fbpx
CrossFitFoto & VideoO wszystkimZawody & Eventy

Runmageddon Rekrut 2014

dodany przezKamil Timoszuk 20 lipca 2014 2 komentarze

Piach, woda, błoto, ogień oraz różne inne przeszkody w palącym jak nie wiadomo co słońcu, to nie są klimaty, które powiedziałbym, że są moimi ulubionymi. Jednak pomimo tego, w dniu wczorajszym, udałem się wraz z ekipą CrossFit Podlasie na warszawską imprezę o nazwie Runmageddon. Czy było warto? O tym dowiecie się jeśli przebrniecie przez resztę dzisiejszego materiału.

Praktycznie od samego początku, odkąd pojawił się wśród moich znajomych z boxa pomysł o wyjeździe na ten event, moje odczucia były… mieszane. Z jednej strony kompletnie nie kręciły mnie klimaty kojarzące się nierozerwalnie z wojskiem. Tarzanie się w brudzie, wskakiwanie co chwila do wody czy też pokonywanie kolejnych wysokościowych przeszkód, to nie było to co powodowało u mnie uczucie ekscytacji. A to właśnie chyba coś takiego w moim odczuciu, powinno być prawdziwym motorem napędowym uczestnictwa w takich biegach. Jednak im bliżej było wyjazdu, tym bardziej się nad nim zastanawiałem pod kątem spędzenia fajnego dnia, w miejscu innym niż wszystkie z fajnymi ludźmi. To były argumenty, które zdecydowanie bardziej do mnie przemówiły, niż wszystko inne. I w taki też sposób, po kupieniu biletów na autobus w ostatniej chwili, w sobotni poranek znalazłem się w drodze do stolicy, aby wspierać mentalnie reprezentację CFP w ich wysiłku.

Niektórym z uczestników tak bardzo spieszyło się na ten wyjazd, że na dworcu PKS w Białymstoku, byli już o godzinę za wcześnie. Na szczęście kierowca wcześniejszego autobusu uświadomił nadgorliwego podróżnika, że to nie ten autobus, na który on się spieszył na dworzec 😉 Z biegiem czasu dotarła jednak też reszta i wesoły autobus mógł spokojnie odjechać. Jednak słowo spokojnie, nie jest najlepszym określeniem jakim można opisać to co się działo w trakcie jazdy. Aż dziw bierze, że nikt nam nie zwrócił uwagi abyśmy gadali trochę ciszej 🙂 Wszystko było jednak z pełną kulturą. Tylko to nie nasza wina, że rozpierała nas tak bardzo energia. No ale cóż – dzień jak co dzień 🙂

Runmageddon Rekrut 2014 Warszawa 1

Bez okolicznościowej samojebki nie mogło się obyć 🙂

Zresztą tak samo jak i bez fotki przy centralnym miejscu tego kraju. No ale cóż, niektórzy pierwszy raz z domu się wyrwali w wielki świat, więc nie można było odmówić im tej przyjemności 😉

Runmageddon Rekrut 2014 Warszawa 2

Później poszło już zdecydowanie z górki czyli kiosk, metro, autobus w którym niektórzy nawiązali już pierwsze kontakty z warszawiakami, i docelowo Służewiec. Miejsce gdzie w normalnych okolicznościach biegają konie. Wczoraj jednak na podobnej trasie biegały nie mniejsze konie, które były żądne rywalizacji. Samo dojście od przystanku autobusowego do głównego wejścia na teren imprezy wraz z całym ekwipunkiem, było niezłą rozgrzewką dla wszystkich. Tym bardziej, że pogoda tego dnia była iście wakacyjna. Normalny człowiek w takich warunkach jak te wczorajsze, szybciej myśli o tym aby schować się w jakiś cień z zimnym napojem w dłoni, niż o tym żeby biegać w celu zajechania się do granic możliwości. Patrząc na to z boku, to na pewno nie jest normalne. Jednak czy ktoś, kiedyś twierdził, że my jesteśmy normalni? Nie przypominam sobie 😉

Runmageddon Rekrut 2014 Warszawa 3

Jadąc do Warszawy ciekawiło mnie jak taka impreza, w której bierze udział w ciągu dwóch dni ponad 1500 osób, jest rozwiązania organizacyjnie i logistycznie. Jak się okazało na miejscu, w tym temacie do perfekcji sporo brakuje. Od samego wejścia czuć, że ktoś tu czegoś nie ogarnia ale nie do końca jeszcze wiadomo czego. Było to zarówno moje odczucie jak i też moich znajomych. Pobieranie wprawdzie niewielkiej, ale jednak opłaty, za możliwość oglądania tej imprezy z boku w założeniu jest pomysłem dziwnym. Na szczęście cała zebrana w ten sposób gotówka trafia docelowo na jakiś cel charytatywny. Fajny gest.

Runmageddon Rekrut 2014 Warszawa 4

Po wejściu na teren zawodów wszyscy rozpoczęli od swoistego rekonesansu przestrzeni dookoła wyścigu. Oprócz samych zawodów widzowie mogli spędzić czas w kilku różnych namiotach z różnymi wystawcami, którzy tego dnia postanowili zaprezentować się na Służewcu. Według mnie w tej części placu najlepszą ofertę miała firma, prezentująca liny TRX. Zestaw takiego sprzętu można było wygrać, dzięki zrobieniu jak największej liczby pompek. Jednak nie były to zwykłe pompki, a właśnie pompki na tych specyficznych urządzeniach, w których człowiek był niemal uwiązany. Sprzęt wygrywała ta osoba, która na koniec dnia uzyskiwała największy wynik. Ostatni rezultat jaki widziałem wynosił 26.

Runmageddon Rekrut 2014 Warszawa 5

W pozostałych częściach kompleksu można było usiąść pod parasolami i odpocząć w cieniu, bądź też pójść na jedno z kilku stoisk z jedzeniem oraz piciem i tam konsumować swój czas. Mnie natomiast ciekawiła tak zwana strefa CrossFit, o której dowiedziałem się, że będzie miała miejsce, dokładnie w noc poprzedzającą wyjazd. Jej organizatorem byli chłopacy z warszawskiego CrossFit MGW. Pomimo tego, że po mocnym treningowo piątkowym wieczorze, obiecałem sobie, że zrobię sobie dwa dni przerwy, to takiej okazji nie mogłem przegapić. Poza tym była to możliwość do poznania kolejnych fajnych ludzi, z kolejnego jak się domyślam fajnego miejsca. A więc dlaczego miałbym odpuścić taką okazję?

Runmageddon Rekrut 2014 Warszawa 6

Zanim jednak doszło do moich sobotnich zmagań z CrossFitem, to wcześniej zafundowałem sobie spacer po wyznaczonym dla kibiców terenie, między przeszkodami na trasie Runmageddonu. O ile pomysły na przeszkody były całkiem fajne, to zastanowił mnie jeden fakt. Mianowicie dlaczego przy każdej z tych przeszkód, podczas trwania kolejnych serii wyścigu nie stał ani jeden sędzia, czy choćby marny wolontariusz? Przez to też wiele przeszkód wszyscy chętni mogli sobie spokojnie obejść bokiem oszczędzając cenny czas. Oczywiście, z założenia nikt do takich imprez nie zgłasza się z zamiarem oszukiwania, ponieważ powinien robić to głównie dla samego siebie. Jednak brak odpowiednich osób na trasie biegu, w moim odczuciu stawia trochę pod znakiem zapytania osiągane rezultaty czasowe przez kolejnych uczestników. No ale skoro sam nie brałem udziału w tej zabawie, więc tak naprawdę nie czuję specjalnej potrzeby aby to przesadnie krytykować.

Runmageddon Rekrut 2014 Warszawa 10

Niestety moim osobistym zgrzytem było to, że o tej samej godzinie czyli tuż po 15, startowali zarówno moi znajomi w swoim biegu, jak i też zaczynał się WOD z CrossFit MGW. Będąc postawionym przed takim wyborem, musiałem zdecydować, jak chcę spędzić najbliższą mniej więcej godzinę. Mając na uwadze fakt, że CrossFit Podlasie w tym WOD-zie miały reprezentować dwie osoby, postanowiliśmy podzielić się zadaniami. Mianowicie ja poszedłem odbyć trening, a chwilowo zatrudniony na potrzeby tego bloga wysłannik, poszedł robić relację live z samego biegu. Już niebawem zobaczycie jego autorstwa materiały filmowe, które mogą wstrząsnąć dotychczasowym internetem 😉

Ja natomiast zostałem postawiony przed próbą, w postaci trzech niby prostych i krótkich, bo zaledwie 5-minutowych AMRAP-ów. Jednak robienie tak naprawdę czegokolwiek w tak pełnym słońcu jak wczoraj, już z założenia proste nie było. A na te szybkie WOD-y składały się wiosła, sit upy, push upy, box jumpy, thrustery, burpeesy i oczywiście moje ukochane bieganie, które tym razem miało miejsce po jednej z trybun dla kibiców na Służewcu. Tego jeszcze nie przerabiałem 😉 Dlatego też tym bardziej się cieszę, że wziąłem w tym udział. Nawet jeśli to wszystko nie było robione na 100% możliwości i mobilizacji, tak jak ma to miejsce podczas regularnej pracy na co dzień w boxie. Nowe doświadczenie zostało zebrane, a więc plan został wykonany. Poza tym niektórzy się odgrażali, że być może niebawem pojawią się w Białymstoku na gościnnych występach, a więc będzie okazja do swoistego rewanżu. Ja mogę na tę okazję powiedzieć tylko jedno – Zapraszam! 🙂 Dzięki też za potreningowe owoce oraz sernik, który pomimo, że był ciepły to i tak dawał radę 😉 Po szybkim ogarnięciu się i pożegnaniu, trzeba było jednak wracać do swoich ludzi, którzy walczyli na trasie biegu.

Ekipa CFP od samego początku założyła sobie, że ten bieg od początku do końca przebędą razem jako drużyna i ten plan jak najbardziej udało się zrealizować. To w dużej mierze Wojtek był motorem napędowym, który napędzał tempo biegu, a zarazem pomagał pokonywać kolejne przeszkody, każdemu kto tego potrzebował. Innymi słowy było to community w najlepszym znaczeniu tego słowa. Poza tym, niektórzy w trakcie biegu mieli tak dużo czasu, że wystarczyło im go nawet jeszcze na pamiątkowe fotki w jego trakcie 😉

Runmageddon Rekrut 2014 Warszawa 7

Do mety dotarli jednak wszyscy prawie w tym samym czasie i tak samo ubrudzeni od stóp do głów. Nikogo z uczestników jednak z tego powodu nie opuszczał humor. I o to przecież chodziło! Nie bez znaczenia na humor był też fakt, otrzymania „zwycięskiego” nieśmiertelnika na szyję oraz rozgrzanej przez cały dzień słońcem puszki piwa.

Runmageddon Rekrut 2014 Warszawa 8

Co ciekawe, wszyscy niemal jak jeden mąż twierdzili, że sam wyścig nie był specjalnie fizycznie wyczerpujący. Może też i dlatego, dłuższą chwilę po zakończeniu biegu, zaczęły padać pomysły o wyjeździe na kolejną tego typu imprezę, ale tym razem do Sopotu, już we wrześniu. Podobno też, już bardziej wyczerpujące organizm od tego biegu są codzienne treningi w boxie. Być może tak jest, choć nie miałem okazji tego sprawdzić na sobie, to nie mam powodu aby nie im nie wierzyć. Zresztą jest to chyba swoisty komplement w stosunku do boxa 😉

Później zaś przyszedł czas dokładnego mycia, co musiało trochę potrwać. Kiedy jednak wszystkim udało się już ogarnąć i po postanowieniu, że wracamy do centrum Warszawy na zasłużone jedzenie, przeżyliśmy pierwsze tego dnia prawdziwe chwile grozy. Będąc już praktycznie na przystanku autobusowym, który od terenu zawodów jest spory kawałek, jednej z koleżanek przypomniało się, że zapomniała zabrać ze sobą swoich brudnych ciuchów. Wizja ponownego maszerowania w tą i z powrotem w celu odzyskania ciuchów, wszystkim zajrzała prosto w twarz. Na szczęście po szybkich oględzinach okazało się, że owe ubrania znajdują się w worku, który niosła ta sama osoba, która rzekomo je zgubiła 😉 Normalnie Pan Hilary w żeńskim wydaniu. Jednak co się wystraszyliśmy to nasze 🙂

Runmageddon Rekrut 2014 Warszawa 9

I w takich oto klimatach można było już ostatecznie udać się do domu. Z planów o spokojnym powrocie, gdzie każdy miał udać się w autobusie spać, ponownie nic nie wyszło 🙂 Nic jednak na to nie poradzimy, że zawsze mamy sobie tyle do powiedzenia. Nawet nie obyło się tym razem bez uciszenia nas przez jedną z osób będących także w autobusie. Ludzie jednak nie rozumieją tej niby prostej, ale jednak zależności, która polega na tym, że tam gdzie jest CrossFit Podlasie tam zawsze jest dobry klimat do zabawy 🙂 Bez dwóch zdań potwierdziło się to po raz kolejny i pewnie potwierdzi się to jeszcze nie raz i dwa. A ja nic na to nie poradzę, że po prostu lubię to!