fbpx
O wszystkim

Samonakręcająca się maszyna

dodany przezKamil Timoszuk 10 czerwca 2013 0 Komentarzy

A miałem dzisiaj nie pisać. Tak przynajmniej myślałem do pewnego momentu. Ale jak tu nie pisać skoro tematy same do mnie lgną? Poza tym dzięki temu co dzieje się ostatnio dookoła mnie mam sporo swoich własnych przemyśleń i wrażeń. A więc jeśli ktoś chce je poznać to zapraszam do dalszej lektury.

Zacznę dziś może od mojego braku wiary. Dokładniej rzecz biorąc od tego, że nie wierzyłem w to, że ten blog i to miejsce skupi wokół siebie tylu fajnych i pozytywnych ludzi. I nie chodzi mi tutaj o ilość. Ponieważ gdyby spojrzeć na suche cyferki w postaci statystyk odwiedzin to jak na razie jest tego nie tak wiele. Do średnich blogerów w Polsce, nie mówiąc już o tych najlepszych i najbardziej poczytnych brakuje mi sporo lekko mówiąc. Na szczęście od ilości wolę jakość, a ta jest naprawdę zadowalająca. Pomijając już dziwnych ludzi i ich dziwne podejście to większość odzewu z jakim spotyka się to miejsce niemal każdego dnia jest w całości pozytywna. I za to już teraz wielkie dzięki. Wczoraj, a także i dziś przekonałem się także jak wielką siłę ma internet z Facebookiem na czele. Po umieszczeniu na moim prywatnym profilu poniższego zdjęcia licznik lajków trochę oszalał jak na moje prywatne realia, ponieważ już teraz ich liczba dobrze wykracza ponad sto kilkadziesiąt.

967139_10200724283968478_1099109038_o

Jednak nie same lajki tu są najważniejsze. Bardziej osoby jakie się za nimi kryją. Z jednej strony spora ich grupa to moi znajomi, których znam lepiej lub gorzej od różnego okresu czasu. Jednak dobrze ponad kilkadziesiąt osób to osoby, których ja nie posiadam w znajomych. Wielu tez z nich nigdy nie widziałem na oczy. Nie jest to powód do zmartwień z mojej strony ale po prostu zastanawia mnie zasada działania Facebooka, który dociera jak widać znacznie dalej niż mogę się spodziewać. Ale to bardzo dobrze, że dociera ponieważ dzięki temu wierzę, że mogę komuś pomóc.

Od wczoraj odpowiedziałem już na kilka maili i wiadomości z pytaniami typu jak to się stało, że schudłem, jak to zrobiłem i tak dalej. I tu musze zaznaczyć jedną podstawową rzecz. Ja cały czas będę się trzymał wersji, że ja nie jestem żadnym fachowcem w dziedzinie odchudzania ponieważ nie posiadam wielkiego zakresu wiedzy czysto teoretycznej. Mam jednak trochę własnej praktyki i tym jak najbardziej chętnie się podzielę jeśli ktoś będzie miał na to ochotę. A jak do tej pory parę osób już się pokusiło o pytania i jest to z jednej strony miłe, a z drugiej w pewna odpowiedzialność. Dlatego też jeśli sam czegoś nie wiem to albo staram się dowiedzieć lub też odsyłam do bardziej doświadczonych ode mnie. Tak dla dobra wszystkich. Zresztą uważam, że tak to właśnie powinno wyglądać.

Poza tym musze przyznać, że to co się ostatnio dzieje dookoła mnie to motywuje ale też i zobowiązuje. Choćby dlatego, żeby nie dać ciała. No bo jakby to miało wyglądać jakbym teraz po tylu szumnych słowach nagle osiadł na laurach i nie doprowadził się do takiego stanu jaki planuję? Nie dość, że byłaby to moja osobista porażka to i jeszcze pewnie paru ludzi by się na mnie zawiodło. A do tego dopuścić nie mogę 😉 Zresztą rozmawiałem dziś z osobą od której ładnych kilka lat temu otrzymałem chyba największy komplement w swoim życiu. Mianowicie pod swoim adresem usłyszałem, że posiadam „prawdziwą sportową duszę”. Chodziło dokładnie o to, że pomimo nigdy nie posiadałem specjalnych warunków fizycznych do uprawiania jakiegokolwiek sportu to prezentuję taką postawę jakiej mógłby pozazdrościć nie jeden sportowiec. W pierwszej chwili kiedy to usłyszałem zrobiło mi się i bardzo przyjemnie i bardzo głupio. Chyba dlatego, że po prostu tak nie uważałem. Teraz jednak z perspektywy czasu widzę, że chyba coś w tym jest. Szczególnie widoczne jest to wtedy kiedy ludzie znacznie bardziej wysportowani ode mnie czy tez mający lepsze uwarunkowania marnują swój czas i kompletnie olewają pewne sprawy.

Dziś chciałbym też zdradzić pewną tajemnicę o której do pewnego czasu bardzo mało osób wiedziało. Mianowicie to, że ten blog który czytacie jest pewnym pokłosiem niezrealizowanego jednego z projektów jaki miałem ruszyć w tym roku wraz ze swoim znajomym. W dużym skrócie mieliśmy we dwójkę plus z pomocą innych osób zorganizować pewnego rodzaju reality show w polskim internecie. Miało ono polegać na tym, że dziewczyna i chłopak w tym samym czasie zmieniają swoje życie poprzez poprawę swojej sylwetki, kondycji ale tez i życia. To wszystko miało być relacjonowane na bieżąco na specjalnie przygotowanej stronie plus na paru portalach społecznościowych. W akcję miały tez być zaangażowane radio, prasa oraz telewizja. Generalnie miało być o tym głośno. I co śmieszniejsze do dziś widzę, że ten pomysł miał ręce i nogi ponieważ już chyba z 7 osób wspominało mi o tym, że nie tak dawno temu w TVN był jakiś człowiek, który schudł „tylko” 70 kilka kilo 🙂 Tak więc jak widać ten temat można fajnie ograć w mediach. Jednak z różnych przyczyn projekt nie wypalił, a ja postanowiłem działać na własna rękę. I już teraz wiem, że dobrze mi z tym.

Choćby dlatego, że dostałem już kilka przykładów realnego wpływu na ludzi. Choćby takiego, że zmotywowałem ich do ruszenia się i aktywnego spędzenia czasu. Bo na szczęście nie każdy szuka wymówek przed tym jak to zrobić aby tylko nie ćwiczyć.

Sentencja

I takim oto sposobem dobiłem dziś do liczby numer 5 osób przyprowadzonych na moją siłownię. A nawet nie tyle przyprowadzonych raz, co takich którzy przyszli i już tam zostali. Jeszcze kilka i zacznę chyba domagać się jakiegoś procentu od siłowni z uzyskanych zysków, a przynajmniej zniżki na mój karnet 😉

A wiec jak widać to na prawdę zaczyna być samonapędzającą się maszyną. Jednak fajnie by było jakby temu jeszcze pomóc. Jak? Tu jeśli mogę mam prośbę do was. Prośbę o to, żeby w momencie kiedy coś wam się spodoba co napiszę lub na przykład wrzucą do siebie na Facebooka, żebyście to także udostępnili u siebie. Tak jak i ja mniej lub bardziej świadomie mogę pomóc. Tak samo i wy możecie to zrobić paroma kliknięciami. Skoro w internecie jest tyle głupoty i rzeczy bezwartościowych to może warto też i czasem puścić w świat coś ciekawszego i coś co może wniesie jakieś zmiany w czyimś życiu? Jeśli ktoś odbiera to jako lans (moje ulubione ostatnio słowo i generalnie temat 😉 ) to jego problem. Wierzę że ludzie inteligentni zrozumieją mój przekaz. A więc pomożecie? 🙂