fbpx
CrossFitFoto & VideoO wszystkim

Polski crossfitowy kryminał

dodany przezKamil Timoszuk 18 marca 2015 11 komentarzy

Każda moda ma to do siebie, że działa w dużej mierze na zasadzie lawiny. Na początku jest jakieś ognisko zapalne, a później szał na danym punkcie się już tylko rozprzestrzenia. I nawet jeśli początkowe intencje danej mody są jak najbardziej słuszne, to niestety zdarzają się niemal zawsze także i wynaturzenia. Wynaturzenia, które uważam, że trzeba piętnować.

Przez wiele postronnych osób, które nie mają bezpośredniej styczności ze zjawiskiem zwanym CrossFit, cały ten szał uważany jest za modę. Coś co tak samo szybko przyszło i tak samo szybko odejdzie. Ja osobiście jestem innego zdania, ale swojego punktu widzenia narzucać nikomu nie zamierzam. Widzę jednak, że coraz częściej można napotkać w różnych miejscach głównie internetu, kolejne przykłady na to, że powszechność CrossFitu na dłuższą metę może być szkodliwa. BARDZO szkodliwa. Dzieje się to przeważnie wtedy, kiedy za uprawianie tego sportu, lub co gorsza naukę innych, biorą się osoby po prostu niekompetentne. A niestety takowych jest całkiem sporo i co gorsza, to bardzo często takie osoby, robią nieświadomie czarny PR dla tego rodzaju aktywności fizycznej. I dziś chciałbym pokazać przykład wręcz ekstremalny pod wieloma względami.

Zanim jednak to zrobię, to chciałbym zaznaczyć jasno i wyraźnie, że wszystkie poniższe materiały nie mają na celu szkalowanie lub obrażanie kogokolwiek personalnie. Zdecydowanie bardziej chodzi mi o napiętnowanie pewnego zjawiska, które niestety występuje i warto by o tym napisać, że nie jest to wzór do naśladowania. Co mam jednak konkretnego na myśli?

Trwające właśnie eliminacje do CrossFit Games są już w końcowej fazie. Ludzie z całego świata mieli już okazję zmierzyć się z trzema, a dokładniej rzecz biorąc to czterema treningami. Także i w Polsce wiele osób postanowiło dołączyć do tego grona, i sprawdzić jak wiele im jeszcze brakuje do najlepszych zawodników na świecie czy też w Europie. Ja natomiast przeglądając listę z wynikami wszystkich Polaków, jacy do tej pory wzięli udział, natrafiłem na profil Łukasza R. Człowieka z Łomży czyli administracyjnego Podlasia. Chcąc zobaczyć jak się prezentują inni ludzi trenujący CrossFit na Podlasiu, odpaliłem udostępnione przez niego filmy z każdego treningów w ramach eliminacji Open. Śmiało mogę powiedzieć, że po obejrzeniu tych materiałów doznałem lekkiego szoku. Zresztą zobaczcie sami. Tylko obejrzyjcie bez przewijania od samego początku. Na start Workout 15.1.

https://www.youtube.com/watch?v=pvbwj-hw5FI

Technika wykonywania kolejnych ćwiczeń to jedno, a przyklejone na taśmę bezbarwną talerze do gryfu to inna bajka. Poziom pomysłowości tego zawodnika – 100. Poziom bezpieczeństwa – 0. Jednak jeśli już w pierwszym treningu znalazły się takie kwiatki, to wyszedłem z założenia, że dalej także może być coś podobnego. Niestety nie myliłem się, bo dalej jest jeszcze gorzej. Przy okazji WOD-a 15.3 Łukasz poleciał po bandzie. Zapraszam do oglądania, również od samego początku.

https://www.youtube.com/watch?v=2KH5py2ul2k

Plate przymocowany do piłki lekarskiej? SERIOUSLY?! Przecież tutaj aż prosi się o jakiś wypadek wcześniej czy później. Nie wiem jak widzicie to wy, ale ja jestem w szoku. Poza tym, jestem do pewnego stopnia w stanie zrozumieć braki sprzętowe. Jednak wychodzę z założenia, że do takich rzeczy nie można dopuszczać, bo za chwilę znajdzie się jakiś inny geniusz, co do ośmiokilogramowego kettla przymocuje jednokilogramowego plate’a i będzie nim rzucał jak piłką lekarską. To nie w tą stronę powinno iść! Pierwsza i nadrzędna crossfitowa zasada doskonale mówi, że BEZPIECZEŃSTWO JEST NAJWAŻNIEJSZE! A to co widać na tych filmach nie ma z tym kompletnie nic, a nic wspólnego.

Niestety, owa historia ma swoisty ciąg dalszy, ponieważ będąc świeżo po obejrzeniu tych materiałów, chciałem się dowiedzieć czegoś więcej o Łukaszu. Bardzo szybko na nurtujące mnie pytania, ciekawe odpowiedzi dał wszechwiedzący Facebook. Nie stanowiło to większego problemu, aby znaleźć w tym serwisie prywatny profil tego człowieka. I to dzięki niemu się okazało, że Łukasz jest jak mniemam właścicielem i head coachem z łomżyńskim „boxie”. I być może jest to w jakimś stopniu jest niesprawiedliwe, to co za chwilę napiszę, ale mam dziwne wrażenie, że niespecjalnie mijam się tutaj z prawdą. A mianowicie poddaję pod dużą wątpliwość jakość oferowanych usług przez to miejsce. Robię to oczywiście tylko na podstawie filmów z eliminacji Open, ponieważ nie dane mi było zawitać do tego miejsca. Ale jeśli head coach w jakimkolwiek i gdziekolwiek boxie na świecie prezentuje taki poziom jak na tych powyższych materiałach, oraz przede wszystkim nie dba o tak elementarną rzecz jak bezpieczeństwo, to ja osobiście odradzałbym raczej wizyty w takim miejscu. Niestety moich wątpliwości i obiekcji nie rozwiał też grafik zajęć w boxie, który prezentuje się co najmniej intrygująco.

AGOGE CF Box grafik

Według tego grafiku, w ciągu tygodnia pracy, box działa 24 godziny na dobę, bo nie wiem jak inaczej zrozumieć Open Box od 21:30 do 7 rano. Podobnie jest też w weekend. Poza tym sobotni WOD, trwający od 16 do 19 zalatuje mi organizacją jakichś Gamesów co tydzień, a nie przemyślanej jednostki treningowej 😉 Generalnie to wszystko się trochę kupy nie trzyma. Poza tym przeglądając zdjęcia, widzę, że miejsca tam zbyt wiele nie ma. I to nie jest żadnym przestępstwem samym w sobie, bo nie każdy musi przecież startować od razu z lokalem na 1000 metrów kwadratowych. Jednak jeśli sobie pomyślę, że ma tam przyjść z przynajmniej 10 osób, i każda z nich ma rzucać w tym samym momencie wall balle z wsadzonymi do środka plate’ami, to włos mi się na głowie jeży. Zresztą nie tylko ja chyba nie mam specjalnie zaufania do tego miejsca, ponieważ na fanpage’u pojawiła się jakiś czas temu o organizowanych zawodach, które miały się odbyć 21 lutego. Do dziś jednak żadna kolejna informacja na ten temat się już nie pojawiła. Czyżby planowane zawody nie doszły do skutku? Ciekawe dlaczego?

Tak więc jak widać na załączonym obrazku, CrossFit ma bardzo różne oblicza. Zarówno te lepsze propagowane przez większość afiliowanych i nie tylko placówek, oraz te „trochę” słabsze tak jak w tym opisanym przypadku. I tak jak już pisałem wcześniej, osobiście nic nie mam do Łukasza, bo być może prywatnie jest on sympatycznym człowiekiem i na wiele różnych tematów znaleźlibyśmy wspólną nić porozumienia. Mam jednak dziwne wrażenie, że do tematu CrossFitu mamy kompletnie odmienne podejście. Szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy szkoleń, materiałów oraz źródeł z których można czerpać crossfitową wiedzę jest pod dostatkiem, na temat takich anomalii nie można milczeć.

Ja na koniec przyznaję się tez do błędu ze swojej strony. Kiedy robiłem jakiś czas temu spis wszystkich polskich boxów, zarówno tych afiliowanych jak i nie, to także dodałem jego do tej listy. Wtedy zaś nie zadałem sobie trudu, aby sprawdzić co to jest dokładnie za miejsce. Teraz gdy mam już nową, pewną wiedzę na ten temat, postanowiłem usunąć to miejsce z tej listy. Przynajmniej do czasu, kiedy nie pojawią się twarde przesłanki mówiące o tym, że to miejsce trzyma solidny poziom.