fbpx
O wszystkim

Pieniądze szczęścia nie dają?

dodany przezKamil Timoszuk 7 maja 2014 0 Komentarzy

Może i nie, choć nigdy nie miałem ich tyle na swoim koncie, aby przekonać się o tym osobiście. Wiem jednak, że gotówka jest niewątpliwym atutem w realizacji wielu życiowych celów oraz spełnianiu marzeń. Po dzisiejszym dniu wiem natomiast ile warte są moje marzenia.

Jakiś niedługi czas temu, moja przyjaciółka uświadomiła mi bardzo ciekawą rzecz. Mianowicie to, jak przez pewien okres czasu, zmieniło się moje myślenie oraz podejście do pewnych spraw. Kiedy rozmawialiśmy na pewien temat jakiś rok, a może trochę więcej temu, to byłem święcie przekonany o tym, że wiem czego chcę w danej chwili i jakie są moje życiowe priorytety. Jednak teraz już wiem, że od tamtego czasu zmieniło się wiele. Ja się zmieniłem, zarówno fizycznie jak i tez psychicznie. I nie wiem teraz, która z tych zmian bardziej ma wpływ na to, jakie kroki chcę podjąć w najbliższym czasie.

Tak właściwie to jestem teraz na swoistej ostatniej prostej pewnego rodzaju wyścigu. Mojego prywatnego wyścigu o lepsze życie. O życie jakiego nie miałem nigdy, głównie dlatego z doskwierającym mi problemem otyłości. Problemem, który był przez wiele lat dla mnie nie do przeskoczenia. Na szczęście kroki podjęte kilka lat temu zapoczątkowały falę zmian jakich wtedy się jeszcze nawet nie spodziewałem. Jednak po wielu chwilach zwątpień, wszelkich wzlotów i upadków teraz jestem w miejscu, z którego myślę, że mogę stoczyć swoją ostatnią walkę. Jestem na to naprawdę gotowy i przygotowany pod wieloma względami. Im dłużej się nad tym zastanawiam i o tym myślę, to zaczynam wdrożenie tego planu w swoje życie, traktować jak właśnie spełnienie marzenia. Marzenia, którego jeszcze do niedawna nie miałem, a teraz mam i czuję, że w jeszcze wielu różnych sytuacjach to właśnie ono będzie moim motorem napędowym do działania.

Niestety zrzucenie z siebie 120 kilogramów kompletnie niepotrzebnego ciężaru, nie mogło przejść bez echa dla mego organizmu. O ile czuję się dobrze, a nawet uważam, że jestem w tej chwili w najlepszej życiowej formie, to niestety za tymi zmianami nie zdążyła moja skóra. W paru miejscach na moim ciele mam jej niestety za dużo. Pomijając już fakt czysto estetyczny, który nie ma co ukrywać, że nie zawsze jest najprzyjemniejszy, to dochodzi też kwestia funkcjonalności. Pomimo, że w tej chwili zrzuciłem praktycznie zdecydowaną większość niepotrzebnego balastu, to mam jeszcze na sobie w granicach 15 nadprogramowych kilogramów umieszczonych właśnie razem ze skórą. I o ile na swój sposób przywykłem już do tego i jest to dla mnie praktycznie codzienność, to moja głowa coraz częściej się przeciwko temu buntuje. I bardzo dobrze! Bo skoro wykonałem już taki kawałek pracy do tej pory, to dlaczego by nie postawić tej cholernej kropki nad i, i zamknąć temat raz na zawsze.

A jest to możliwe dzięki współczesnej medycynie, a dokładniej chirurgii plastycznej. Patrząc na wszelkie portale plotkarskie w Polsce i na świecie, można spokojnie sądzić, że w tej chwili można sobie wyciąć, przyciąć, wessać, odessać czy też doszyć do naszego ciała praktycznie wszystko. Gwiazdy z różnych branż są tego najlepszym przykładem. Ja natomiast posiadając taką wiedzę, postanowiłem wybrać się do chirurga aby dowiedzieć się u źródła co można zrobić z moim przypadkiem. Jak się okazało, można wiele, żeby nie powiedzieć, że niemal wszystko. Niestety to będzie wymagało przede wszystkim dwóch rzeczy – czasu oraz pieniędzy. O ile ze zorganizowaniem tego pierwszego problemów być większych nie powinno, to z tym drugim na chwilę obecną nie wiem. Spełnienie swego marzenia na chwilę obecną będzie mnie kosztować w granicach 30 tysięcy złotych. Czy to dużo? Patrząc na to z perspektywy tego, że w tej chwili takich pieniędzy nie mam to na pewno tak. Z drugiej jednak strony nie jest to na tyle zaporowa suma aby usiąść i płakać nad jej wielkością. Tym bardziej, że będzie ona potrzebna w pewnym okresie czasu, a nie w jednej konkretnej chwili, co też powinno być niejako małym ułatwieniem. Dlatego też w tej chwili bardziej skupiam się na tym, aby wymyślić skąd by można wziąć taką sumę, niż nad narzekaniem nad jej wielkością. Czy coś z tego wyjdzie? To się okaże ale jakieś światełko w tunelu już jest.

Tak więc jak widać, niektóre marzenia rzeczywiście potrafią być bezcenne. Moje natomiast można bardzo konkretnie wycenić i spieniężyć. Patrząc więc z tej perspektywy, nie powiedziałbym tak lekko, że pieniądze szczęścia nie dają. Może i nie dają, ale na pewno życie ułatwiają.