Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /home/u192686/domains/kamiltimoszuk.pl/public_html/wp-includes/post-template.php on line 284
CrossFitO wszystkimOdżywianie

Pierwszy bunt organizmu

dodany przezKamil Timoszuk 28 sierpnia 2013 8 komentarzy

Wiedziałem, że ten dzień wcześniej czy później może nadejść. Od samego początku miałem tego świadomość, że droga z górki nie będzie trwała wiecznie. Dziś dostałem dobitny przykład, że to już czas przygotować się na jeszcze bardziej wytężoną pracę niż do tej pory i jeszcze większa uwagę aby tę drogę pokonać jak najszybciej.

Od mojej ostatniej analizy ciała minęło trochę ponad 4 tygodnie. Więc to był najwyższy czas aby badanie powtórzyć. Tym bardziej, że od poniedziałku zapowiada się małe rozregulowanie dotychczasowego trybu dnia. Pomimo planów przynajmniej częściowego trenowania na Słowenii to szczególnie z regularnym zdrowym jedzeniem coś czuję, że mogą być problemy. To tak naprawdę wszystko wyjdzie w tak zwanym praniu. Póki co jednak okazało się, że doszedłem do pewnej granicy. Granicy w której organizm przyzwyczaił się do regularnego sporego wysiłku i zdrowego jedzenia jakiego mu dostarczam. Innymi słowy skubaniec mi się rozleniwił. Dzisiejszy wynik wygląda tak.

2013.08.28 Analiza ciała

Jak widać waga na szczęście spadła. Tym razem jednak nie był to już skok w granicach 7-8 kilogramów, a zaledwie 2. Pisze wprawdzie zaledwie, ale już dziś rozmawiając z dwoma bardziej kompetentnymi od siebie osobami w tym temacie, uświadomiono mi, że to wcale nie jest źle. Ba, te pierwsze spadki były grubo ponad normę, a teraz zaczyna się po prostu sukcesywne spalanie. Pozytywnym aspektem jest fakt, że spadek znowu w największym stopniu nastąpił z tkanki tłuszczowej, a nie mięśni co jest niewątpliwym plusem. Pozostałe parametry bez większych zmian.

Na zaistniały fakt pracuje też to, że nie trenuję w tej chwili treningiem stricte redukcyjnym, a w całości crossfitowym. I to do tego w ostatnim czasie jeszcze na podwyższonych obrotach. Zdarzają mi się też takie dni jak wczoraj, gdy mam wystarczająco dużo czasu to zaliczam dwa treningi dziennie. Jeden na siłowni drugi zaś na otwartym terenie. Swoja drogą słyszałem już od osób, które często nie mają kompletnie nic wspólnego z trenowaniem czegokolwiek, że tak się prowadząc, wcześniej czy później się „zajadę”. Ja skomentuję to tylko w ten sposób, że wolę się zajechać w myśl jakiejś idei i wyznaczonego celu niż być wypoczętym do granic możliwości od nic nie robienia. Zresztą pomijam już fakt, że zbyt bardzo się kontroluję, żeby doprowadzić się do jakiegoś krytycznego stanu. Za dużo też mam mądrzejszych od siebie osób dookoła. Ale inni wiedzą przecież lepiej, prawda? 😉

Motywuje mnie to jednak, żeby udowodnić przede wszystkim sobie ale też i innym, że coś co się robi z głową zawsze jest bardziej warte niż czyjeś „wydawanie się”. Niech kilogramy lecą w dół nawet i po 2 co kilka tygodni. Ważne żeby robić te małe ale jednak kroki do przodu. Nie pozwolę aby to organizm mną kierował. Zobaczymy za jakiś czas co on na to 🙂