fbpx
Foto & VideoO wszystkim

Pocztówka z nad morza

dodany przezKamil Timoszuk 10 października 2014 0 Komentarzy

W dobie cyfryzacji praktycznie każdej dziedziny naszego życia i przenoszenia coraz większej jego części do internetu, zanikło wiele zwyczajów, które mają swoją wieloletnią tradycję. Jedną z takich tradycji było kiedyś pisanie listów lub dla bardziej leniwych osób – pisanie kartek z miejsca gdzie aktualnie przebywają. Ja dziś postaram się zrobić to po swojemu.

Od dawna już planowałem udać się w tym roku nad nasze polskie morze. Jest to dla mnie dość zagadkowa sprawa, ponieważ o ile żywioł wody niespecjalnie lubię, tak wizyty nad naszym morzem bardzo. Może wiąże się to z tym, że z kilkoma polskimi plażami mam sporo fajnych wspomnień? Tak czy inaczej, lubię po prostu czasami walnąć się na piasku i po prostu gapić się w horyzont i w rozbijające się fale. Dziś jednak miałem utrudnione zadanie w tym temacie, o tym jednak za chwilę.

Aby dostać się nad to morze musiałem wstać o godzinie, o której normalnie raczej przewracam się z boku na bok, niż myślę o wychodzeniu z łóżka. Czasem dla dobra sprawy trzeba się jednak poświęcić 😉 Tak się zresztą poświęcałem, że wybiegając dziś z domu spiesząc się na autobus, pozapominałem kilku rzeczy jakie miałem wziąć na wyjazd i co więcej, miałem je przygotowane do zabrania. No ale cóż, czasem bywa i tak. Dobrze, że przynajmniej głowy nie zapomniałem i na pociąg zdążyłem. Nawet jeszcze miałem chwilę aby podskoczyć do kiosku, aby kupić chyba najbardziej badziewne słuchawki do MP3 jakie kiedykolwiek miałem. Z drugiej jednak strony nie spodziewałem się cudów za niecałe 9 złotych 😉

Pociąg na szczęście przez większą część trasy był pusty, a ja nie zapomniałem z domu swojego jedzenia, które zapewniam, że smakuje lepiej niż wygląda 😉

Sopot 1

Po małej walce z Google Maps w telefonie i dotarciu na miejsce, czyli do hostelu w którym nocuję, pierwszą moją myślą był spacer. A jak spacer w Trójmieście to przede wszystkim w Sopocie i jego kilku sztandarowych miejscach. Zanim jednak o nich, to słówko jeszcze o hostelu o nazwie Hostel Olive. Do tego miejsca trafiłem przez kompletny przypadek, a dokładniej rzecz biorąc dzięki przekierowaniu mnie z hostelu, w którym przeważnie nocowałem, ale który jest w trakcie przeprowadzki. Wprawdzie piszę te słowa przed swoją pierwszą spędzoną w całości nocą tutaj, ale jedno co zwraca moją uwagę już teraz, to strasznie pozytywna energia jaka emanuje z tego miejsca. Mam wrażenie, że główna w tym zasługa Żanety, czyli jak się domyślam głównodowodzącej w tym przybytku, która ma tak fajny uśmiech, że trudno to opisać słowami. Pomijam już takie szczegóły jak schludne, czyste pokoje, zadbane łazienki czy kuchnia do dyspozycji. Potwierdza się jednak teza, że praktycznie każde miejsca jakie mają służyć ludziom są fajne lub nie, właśnie dzięki ludziom. A ten hostel jest tego świetnym przykładem 🙂

Wracając jednak do Sopotu, to miasto jest dobrym przykładem jak nasz kraj zmienia się na przestrzeni lat. Podobnie jak Białystok, Sopot widać gołym okiem, że inwestuje w infrastrukturę wszelkiej maści, która ma służyć mieszkańcom. Za każdym razem, kiedy wpadam do tego miasta, widzę gołym okiem, że jest inaczej, lepiej.

Sopot 2

Jednak tak jak mówiłem, głównym dziś moim celem było przejście się po molo i w jego okolicach. Ku mojemu zdziwieniu, nie tylko do Białegostoku wróciło prawdziwe lato, ale także i nieźle się zadomowiło nad polskim morzem. Idealnie to pokazywała temperatura, która w granicach godziny 16 wynosiła prawie 20 stopni. Jeśli do tego doda się kompletnie bezwietrzną aurę to mamy niemal ideał lata.

Sopot 4

Dobrym przykładem tego jak fajnie radzi sobie Sopot jest wybudowana na końcu molo marina czyli taki parking dla jachtów bardziej zamożnych mieszkańców tego miasta lub turystów. Pomimo, że zapewne jest już po sezonie, to i tak dryfowało na wodzie kilka łódek wartych zatrzymania się i zawieszenia na chwilę oka.

Sopot 3

Kolejne swoje kroki skierowałem na plażę, gdzie ludzi było jak na lekarstwo z czego specjalnie nie ubolewałem. Na swój sposób niemal przerażająca była ta cisza, która niemal biła od morza na którym nie działo się kompletnie nic. Zero szumów, zero fal, nic.

Sopot 5

W drodze powrotnej zauważyłem jednak jeszcze dwie ciekawe rzeczy. Pierwszą z nich jest to, że Sopot ma prawdopodobnie ten sam system rowerowy co Białystok. Pytanie, które mnie jednak nurtowało, bo nie sprawdziłem tego sam, to czy mógłbym skorzystać z roweru w Sopocie w taki sam sposób jak w Białymstoku skoro to ten sam system? Druga zaś rzecz to obok znaku pokazującego gdzie jest ścieżka rowerowa wisi też ograniczenie prędkości. Chyba pierwszy raz zastosowany ten zabieg dla drogi dla rowerów. Jestem jednak w stanie go zrozumieć, bo ścieżki w Sopocie są na prawdę fajne ale w sezonie gdzie jest masa turystów nadmierna prędkość rzeczywiście mogła by być powodem wielu wypadków, których pewnie i tak nie brakuje.

Sopot 6

I w taki oto sposób zakończyło się moje relaksowanie nad morze. Miałem jeszcze w planach odwiedzić jeden lub drugi box w Trójmieście, ale z różnych przyczyn nie było to możliwe. Nic jednak straconego – będzie to dobry powód aby przyjechać tu znowu za jakiś czas 🙂

Teraz jednak jest czas na regenerację bo jutro będzie dłuuugi i mam nadzieję ekscytujący dzień.