Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /home/u192686/domains/kamiltimoszuk.pl/public_html/wp-includes/post-template.php on line 284

Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /home/u192686/domains/kamiltimoszuk.pl/public_html/wp-includes/post-template.php on line 284

Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /home/u192686/domains/kamiltimoszuk.pl/public_html/wp-includes/post-template.php on line 284

Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /home/u192686/domains/kamiltimoszuk.pl/public_html/wp-includes/post-template.php on line 284

Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /home/u192686/domains/kamiltimoszuk.pl/public_html/wp-includes/post-template.php on line 284
O wszystkimOpinie

Smakowite filmowe kąski

dodany przezKamil Timoszuk 28 grudnia 2014 0 Komentarzy

Okres świąteczno-noworoczny to zdecydowanie dobry czas aby na przykład nadrobić filmowe zaległości. Zaległości, które potrafią okazać się w rzeczywistości tak samo smakowitymi kąskami, jak na przykład to co w tym okresie ląduje często na naszych stołach. Idąc właśnie tym tropem, w ostatnich dwóch dniach zafundowałem sobie prawdziwą ucztę.

Największym dla mnie samego zaskoczeniem tej uczty był fakt, że zafundowałem ja sobie sam we własnym domu. Nie miałem jednak innej możliwości, skoro chciałem obejrzeć filmy, których nie ma już na kinowych ekranach. Wiem na pewno, że pierwszy z nich był ale nie zdążyłem na niego dotrzeć. Drugi zaś nawet jeśli był, to znając realia polskich kin to raczej nie zebrał wystarczającej widowni, aby na dłużej zagościć w jakimkolwiek polskim kinie. Dlatego też domowe zacisze było idealnym miejscem do ich skonsumowania. Na przystawkę zaś poszła ta pozycja.

Chef plakat

„Chef” to świetna, niezwykle lekka ale wręcz momentami malowniczo ujmująca opowieść o człowieku, który miał marzenia. Dokładnie rzecz biorąc, opowieść kręci się wokół kucharza świetnie zagranego przez Jona Favreaua, który pracuje w pewnej restauracji. Pracuje to jednak za dużo powiedziane. Do jego życiowej sytuacji bardziej pasuje określenie, że dusi się w niej, ponieważ właściciel tego przybytku, ogranicza go na różne sposoby. Jeśli do tego dodamy jeszcze problemy z pogodzeniem pracy i wychowaniem syna oraz konflikt z jednym ze znanych krytyków kulinarnych, to śmiało możemy dojść do wniosku, że w życiu Carla Caspera panuje niezły rozpierdziel. Na jego szczęście okazuje się, że otaczają go różni przychylni mu przyjaciele, gdzie na ich czele stoi jego była żona. W wyniku pewnego splotu wydarzeń oraz zaznajomienia się z takim narzędziem social media jak Twitter, jego życie ulega kompletnej zmianie. Tak rozpoczyna się jego podróż nie tylko fizyczna po USA, ale także i życiowa.

W tym filmie jesteśmy świadkami zjawiska o nazwie porn food. Oznacza to ni mniej ni więcej, że oglądanie tego filmu na czczo, grozi na przykład czymś takim 🙂

Chef film ciasto

Na szczęście tym razem moja siła woli wygrała i skończyło się na 2 kawałkach – Jestem z siebie dumny 😉

Nie zmienia to jednak faktu, że jedzenie w tym filmie ukazane jest jako prawdziwa sztuka oraz zarazem styl życia. Ujęcia z jakich pokazane są różnego rodzaju potrawy potrafią sprawić, że jesteśmy niemal skazani na ślinotok. Artyzm gotowania wylewa się z tego filmu litrami. To wszystko zaś okraszone jest dużą dawką humoru oraz specyficznej lekkości, która jest wielkim atutem tego filmu. Czy to też sprawia, że film momentami jest infantylny? Może chwilami, ale nie zmienia to jednak w żaden sposób ogólnych pozytywnych wrażeń jakie zapewnia ta produkcja. Jeśli więc kiedyś byście chcieli spędzić smakowity wieczór z dobrą lekką produkcją to jest zdecydowanie dobry wybór.

W zupełnie zaś innym klimacie jest drugi film jaki dane mi było obejrzeć dziś. Wszystko to przez to, że podczas dzisiejszego treningu w boxie, znowu dałem się wciągnąć w rozmowę o filmach i preferencjach wielu osób w tym temacie. Szczególnie jeden z rozmówców (Pozdro Jurek! 😉 ) użył jak zwykle argumentu w postaci tego filmu. Pomimo, że nie zawsze zgadzam się z nim w temacie „fajności” poszczególnych pozycji, to na przekór wszystkiemu dałem jej szansę.

Pogorzelisko plakat

Nie wiedząc zbyt wiele o tym filmie, usiadłem do niego jak się okazało zupełnie nieświadomy. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że czeka mnie uczta gry na emocjach, okrucieństwa wojny czy też zawiłości ludzkich zachowań. Film „Pogorzelisko” autorstwa Denisa Villeneuvea to opowieść o rodzeństwie, które dostaje spadek po zmarłej matce. Spadkiem tym są listy, które niemal zmuszają ich do odwiedzenia rodzinnego kraju matki i odnalezienia ich ojca oraz brata. Pech jednak chce, że wszystko to dzieje się na bliskim wschodzie, gdzie wewnętrzne konflikty zbrojne na tle religijnym, są niemal na porządku dziennym. To zapowiada, że będzie to ciężka wyprawa pod wieloma względami.

Trwający ponad dwie godziny film rozkręca się wolno, a powiedziałbym nawet, że bardzo wolno. Z dwa czy trzy razy przeszła mi nawet przez głowę myśl, aby darować sobie go oglądanie z racji opadających co chwila powiek. Na szczęście nie zrobiłem tego, bo moim oczom ukazała się scena z autobusem, której nie będę opisywał, ale moim zdaniem jest to prawdziwy punkt zwrotny tej filmowej produkcji. Od tej chwili żadne zmęczenie nie było w stanie mnie złamać i sprawić, żebym przerwał oglądanie. Przyznam jednak, że „Pogorzelisko” nie ogląda się łatwo. Ciężki, a nawet chwilami bardzo ciężki klimat tego filmu, zdecydowanie udziela się widzowi. Jest w tym jednak coś, że wraz z głównymi bohaterami, których grają Mélissa Désormeaux-Poulin oraz Maxim Gaudette, chce się odkrywać prawdę dotyczącą ich rodziny. Wrażenie filmu potęgują kapitalne ujęcia krajobrazów oraz ciekawie dobrana muzyka.

Zakończenie tej opowieści jest jednak bardzo bolesne i zostawia widza z paroma przemyśleniami, które można podjąć lub nie. Widz jednak po skończeniu oglądania, nie zostaje obojętny na to co przed chwilą zobaczył. To więc już jest zdecydowany plus, który dorzucając go do reszty atutów, sprawia że mogę ten film ocenić jak najbardziej pozytywnie. Przed obejrzeniem „Pogorzeliska” warto jest mieć świadomość, że można chwilami być wgniecionym w fotel.