fbpx
O wszystkim

Poświąteczne podsumowanie

dodany przezKamil Timoszuk 22 kwietnia 2014 0 Komentarzy

Dwudniowa przerwa w normalnym życiu dobiegła już właśnie końca. Tegoroczne Święta Wielkanocne były jednak czymś więcej niż tylko okazją do typowych dla tego czasu czynności, jak przesadne jedzenie i picie, czy też byczenie się zwane odpoczywaniem. Dla mnie był to czas małych podsumowań.

Takie podsumowania jak moje, ludzie bardzo często robią w okresie przełomów kolejnych lat czyli przeważnie w Sylwestra. Ja jednak, tak jak już pisałem w tekście sylwestrowym, od tamtego roku mam trochę inne ramy czasowe. Wszystko przez to, że to właśnie w ubiegłoroczną Wielkanoc, podjąłem kilka ważnych i jak się też okazało trafnych decyzji, które sprawiły, że w moim życiu zaszło sporo zmian. Co jednak najważniejsze, właśnie sam fakt, że wszelkie postanowienia w kilku aspektach nie były tylko pustymi słowami, a realną motywacją do konkretnego działania. Podejmując pewne kroki i wyzwania, nie wiedziałem wtedy kompletnie dokąd one mnie zaprowadzą. A zaprowadziły do takiego punktu w moim życiu, który generalnie rzecz biorąc bardzo mi się podoba. Nie jest on może idealny, parę rzeczy jest oczywiście do zmiany, ale i tak jest dobrze. Tym bardziej, jeśli wezmę pod uwagę fakt, że jeśli ktoś rok temu powiedziałby mi, że będę tu i teraz, to albo bym mu nie uwierzył, albo chyba po prostu wyśmiał. Na szczęście nie ma już takiej potrzeby.

A co tak naprawdę zmieniło się przez ten miniony rok od poprzedniej Wielkanocy? Zmieniłem się przede wszystkim ja sam. Nastąpiła całkiem spora metamorfoza zarówno fizyczna jak i psychiczna. Tą pierwszą mogę chyba tylko podsumować jednym stwierdzeniem – minus ponad 30 kilogramów. I co w tym jest najważniejsze, nie było to gubienie wagi na wariata, a kontrolowany proces, który postępował z tygodnia na tydzień. Teraz już wiem, że zrzucenie wagi to nie jest tak wielki problem jak mi się wcześniej wydawało. Wystarczyło zaprowadzić trochę porządku we własnej głowie oraz życiu codziennym, a pewne rzeczy w następstwie tego przychodziły praktycznie same. To brzmi teraz trochę jak oczywistość, ale jeszcze jakiś czas temu bliżej temu było do banału. Jednak fakty są niezaprzeczalne i z nimi się nie dyskutuje 😉 Nie byłoby to wszystko jednak możliwe gdyby nie zmiany we własnej głowie, w sposobie myślenia, a co za tym idzie także w sposobie działania. W ostatnich miesiącach nie raz zdarzyło mi się już słyszeć formułkę, że się zmieniłem. W większości też przypadków miało to wydźwięk zdecydowanie pozytywny, a o to tak naprawdę chodzi. Ja sam widzę po sobie, że pewne rzeczy, które wcześniej sprawiały mi większy problem, teraz albo już taką przeszkodą nie są albo staram się z tym po prostu walczyć. I szczerze przyznam, że strasznie mi się to w sobie podoba i lubię samego siebie między innymi właśnie za to. Ale spokojnie, do narcyza mi jeszcze trochę brakuje 😉

Następstwem zaprowadzonych przeze mnie zmian było też to, że przez moje życie przewinęło się, lub w dalszym ciągu przewija wielu ludzi. Ludzie, którzy bardzo często są dla mnie motywacją, inspiracją czy motorem do działania nawet wtedy, kiedy wydaje mi się, że po prostu już nie dam rady. Pozytywna energia jaka płynie z ludzi, to chyba najlepsze paliwo jakie może dostać każdy z nas i jaka może pobudzić do działania. Oczywiście nie mogę pominąć faktu, że nowi ludzie to także czasem konieczność pożegnania się z tymi co byli do tej pory. I nie wynika to często, że coś konkretnego się stało pomiędzy mną, a ta drugą stroną. Według mnie każdy ma swój, czas kiedy z innym człowiekiem jest w stanie w taki czy inny sposób współgrać. Ten czas jednak, praktycznie w żadnym wypadku, nie jest nieskończony. Tak już po prostu jest, i nawet jeśli czasami wydaje nam się, że jedna czy druga strona krzywdzi kogoś sobie bliskiego, to w rezultacie robi tej osobie przysługę, jeszcze o tym nie wiedząc. Ja także staram się jak mogę nie krzywdzić świadomie bliskich mi osób. Pewnie nie zawsze mi się to udaje, ale myślę, że w minionym roku takich osób nie było zbyt wiele.

Czas jednak spojrzeć do przodu i zastanowić się nad tym jaki ma być kolejny rok do kolejnych świąt Wielkanocnych. Na pewno chciałbym szeroko przeze mnie rozumianej ewolucji. Kilka rewolucji w swoim życiu już przerobiłem i zdecydowanie wiem, że ewolucja to lepsze rozwiązanie. Ewolucja mojego ciała z głową na czele. Na pewno chciałbym dalej też korzystać z życia i dawanych mi przez nie okazji. Chciałbym też aby mój zapał jaki wydaje mi się że mam, nie osłabł i dalej sprawiał, że w taki czy inny sposób będę szedł do przodu. Dokąd mnie to zaprowadzi? Nie mam zielonego pojęcia, tak jak nie wiedziałem jak potoczą się moje losy rok temu. Jednak jedno jest pewne i tylko się potwierdziło w ostatnim czasie. Mianowicie fakt, że czasami droga do celu jest znacznie bardziej ekscytująca niż sam cel. I ta myśl będzie chyba moją przewodnią przez najbliższych 12 miesięcy.