fbpx
CrossFitO wszystkim

Poniedziałki nie są złe

dodany przezKamil Timoszuk 14 października 2013 9 komentarzy

Podobno poniedziałek to najgorszy dzień każdego tygodnia. Wyglądając dziś przez okno i widząc tą depresyjną aurę to rzeczywiście można mieć takie wrażenie. Na szczęście jednak są sposoby na to, aby sprawić, że początek tygodnia będzie znakomity. Tak jak dziś.

Wszystko to za sprawą czynności, którą wykonuję co jakiś czas. Jak na razie za każdym kolejnym razem się jeszcze nie zawiodłem. W sumie to jednak nic dziwnego bo każdego kolejnego dnia, mniej lub bardziej pracuję na taki stan rzeczy. A o czym dokładnie mowa? O moim ciele, moim samopoczuciu i moich wynikach. Wynikach, które sobie robię za pomocą regularnej analizy ciała. Odkąd wziąłem się za siebie w tym roku takich analiz wykonałem już 5 licząc z tą dzisiejszą. A dlaczego dziś po raz kolejny jestem zadowolony?

2013.10.14 Analiza ciała.jpg

Kiedy postanowiłem w kwietniu wziąć się porządnie za siebie i raz na zawsze zrzucić niepotrzebne nikomu do niczego kilogramy, waga wskazywała liczbę 121. Przez pierwsze miesiące ubytek był znaczny bo w granicach 7-8 kilogramów w czasie co 4-5 tygodni. Ostatnio jednak organizm jakby wyhamował i ostatnie badanie pokazało spadek już tylko o niecałe 2 kilogramy. Myślałem, że to tempo się już utrzyma lub co gorsza jeszcze będzie zwalniać. Dzisiejsze badanie jednak pokazało coś zupełnie innego. Spadek o kolejne prawie 4 kilogramy daje dowód na to, że jeszcze walczę i jak widać udaje mi się to. Co też ważne z miesiąca na miesiąc każdy z tych spadków w głównej mierze brany jest z tłuszczu, a nie na przykład mięśni. To na dłuższą metę ważna wskazówka.

Istotne są dla mnie jednak jeszcze inne rzeczy, którymi chętnie się podzielę. Pierwszą z nich jest to, że aby osiągać takie efekty nie trzeba popadać w żadne skrajności. Te jak każdy inteligentny człowiek wie, nie są wskazane w żadnej z dziedzin naszego życia. A już w sferze zdrowotnej tym bardziej. Na początku wydawało mi się, że zmiana trybu życia wiąże się z jakimiś niesamowitymi wyrzeczeniami, a co za tym idzie niemal bólem czy cierpieniem. A to wcale tak nie jest! Jeśli coś się robi z głową i rozsądkiem to można i osiągać fajne efekty i czerpać z tego najzwyklejszą w świecie radochę. Wiem co mówię i będę to powtarzał czy pisał tutaj niemal do znudzenia 😉

Poza tym pisałem też już o tym, że kilogramy w tym wszystkim nie są najważniejsze, a bardziej to co te „nowe ciało” jest w stanie robić. Praktycznie każdy tydzień przynosi jakieś nowości w postaci nowych funkcjonalności. Coś co kiedyś było dla mnie niemal niewykonalne teraz nagle staje się i i realne i możliwe i nawet czasami wręcz proste. Kiedy przez długi czas chciałeś coś zrobić ale ciało odmawiało Ci posłuszeństwa można było się wkurzać. Jednak gdy nagle ot tak, po raz kolejny próbujesz i po prostu wychodzi to te uczucie warte jest każdej minuty spędzonej na treningu, każdej wylanej na podłogę kropli potu. W poprzednim tygodniu miałem tak przynajmniej dwukrotnie. Innymi słowy, na przykład pierwsze w życiu podciągnięcia na drążku bez żadnego wspomagania zaliczone!

Wracając jeszcze do meritum czyli mojego aktualnego stanu organizmu to wiem, że powoli zbliżam się do swego rodzaju ściany. Ściany, która tradycyjnymi metodami będzie nie do przeskoczenia. Jakiś czas temu, kiedy miałem na sobie kilkadziesiąt kilogramów niepotrzebnego balastu, zastanawiałem się co będzie wtedy. Teraz już praktycznie powoli jestem w takiej sytuacji i wiem, że będę tę ścianę burzył. Muszę jeszcze tylko znaleźć pomocników, narzędzia i będziemy kuć. O tym jednak napisze szerzej za jakiś czas. Na razie cieszę się fajnym poniedziałkiem 🙂