fbpx
CrossFitO wszystkim

Skleroza nie boli

dodany przezKamil Timoszuk 20 listopada 2013 4 komentarze

Ostatnio łapię się na tym, że moje dni przypominają „dni świstaka”. Wstaję, robię swoje, trenuję, jem odpoczywam i tak w kółko. Czy to źle? Nie specjalnie. Brakuje mi trochę ostatnio elementu zaskoczenia. Jednak organizm chyba to wyczuł i postanowił mi ubarwić moją codzienność.

Skąd taki wniosek? Choćby dlatego, że ostatnio ciągle czegoś zapominam. Czy są to już jakieś początki sklerozy? Mam nadzieję, że nie. Jestem na to jeszcze zdecydowanie za młody 😉 bardziej bym to podpiął pod swoje roztargnienie i myślenie bardzo często o kilku rzeczach na raz. A to zapomnę gdzieś kluczy od domu, a to swego telefonu, a to jeszcze skakanki na trening. Dziś, a właściwie to wczoraj przebiłem jednak samego siebie zapominając butów. Nie wiem jakim cudem ale przebierając się po treningu zostawiłem je w szatni i jak gdyby nigdy nic pojechałem do domu. Co jest jednak w tym wszystkim najśmieszniejsze to fakt, że o zapomnieniu o tych butach przypomniałem sobie w chwili, kiedy dziś pakowałem się na trening. I tu pojawia się moje pierwsze pytanie – dlaczego tego nie zauważyłem wypakowując plecak z przepoconymi ciuchami po treningu? Nie mam zielonego pojęcia gdzie miałem głowę. Najważniejsze jednak, że moje Nano 2.0, które recenzowałem tutaj, czekały na mnie prawie tam gdzie je zostawiłem. Głupio by było stracić w tak głupi sposób buty na które wydało się trochę kasy i przede wszystkim czekało tyle czasu. Nie tym razem.

Zostając jeszcze w temacie treningowym pozwolę sobie odpowiedzieć na jednego z maili jaki ostatnio dostałem. Mianowicie chodzi o pytanie czy trenuję w tej chwili jakimś specjalnie dla mnie przygotowanym programem treningowym czy może wygląda to jakoś inaczej. Otóż tak jak już kilka razy pisałem od dłuższego już czasu trenuję wraz z ekipą CrossFit Atleta Team. Pod całą naszą ekipę jest ustawione jedne podobne programowanie, które w zależności od potrzeb jest doskalowywane pod danego członka. Za innych wypowiadać się nie mam zamiaru ale mi osobiście ta forma bardzo odpowiada. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że w moim przypadku przynosi wymierne efekty. Ostatnio wprawdzie nie zanotowałem żadnego bardziej wymiernego efektu w postaci na przykład opanowania kompletnie nowego ćwiczenia, ale czuję po sobie, że jest lepiej. Coraz lepsza technika, coraz bardziej utrwalane mam nadzieję dobre zachowania i nawyki (plecy prosto! dupa wyżej! łokcie wyżej! 😉 ) i wszystko idzie do przodu. Jednej rzeczy w tej chwili tylko żałuję. Mianowicie tego, że nie mogę częściej zaglądać do znajomych z boxa, który tak wam polecałem i nadal polecam.

Karta CF Podlasie

Jednak dobrze zdaję sobie sprawę z tego faktu, że co za dużo to też może być niezdrowo, bardzo niezdrowo. Jednak już sobie i nie tylko sobie obiecałem, że postaram się to jakoś ogarnąć.

Niestety trenowanie w tym tygodniu ma też jeden spory minus. Mianowicie cholernie boli mnie fakt, że nie zdołam wystąpić na Łódź Garage Games już w ten weekend. Tak te zawody wyglądały podczas pierwszej rundy.

Jak będzie tym razem? To się okaże już w sobotę kiedy dotrę tam w roli widza. Widząc jednak jak zasuwają chłopaki i jeden rodzynek w postaci dziewczyny z CFA oraz chłopaki trenujący w boxie to jest duża szansa, że będzie dobrze. Co gorsza to w styczniu także zawody mnie zapewne ominą bo akurat wtedy mam plany być w innym miejscu na świecie. Ale spokojnie, tyle lat czekałem to i teraz te parę miesięcy mnie raczej nie zbawi. Przynajmniej pojadę bardziej przygotowany z realnymi szansami na to, żeby nie być ostatnim 😉 Póki jednak co liczę na dobre zaprezentowanie się Podlasia w centrum Polski.

Obojętnie co się w tej Łodzi wydarzy to znajdzie się na pewno u mnie na blogu. W postaci zdjęć, filmów oraz mojego ulubionego tekstu. O to czy będzie co uwieczniać się raczej nie boję 🙂