fbpx
CrossFitO wszystkim

Oko w oko z rosyjską bestią

dodany przezKamil Timoszuk 29 stycznia 2015 5 komentarzy

W miniony weekend, kiedy ja rozbijałem się po kilku warszawskich boxach, nad morzem grasowała bestia. Rosyjska bestia, sprowadzona do Polski przez ekipę CrossCore, która miała nauczyć wiele osób, jak powinno się poprawnie dźwigać ciężary. Ową bestią i nauczycielem w jednym był Dmitry Klokov.

O potężnym Rosjaninie w ostatnim czasie jest bardzo głośno. W tej chwili jest to chyba najbardziej znany zawodnik podnoszenia ciężarów na całym świecie, a w samym internecie aż huczy od wszelkich informacji na jego temat. Być może dzięki właśnie temu hype’owi jaki się zrobił wokół niego, kolejne szkolenia z jego udziałem, rozchodzą się niemal w oka mgnieniu, gdziekolwiek tylko nie pojawi się informacja o jego przyjeździe. W tej chwili w Polsce, mamy na tyle chłonny rynek, że i u nas jego wizyta spotkała się z dużym zainteresowaniem.

Ja sam niestety nie mogłem być w tym miejscu i o tym czasie, ale miałem tam swojego wysłannika, który w tamtym czasie jeszcze nie wiedział o swojej funkcji 😉 Tym kimś jest Jacek Gorzkiewicz, trenujący na co dzień w CrossFit Toruń. Z Jackiem poznaliśmy się przy okazji mojej wizyty w tamtejszym boxie, w ubiegłym roku. Teraz zaś śledzę jego poczynania przy pomocy wszelkich mediów społecznościowych i dopinguję do dążenia do każdego założonego przez niego celu. Jego droga wiodła także przez wcześniej wspomniane szkolenie, o którym zdecydował się trochę napisać i podzielić się wrażeniami, jakie mu po nim zostały. Tak więc zapraszam do przeczytania jego relacji!

CrossFit to taki sport, w którym jedną z najważniejszych rzeczy jest walka ze sobą i swoimi słabościami. Jedną z moich jest weightlifting. Oglądając wszelakie zawody podziwiam zawodników i to jak łączą siłę, szybkość i mobilność i zastanawiam się dlaczego mi to nie wychodzi, zacząłem chodzić na zajęcia z podnoszenia ciężarów z Adrianem Pawlickim vice Mistrzem Polski oraz Uniwersyteckim Mistrzem Świata. Jak tylko dowiedziałem się że w Polsce swoje seminarium będzie miał wielokrotny medalista mistrzostw świata i vice Mistrz Olimpijski Dmitry Klokov, wiedziałem że to świetna okazja na nowe doświadczenia i przy okazji szansa zwiedzić nowy box, w tym przypadku CrossCore Gdańsk.

Dmitry Klokov szkolenie 1

Na dzień dobry mój uśmiech na twarzy wywołał widok około 10 podestów ciężarowych, a na jednym z nich gość który robił sobie „zabawy” ze sztangą. Tym gościem okazał się sam Dmitry, a „zabawa” polegała na zrobieniu Pause Hang Clean + Jerk. Przywitał się podziękował nam za przybycie, po czym kontynuował swój trening, w przerwach pomiędzy kolejnymi powtórzeniami, zabawiał nas krótkimi pogawędkami, m.in o tym że silny core powoduje, że nie potrzeba używać pasa, sam ostatni raz pasa użył 11 lat temu, o podpisanym właśnie kontraktem na występy w GRID Laegue w barwach BALTIMORE ANTHEM, lub o tym dlaczego gdy kończy podrzut lub rwanie skręca w prawo (kontuzja barku z 2006) i tak nam minął szybko czas, a mistrz zakończył mając 200 kg na sztandze, po czym poprosił żebyśmy się rozgrzali i dobrali w 3.

Dmitry Klokov szkolenie 2

Na pierwszy ogień poszło rwanie, i tu na dzień dobry mała rewolucja w stosunku do tego czego uczy się w na przykład level 1. Zamiast ustawiać stopy równolegle i prosto, pierwszą zasadą seminarium było „heels in, toes out, knee out” czyli pięty do środka, palce i kolana na zewnątrz. Martwy ciąg w chwycie rwaniowym (40 kg) w tempie 6 sekund w tej pozycji powodował grymas bólu i cierpienia na twarzach niemal wszystkich uczestników seminarium. Jednym słowem – MASAKRA. Następnie koledzy zdejmowali obciążenia i reszta samym gryfem. Zejście do pozycji startowej i ciągi rwaniowe. Dmitry podchodził do każdej trójki i po kolei skrupulatnie, poprawiał, instruował i ustawiał. Nie spieszył się, każdemu poświęcał sporo czasu ( co spowodowało sporą obsuwę czasową, gdyż rwania zamiast 2,5 godziny trwały chyba około 4). Drugie ćwiczenie Drop Snatch ze stania na palcach z odkopnięciem na boki metalowych zacisków do sztangi. Tu także Dmitry przypilnował by każdy sumiennie wykonał ćwiczenia, po czym przeszliśmy do prób maksów, gdzie mistrz sobie zażartował („guys, no PR – no lunch”). Dobrze że to był żart bo bym nie jadł obiadu.

Dmitry Klokov szkolenie 3

Po godzinnej przerwie przyszedł czas na podrzut. Tu też ciągi z pauzą w pozycji końcowej, oraz ćwiczenie z odkopnięciem zacisku przy Split Jerk’u. Dmitry nie zwalniał tempa i każdego po kolei przypilnował żeby dostał solidną lekcję rosyjskiej szkoły podnoszenia ciężarów. I podobnie jak przy rwaniu, kończyliśmy maksami. Kiedy już skończyliśmy, a moje nogi dawały mi znać bólem, że przez kilka najbliższych dnie nie będą ze mną współpracować, przyszedł czas na ćwiczenia pomocnicze, które mają nam pomóc wyeliminować najczęściej popełniane przez nas Crossfiterów błędy. Tu Dmitry wykazał się wiedzą i doświadczeniem w pracy z naszą nacją, gdyż w końcu już od ponad roku jeździ po świecie i nas szkoli. Na koniec czas na pytania, ale większość już była tak zmęczona, że pytań było bardzo mało, Dmitry jeszcze podpisywał plakaty oraz nikomu nie odmawiał prośby o zdjęcia.

Dmitry Klokov szkolenie 4

Reasumując było trochę obaw przed tym seminarium. Czy warto wydać 120 Euro? Dziś wiem, że zdecydowanie było warto dla nauki, możliwości obcowania z tak fantastycznym sportowcem jak Klokov, nie wspominając o wielkiej torbie suplementów, którą otrzymywał każdy uczestnik od organizatorów. Nie sprawdziły się też złowieszcze opinie, jak to przyjedzie gwiazda, która będzie pokazywana jak eksponat, zrobi kilka fotek i pojedzie. Dmitry nie dbał w ogóle o czas, każdego przypilnował i nie odszedł dopóki nie poprawił błędy, co skutkowało też dość sporym opóźnieniem czasowym (seminarium miało zakończyć się po 18, a skończyło się około 20:30). Sam Dmitry Klokov jest super sportowcem, to wie każdy, ale nie każdy wie że jest też super sympatycznym człowiekiem, z dużym poczuciem humoru, bez żadnego gwiazdorstwa. Każdy w dowolnej chwili mógł do niego podejść i porozmawiać.

Dmitry Klokov szkolenie 5

Co do seminarium, na długo pozostanie w mojej pamięci. Do domu wróciłem z pełną głową nowych pomysłów jak walczyć ze swoimi słabymi stronami (głównie nogi i słabe czwórki) i błędami które popełniam. Poprawa tych aspektów, mam nadzieję pozwoli mi stać się lepszym weightlifterem.

Tak więc w przypadku Jacka, jak widać wszelkie obawy związane z tym spotkaniem, okazały się bezpodstawne. Jednak chyba warto się zastanowić nad tym, o czym wspominał w rozmowie ze mną na przykład Bartek Macek, który zwrócił uwagę na to, że w naszym kraju także nie brakuje mistrzów od sztangi. Jednak jak widać, oprócz poprawnego wyrywania żelastwa z ziemi, Dmitry wraz ze swoją ekipą mógłby nas Polaków uczyć jeszcze jednej rzeczy – autopromocji. Bo to ma on także opanowane w bardzo podobnym stopniu jak walkę z kilogramami na sztandze.