Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /home/u192686/domains/kamiltimoszuk.pl/public_html/wp-includes/post-template.php on line 284
CrossFitFoto & VideoO wszystkim

Sobotnia energia!

dodany przezKamil Timoszuk 22 marca 2014 2 komentarze

Trochę mało mnie tu ostatnio na blogu ale wracam. W taki sam sposób jak zaczęła wracać do mnie energia życiowa jaką ostatnio gdzieś chyba zatraciłem. Powoli ale jednak skrupulatnie, postaram się w najbliższym czasie aby wszelkiej maści materiałów było tutaj więcej. A więc dziś zapowiadana wcześniej nieśmiało zabawa.

Owa zabawa miała miejsce po dzisiejszym zespołowym treningu w CrossFit Podlasie, jak to w każdą sobotę bywa. Zanim jednak do tego doszło miałem za sobą w dużej mierze nieprzespaną noc. W dużej mierze zafundowałem to sobie na własne życzenie, więc nie mam prawa za bardzo narzekać. Jednak po takich nocach człowieka normalnie nosi energia jaką chce z siebie jak najszybciej wyrzucić. Dlaczego? Otóż jak już wspominałem nie raz, od prawie 20 lat pasjonuję się koszykówką wszelkiej maści. Od lokalnych rozgrywek amatorskich, aż po ligę NBA. Śledzenie losów tej ostatniej i mieszkanie w Polsce nierozwiązalnie łączy się z jednym faktem – nieprzespanymi nocami. Kiedy zaczynają się pierwsze mecze, na zegarkach w Polsce wybija północ lub pierwsza w nocy. Dorzucając do tego jakieś 2 i pół godziny na mecz to wychodzi nam, że często sam środek nocy jest zarezerwowany jest nie dla snu, a właśnie dla oglądania basketu.

Od wielu też lat jestem fanem jedynej drużyny pochodzącej z Kanady jaka gra w amerykańskiej lidze czyli Toronto Raptors. Kibicowanie temu zespołowi to generalnie droga przez mękę i zadawanie sobie pytań „dlaczego ja im kibicuję?”. Na szczęście to się zaczęło zmieniać i w tym sezonie Dinozaury są jedną z lepszych ekip w NBA, a więc i przyjemniej jest zarywać dla nich noce. Z tym, że nie można tego powiedzieć o tej minionej, kiedy to do Toronto zawitał jeden z najlepszych zespołów NBA czyli Oklahoma City Thunder. Żeby nie przedłużać tego przydługiego i tak wstępu powiem tylko, że to spotkanie już zostało okrzyknięte jednym z najlepszych jakie rozegrano w tym sezonie. Dramaturgia była taka jak w filmach Hitchcocka czyli najpierw trzęsienie ziemi, a później napięcie już tylko rośnie 😉

I tak też było tym razem. Kiedy do końca drugiej dogrywki pozostawało zaledwie 43 sekundy, a Raptors prowadzili 8 punktami wydawało się, że nic im nie może odebrać wygranej. Wydawało się. Głupie błędy w połączeniu z tym co możecie zobaczyć poniżej dały coś nieprawdopodobnego.

Kevin Durant drodzy państwo i 118:119 dla Oklahomy. Nic dodać, nic ująć.

To nic, że na zegarku było już grubo po 3 w nocy. Mnie emocje nosiły tak bardzo, że udało mi się zasnąć dopiero koło 4. Zaraz po przebudzeniu rano, okazało się, że ciśnienie po tym meczu niespecjalnie ze mnie zeszło, a więc trening był jak znalazł na tę okazję. Tym razem czekało na wszystkich sporo ciężkiej pracy.

Team WOD CF Podlasie

Było ciężko, zapewniam. Ale nie na tyle ciężko aby po tej dawce wysiłku się jeszcze nie dobić. W taki pozytywny sposób przy dźwiękach znanego wielu osobom kawałka. Oprócz osób z którymi zgadałem się wcześniej na Facebooku, dołączyło do nas jeszcze kilka innych chętnych i w takim oto składzie zaczęliśmy robić przysiady 🙂

Końcówka tej piosenki pomimo, że tego tak bardzo nie widać, to prawdziwy ogień dla nóg. Nawet jeśli dobierze się niezbyt duże obciążenie tak jak ja to zrobiłem. Musiałem jednak robić to na oko nie wiedząc do końca czego mogę się spodziewać. Teraz będąc mądrzejszy o tę wiedzę i lepiej uda mi się to wyskalować w przyszłości. Poza tym jak widać na załączonym filmie, CrossFit jest skalowany pod każdego. Nie zawsze jest potrzeba aby każdy robił to samo, takim samym obciążeniem i z taką samą intensywnością. Tutaj chodziło o zdrową, bezpieczną i fajną zabawę. I to chyba śmiem twierdzić, że udało się całkiem nieźle 😉

Tak więc weekend zaczął się zdecydowanie pozytywnie w pozytywny sposób i z pozytywnymi ludźmi. I oto chodzi. Tak samo jak tez oto aby starać się wykrzesać z siebie jak najwięcej dobrej energii, która chyba rzeczywiście nierozerwalnie wiąże się z pogodą. Wystarczy, że słońce trochę zaświeciło, a mi znacznie łatwiej gęba się śmieje niż to robiła przez ostatnie tygodnie. I niech ten stan trwa jak najdłużej!