu bardzo mi przypomina nasze dawne polskie pociągi, głównie ze względu na dwupoziomowe wagony, które jeździły kiedyś po naszych torach. Aby się przejechać tym cudem techniki potrzeba wykupić dość śmiesznie i zarazem oldschoolowo wyglądający bilet.

Chicago spacer 1

Kiedy docieramy już na miejsce, tak jak każde większe miasto w USA wita nas przede wszystkim wieżowcami i… rzeką płynącą przez środek miasta.

Chicago spacer 3

A im bardziej zagłębiamy się w otchłań tego miasta to tym bardziej mamy szansę zobaczyć ciekawe z punktu widzenia turysty takiego jak ja miejsca. Zresztą zobaczcie sami wycinek tego co udało mi się uchwycić na zdjęciach.

Chicago spacer 4

Chicago spacer 5

Chicago spacer 6

Chicago spacer 7

Chicago spacer 8

Chicago spacer 9

Przemierzając miasto zahaczałem też o sklepy z cenami o dziwo nie zabijającymi już na samym wejściu. Szczególnie ciekawiły mnie takie miejsce gdzie za zakupy w których jeszcze parę lat temu dałbym się chyba pokroić 😉

Chicago spacer 10

Jednym ze środków transportu z jakiego korzystają mieszkańcy Chicago to rower. Zarówno prywatny jak i miejski.

Chicago spacer 11

Co ciekawe firma obsługująca te miejskie jednoślady parę dni temu ogłosiła bankructwo. Oby te przedsiębiorstwo, które będzie obsługiwać Białystok od najbliższego sezonu, miało trochę więcej szczęścia.

W Chicago nie brakuje też różnego rodzaju sztuki porozstawianej na kolejnych ulicach. Nie mnie oceniać czy bardziej to ubarwia czy może zaśmieca miasto.

Chicago spacer 12

Chicago spacer 13

Chicago spacer 14

Chicago spacer 15

Wiedząc, że być może nie będzie w kolejnych dniach odpowiednich warunków do zwiedzania postanowiłem zapuścić się jeszcze dalej. Moim celem stała się czynna tylko częściowo w okresie zimowym przystań jachtowa Navy Pier. Droga do niej ciągnęła się wzdłuż jeziora od którego wiało jak nie powiem co 🙂

Chicago spacer 16

Chicago spacer 17

Chicago spacer 18

Na szczęście spacer opłacił się. Na miejscu można było odpocząć w cieple, a także zobaczyć kilka ciekawych rzeczy.

Chicago spacer 19

To miejsce latem musi być prawdziwą kopalnią atrakcji. Zresztą nie tylko to bo wiele miejsc na zimę w Chicago jakby zapada w zimowy sen. Jest to zdecydowany bodziec aby przynajmniej raz przyjechać do tego miasta latem, a nie tak jak w tej chwili zimową porą.

Chicago spacer 20

Wracając już w stronę Metry po jakimś 30-kilometrowym spacerze tego dnia, musiałem zahaczyć i uwiecznić dwa miejsca. Oba z różnych względów historyczne.

Chicago spacer 21

To po lewej to prawdziwy początek chyba najbardziej popularnej drogi/autostrady na świecie, o której powstawały nawet piosenki. To po prawej to chyba najbardziej filmowe schody w historii kina. Każdy chyba jest w stanie wymienić z pamięci choćby jeden film gdzie na tego typu schodach rozgrywają się sceny akcji 🙂

I w taki oto sposób spędziłem kilka dobrych godzin w downtown Chicago. Do domu wróciłem przemarźnięty na kość, zmęczony jak pies ale przede wszystkim zadowolony jak cholera. A o to przecież w tym wszystkim chodziło 😉