Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /home/u192686/domains/kamiltimoszuk.pl/public_html/wp-includes/post-template.php on line 284
O wszystkim

Rowerowe przemyślenia świeżaka

dodany przezKamil Timoszuk 31 maja 2013 2 komentarze

Kupując rower nie byłem świadomy wielu rzeczy. Wystarczyło jednak zaledwie kilka tygodni, a wiele spraw o których wcześniej tylko słyszałem stały się też moimi sprawami i czasami problemami. Na szczęście są to tego typu problemy na które można przymknąć oko z racji tego, że liczy się wyższe dobro. Tym dobrem jest moja ogólna satysfakcja.

A ta w ostatnim czasie jest na dość wysokim poziomie. Co dziwne w sumie bo jakoś tak się składa, że ostatnio moje dni przypominają trochę dni świstaka czyli są bliźniaczo podobne jeden do drugiego. Dom, praca, rower, dom, praca, rower i tak w kółko. W sumie jest to na swój sposób dobre choćby dlatego, że to jest ten czas kiedy skupiam się praktycznie tylko i wyłącznie na sobie. Mną się raczej nikt nie interesuje, nie wyciąga z domu, na imprezy czy cokolwiek. Ja również jakoś nie czuję usilnej potrzeby integracji tak jak jeszcze w sumie nie długi czas temu. Może to tylko swego rodzaju etap i za jakiś czas wszystko ulegnie zmianie. Jednak na chwile obecną podoba mi się, że to wszystko co robię to robię tylko i wyłącznie dla siebie samego i nic nikomu do tego. Tak mi się rymnęło 😉

Ale ja nie o tym dziś w sumie chciałem. Tematem przewodnim ma być dziś rower i parę aspektów z tym związanych. Patrząc teraz z perspektywy czasu to trochę śmiać mi się chce jak szybko poglądy człowieka potrafią się zmienić. Choćby od takiej pozornie błahej rzeczy jak ścieżki rowerowe. Od wielu już lat słyszałem czy czytałem różne narzekania rowerzystów na temat wykonania ścieżek rowerowych w miastach i poza jego okolicami. Klasyczna dysputa na temat przewagi asfaltu nad kostką brukową. Osobiście dziwiłem się jaka to różnica z czego wykonana jest droga – ważne żeby była prosta. Wystarczyło jednak tylko kilka dni od kupna roweru aby zrozumieć te wszystkie żale i pretensje. Teraz do tej całej rozmowy chętnie i ja się dołączę. Poza tym domyślam się, że każde pozwolenie na budowę drogi dla rowerów z bruku podpisuje osoba, która na 100% nie jeździ na jednośladzie. Gdyby to robiła to by dwa razy wcześniej pomyślała zanim to zrobi.

Poza tym muszę się czymś pochwalić. W środę po raz pierwszy w życiu rozdziewiczyłem swój rower, a mianowicie złapałem pierwsza gumę. Na szczęście nie stało się to na jakimś odludziu, a prawie w centrum miasta. Jako, że jednak nie mogłem tego naprawić od razu sprawa musiała poczekać do dziś. Wczoraj na dodatek pomimo prób reanimacji dętki nie udało się jej zrobić, a mi uciekła fajna okazja wypadu rowerem za miasto ze znajomymi. Ale co się nie odwlecze… Dziś też było ciekawie bo najpierw z racji nie posiadania ani dobrej dętki ani też narzędzi do zmiany musiałem zawieźć przez cale miasto koło od roweru aby wymienić niesprawny element. Czekałem na każdy autobus zaledwie po kilka minut, a już czułem rosnącą we mnie irytację z tego powodu. Jak to człowiek szybko przyzwyczaja się do własnego transportu 😉 Nie to było jednak główna atrakcją. Gdy przywiozłem ową oponę ze zrobiona dętką do domu okazało się, że serwisant zrobił to tak, że kawałek dętki wystawał spod opony. W taki sposób udało mi się zaledwie zajechać drugi raz w to samo miejsce gdzie po raz drugi zmieniono mi tą samą dętkę. Jak widać czasem warto sprawdzić nawet pracę po ewentualnych fachowcach.

O tyle była to na swój sposób wymiana kosztowna, że przez nią uciekł mi udział w pierwszej w moim życiu Białostockiej Masie Rowerowej. Wiem jednak, że w razie możliwości do kolejnej na pewno się przyłączę. Ot tak żeby zobaczyć na własnej skórze co to jest i jak to jest. Nie ma jednak tego złego. Wraz z dobrym znajomym nadrobiliśmy solidnie niedobór przebytych kilometrów w organizmie i pozwiedzaliśmy miasto na kilka stron. Tak więc dziś pękło przebytych kolejnych ponad 50 kilometrów, a na jutro jest plan aby zrobić podobny dystans. Poza tym lubię ten stan kiedy po powrocie do domu bierze się prysznic, robi kolację (sałatka warzywna z łososiem, chce ktoś przepis?), a później siada przed monitorem i pisze notkę o satysfakcji, która właśnie mnie wypełnia. Dochodzę też do wniosku, że trochę pozmieniało mi się ostatnio w głowie. Najlepszym przykładem jest choćby to, że mamy piątek wieczór, ja jutro mam teoretycznie dzień wolny, a ja spokojnie siedzę w domu i nie szukam wrażeń gdzieś poza nim. I co najlepsze w tym wszystkim – dobrze mi z tym.