Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /home/u192686/domains/kamiltimoszuk.pl/public_html/wp-includes/post-template.php on line 284
CrossFitO wszystkim

No pain, no gain!

dodany przezKamil Timoszuk 25 lipca 2013 2 komentarze

Nie wiem czy to złośliwość losu czy może świadome działanie ale wczoraj chyba wykonałem samospełniającą się przepowiednię. Wystarczyło abym napisał jeden tekst o tym, że zaczyna mi się podobać bieganie, a już dzień później obróciło to się przeciwko mnie. No może nie do końca ale po części.

Wszystko to za sprawą kolejnego spotkania ekipy CrossFit Podlasie, która już po raz trzeci zebrała się aby wspólnie wypluć trochę płuc. Po parku oraz stadionie lekkoatletycznym tym razem czas przyszedł czas na jeden z białostockich orlików. Nasza duma narodowa, która swego czasu była budowana w Polsce na potęgę, a w tej chwili coraz częściej z kraju napływają wieści, że owe miejsca stoją puste i się marnują. Głównie przez durnowate zarządzanie niezbyt rozgarniętych ludzi. Ale to temat na zdecydowanie inny tekst. Na tym orliku gdzie mieliśmy ćwiczyć oprócz samego boiska do piłki nożnej była jeszcze bieżnia dookoła, kort do tenisa, dwa boiska do kosza oraz kawałek dalej skatepark. Fajnie było zobaczyć, że większość z tych miejsc była po prostu używana. Tak jak to miało miejsce w latach 90-tych kiedy miałem okazje się wychowywać.

Pomimo pochmurnej pogody tym razem zebrała się całkiem liczna grupa entuzjastów ruchu, która zajęła bieżnię. Już wiedziałem, że się chyba doigrałem z tym chwaleniem biegania 😉 Ale jak to mówią, „no pain no gain” czyli jazda! Tym razem WOD był teoretycznie prosty ponieważ składał się z:

3 Rundy

25-20-15 Burpees (padnij powstań)

25-20-15 Squats (przysiady)

25-20-15 Pushups (pompki)

25-20-15 Situps (brzuszki)

1 okrążenie bieżni po każdej serii każdego z ćwiczeń czyli łącznie 12 okrążeń x250m

Tak więc jak widać ćwiczenia same w sobie trudne nie były. Jednak w praktyce, kiedy z każdym powtórzeniem siły gdzieś sobie uciekały, można było poczuć moc tego WODa. Tak na przykład wyglądały nie pierwsze już burpees.

Później oczywiście przyszedł tez czas i na przysiady, które ja osobiście lubię i wchodzą mi one całkiem dobrze i bez większych oporów.

A na końcu jak nie trudno się domyślić był finisz. Jedni kończyli swoje zmagania, a inni jeszcze dawali z siebie wszystko, żeby dożyć do końca 😉

Miało być jednak o bieganiu. Mianowicie spostrzeżeń mam kilka gdzie szczególnie dwa wysuwają się przed szereg reszty. Mianowicie przy którymś już kółku doszło do mnie, że to czy będę biegł dalej to nie jest kwestia czy dam radę i pozwolą mi na to moje nogi. To kwestia tego czy przede wszystkim głowa mi na to pozwoli. A tą żeby trochę oszukać trzeba było zając czymś innym niż myśleniem o tym czy dam radę. I myślenie o rzeczach bardziej pozytywnych niż zmęczenie czy ból zdecydowanie skutkowało. Co śmieszniejsze w pewnym momencie chciałem kawałek podejść to zorientowałem się, że bardziej mnie to męczy niż bieg. Taki paradoks.

Drugim największym wnioskiem z dzisiejszego treningu jest to, jak ważne są buty – i do biegania i generalnie do treningów. Używam w tej chwili na zmianę 3 par ale każda z nich ma już swoje lata i przede wszystkim wady. Jedną z tych wad jest fakt, że zaczęły mi moje buty robić odciski, a to już fajne nie jest. Dlatego czekam już jak na zbawienie na przesyłkę z USA z nowym zakupem. Mam nadzieję, że na jakiś czas ten problem zniknie. Na pewno też przy okazji podzielę się wrażeniami z użytkowania Reebok CrossFit Nano 2.0, które przez wielu są tak zachwalane.

Wracając jeszcze do meritum czyli treningu na koniec tradycyjnie nie obyło się bez rozciągania.

III-Spotkanie-CF-Podlasie-1.jpg

I po raz pierwszy grupowego zdjęcia

III-Spotkanie-CF-Podlasie-2.jpg

Wszystkie materiały (filmy + zdjęcia) są autorstwa niezawodnej Edyty Kożuchowskiej 🙂

Jeśli więc ktoś jeszcze ma opory czy warto zacząć ćwiczyć lub czy warto przyjść na kolejny trening z CrossFit Podlasie to ja mówię, że powinien pozbyć się skrupułów. Tu nikt nie gryzie, a wręcz całkiem odwrotnie. Fajni ludzie, fajne treningi, fajne okoliczności przyrody więc czego chcieć więcej?