fbpx
Foto & VideoO wszystkimSesje Zdjęciowe

Nosił wilk razy kilka…

dodany przezKamil Timoszuk 17 listopada 2019 0 Komentarzy

Czy świadome stawianie się w sytuacjach niekomfortowych może wejść w krew ub tak zwany nawyk? Kiedyś bym chyba się mocno nad tym zastanowił. Jednak w mijającym już powoli roku, robiłem to tak wiele razy, że zaprzeczenie tej tezie w moim przypadku byłoby zwykłym kłamstwem. A kłamstwo to rzecz naganna.

Podobnie jest z pracoholizmem, który w nadmiarze potrafi zrobić więcej złego niż dobrego. Jednak gdzie jest ta granica, która wyznacza tą złą i dobrą stronę? Ja trzymam się wersji, że my sami sobie ją sobie wyznaczamy. I dopóki się tego jakoś trzymamy to wszystko jest we względnym porządku.

Ostatnich kilka czy nawet kilkanaście miesięcy poświęciłem na pracę/naukę, w największym stopniu poprzez praktykę. Naukę fotografii, tego jak ją widzę, czym dla mnie jest, a przez to jak ją oraz niejako siebie mogę realizować. Ten kto śledzi moje social media typu Facebooka czy Instagram, ten wie, że wielkiej nudy tam raczej nie było 😉 Jednak wiem, że ile rzeczy bym nie zrobił, ilu rzeczy nie spróbował, to chyba zawsze będzie mi mało. Zawsze będzie z tyłu głowy kolejny pomysł, kolejne wyzwanie czy kolejne zlecenie. Bo jak się szczęśliwie okazuje, grono osób którym podoba się to co robię, sukcesywnie się powiększa. I nie ma co ukrywać – jest to cholernie budujące, a zarazem motywujące do dalszego działania.

Jednak ostatnio doszedłem do wniosku, że po tym jak przez ostatnie miesiące to ja zrobiłem dziesiątki tysięcy zdjęć innym najczęściej ludziom, tak chciałbym choć raz stanąć przed, a nie za aparatem. Po co? Moją główną motywacją było odświeżenie swoich zdjęć w socjal mediach, bo te zrobione „20 kilogramów temu”, zaczęły mnie mówiąc krótko irytować 😉 A więc jak Kamil pomyślał, tak i zrobił. A samo zrobienie wymagało od niego postawienia się w sytuacji potencjalnego klienta, który musi przejść ten cały proces.

Jak więc on wygląda z mojej perspektywy? Według mnie jest on na większości etapów po prostu przyjemny. Wszystko zaczyna się od wybrania tego kogoś, przed czyim aparatem chcemy stanąć. Jakimi wtedy kierować się kryteriami? Moim zdaniem na pewno nie ceną. Dlaczego? Bo nie zawsze tanie zdjęcia to dobre zdjęcia. Cena zresztą jest jednym z ostatnich czynników jakie ja brałem i radziłbym wszystkim brać pod uwagę przy wyborze tej osoby, która ma was lub jakąś waszą imprezę uwiecznić. I nawet jeśli na chwilę obecną nie stać cię na danego fotografa czy panią fotograf, to radziłbym ci zaoszczędzić trochę gotówki i wtedy się do niego wybrać. Moim zdaniem znacznie ważniejsze jest przejrzenie wcześniejszych prac takiej osoby i na podstawie tego odpowiedzenie sobie na pytanie – czy chciałoby się mieć w stylu jakim robi je ten fotograf? Bo nie ma też co zakładać tego, że na przykład znajdziesz jakiegoś taniego fotografa, ale dasz mu wskazówki żeby zrobił ci fotki w stylu tego droższego. To tak nie działa, bo z jakiegoś powodu każdy ma taki, a nie inny cennik 🙂

Tak czy siak, ja chcąc sobie zrobić fajne zdjęcia, zawęziłem swoje poszukiwania do trzech osób. Prace każdej z tych osób bardzo mi odpowiadały i w sumie kwestie organizacyjno logistyczne zadecydowały o tym, że zostałem w Białymstoku. I tak też wyszło, że stanąłem przed obiektywem Krzysztofa Płocha, znanego w internecie bardziej jako Trzecie OKO. Człowieka, którego śledzę praktycznie od samego początku mojego zagłębiania się w fotografię. Jako też ludzie działający i fotografujący różne eventy w Białymstoku, mieliśmy nie raz okazję się mijać „na robocie” 🙂 Tym razem jednak tylko Krzysztof był w pracy 😉

Nasze spotkanie potwierdziło kilka moich przypuszczeń jakie miałem przed naszym spotkaniem. Pierwszym z nich było na pewno to, że zdecydowanie pewniej czuję się za, a nie przed aparatem. Jednak skoro powiedziało się A… Drugą rzeczą o której wiem, i zresztą sam praktykuję podczas zdjęć z ludźmi, jest rozmowa. Im luźniejsza i bardziej naturalna, tym lepsza. Wierzę w to, a nawet jestem przekonany, że to właśnie ona plus umiejętności Krzysztofa sprawiły, że efekty spędzonej razem godziny były dla mnie zaskakujące. Zaskakująco dobre, dodam dla pełnej jasności 😉 Tym samym wybór końcowych fotek, które do mnie finalnie trafiły, było to spore wyzwanie 🙂

Zresztą zobaczcie sobie sami. Mi w sumie aż głupio jest te zdjęcia oceniać czy komentować poza tym, że się po prostu uśmiecham jak widzę większość z nich. A to już zdecydowany plus 🙂

I takim oto sposobem „nosił wilka razy kilka, ponieśli i wilka” 😉

Ktoś może zapytać „a dlaczego wszystkie zdjęcia są czarno białe?”. Mi najprościej byłoby odpowiedzieć na to, że te wersje po prostu mi się bardziej podobały. Pomimo tego, że każde z powyższych zdjęć mogłem też wybrać w wersji z pełnymi kolorami. Jednak idąc do Krzysztofa na zdjęcia wiedziałem, że jego czarno białe prace są po prostu świetne. I mówiąc całkiem szczerze, to zdjęcia Trzeciego OKA sprawiły, że polubiłem i zobaczyłem na czarno białych zdjęciach coś więcej, aniżeli tylko tak zwany przeze mnie „pogrzebowy klimat” na samym początku. To też było potwierdzenie przed samym sobą, że wybór fotografa był w tym przypadku całkowicie świadomy 🙂

Tym samym, jak to ja czasami mam w zwyczaju zacząłem wszystko od końca. Dlaczego? Ponieważ w ostatnich miesiącach ilość okazji, eventów, sesji czy wydarzeń sportowych gdzie miałem okazję działać jako fotograf, myślę, że spokojnie otarła się o liczbę trzycyfrową. Jednak niewiele efektów tych działań znalazło się tu na blogu. Jednak teraz, kiedy o zdjęcia w plenerze już coraz trudniej, i więcej jest czasu na podsumowania, niech ten dzisiejszy materiał o tym jak ktoś mi robił zdjęcia będzie zapowiedzią. Zapowiedzią tego, że w miarę regularnie będę się tu dzielił tym co zrobiłem w ostatnich miesiącach. Tym co uważam za swój sukces, a także swoimi potknięciami czy porażkami. Bo nie widzę w tym nic złego aby o tym też pisać, jeśli świadomie podchodzę do tego jak do procesu. Procesu nauki nowych rzeczy, nowych umiejętności czy zachowań. Wszystkiego tego co w ogólnym rozrachunku daje mi kupę satysfakcji i motywacji do działania.

Dokąd mnie to wszystko zaprowadzi? Cholernie wierzę że w całkiem fajne miejsce 😉

Na koniec też zapraszam was serdecznie szczególnie na mojego fotograficznego INSTAGRAMA, gdzie bardziej na bieżąco publikuję to co robię. Jednak dzięki swoim postanowieniom na FACEBOOKU i moim fanpage (pomimo ucinanych sukcesywnie zasięgom) też powinno się dziać tam więcej w tym temacie!