Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /home/u192686/domains/kamiltimoszuk.pl/public_html/wp-includes/post-template.php on line 284
O wszystkim

Nie znasz dnia ani godziny

dodany przezKamil Timoszuk 14 sierpnia 2013 0 Komentarzy

Czy mieliście kiedyś tak, że walczyliście o coś dla was bardzo ważnego i nieważne jak się staraliście to i tak wam się nie udawało? Kiedy jednak zaczynało wam być już to obojętne i było już wszystko jedno to nagle sytuacja odwracała się o 180 stopni na waszą korzyść. Ja od jednego maila, którego otrzymałem minionej nocy jestem w takiej oto sytuacji.

Historia otrzymania tej wiadomości sięga już praktycznie roku 2009. To właśnie wtedy zapragnąłem zobaczyć czy mam jakieś szanse wbicia się w tryby maszyny o krótkiej i zwięzłej nazwie FIBA. Dla niewtajemniczonych jest to międzynarodowa federacja koszykówki, która zarządza rozgrywkami praktycznie na całym świecie. Od najmłodszych roczników po seniorów na poczynania których oczy czasami zwraca pół świata. Żeby dostać się na daną imprezę jako dziennikarz, trzeba na specjalnie do tego przeznaczonej stronie najpierw założyć swój profil, a następnie składać wnioski o przyznanie akredytacji. Akredytacja jest to zaś pozwolenie na wejście na mecze podczas danej imprezy oraz uczestniczenie w takich wydarzeniach jak konferencje prasowe czy zamknięte dla zwykłego kibica treningi poszczególnych zespołów narodowych. Jednym słowem dla kogoś kto kocha koszykówkę prawdziwa gratka.

FIBA to jednak taka organizacja, którą czasami naprawdę trudno zrozumieć. Ich zasady są często tak zawiłe, że ma się wrażenie, że oni sami nie do końca wiedzą jak to tam funkcjonuje. Zresztą przez ostatnich kilka lat dostałem parę przykładów na ten fakt. Jest to jednak mój punkt widzenia, który nie do końca musi zgadzać się z rzeczywistością. A dlaczego o tym piszę?

Ponieważ parę godzin temu na moją skrzynkę mailową trafił mail z taka oto informacją.

Dear Kamil Timoszuk,

On behalf of FIBA Europe we are pleased to inform you that your media accreditation for EUROBASKET 2013 has been approved.

To speed up the accreditation process, please remember to bring a copy of your passport or ID card as well as a copy of this confirmation email to the accreditation centre of the city/venue you are planning to visit first.

The Accreditation Centres’ opening hours will be sent to you soon, via a Media Advisory.

Best regards,

FIBA Europe Communications

Co to oznacza w praktyce? W praktyce wygląda to tak, że jakimś nieznanym mi sposobem otrzymałem akredytację, czyli możliwość czynnego brania udziału w tegorocznych Mistrzostwach Europy – EuroBasket 2013. Największa koszykarska impreza w tym roku odbędzie się na Słowenii!

Tym samym w tej chwili moja historia wniosków do FIBA o przyznanie akredytacji wygląda tak

FIBA akredytacje

Z każdym z tych wniosków wiąże się mniejsza lub większa historia. Pierwszy w 2009 na damskie mistrzostwa do lat 20 złożyłem z ciekawości czy w ogóle ktoś mnie weźmie pod uwagę. Jak się okazało wziął. A że byłem akurat tym czasem nad polskim morzem to wpadłem na tę imprezę. Później była polska zmarnowana szansa na odbudowę koszykówki w naszym kraju czyli EuroBasket 2009 w naszym kraju. Tu jednak nie zdziwiło mnie specjalnie to, że nie dostałem akredytacji z racji rangi wydarzenia i mojego stosunkowo krótkiego doświadczenia. Na szczęście mistrzostwa obejrzałem i tak w kilku miastach (Wrocław, Łódź, Katowice) z pozycji kibica na trybunach. Później zaś była spora bo aż 2-letnia przerwa, kiedy to w 2011 roku byłem aż na 3 mistrzostwach Europy pomimo tego, że na wykazie jest tylko jedno aprobowanie mojego wniosku. EuroBasket kobiet miał być tylko przygrywka do kolejnych imprez w tamtym roku. Jak się jednak później okazało był NAJLEPSZĄ kilkunastodniową imprezą na jakiej kiedykolwiek byłem. I nawet tu nie chodzi o sam fakt pracy w biurze prasowym imprezy. Bardziej chodzi o to co się tam działo, jak fantastycznych ludzi poznałem i co z tymi ludźmi robiłem 😉 Oj działo się! Później idąc za ciosem były młodzieżowe mistrzostwa we Wrocławiu. Tutaj chyba był największy cyrk organizacyjny dotyczący niemal wszystkiego. Napiszę tylko o tym, że informację czy otrzymuję akredytację czy też nie dostałem podczas 4 dnia trwania imprezy. Nie ma to jak wyczucie czasu, prawda? Zwieńczeniem roku 2011 był EuroBasket na Litwie czyli tuż za naszą wschodnią granicą. Pomimo kolejnej odmowy ze strony FIBA w temacie akredytacji niespecjalnie mnie to zraziło i byłem w 3 miastach i na kilku meczach podczas tej imprezy. Zresztą nie darowałbym sobie jakbym nie zobaczył jak Litwini celebrują tę imprezę, która dla nich była prawdziwym świętem.

I tak oto dochodzimy do roku 2013, kiedy nie liczyłem już na nic składając wniosek. Ot zrobiłem to żeby mieć święty spokój w głowie i później nie żałować, że choćby nie spróbowałem czegoś co nawet nie kosztuje. Co ciekawe złożyłem pełny wniosek czyli nie tylko na jeden mecz czy jedną fazę mistrzostw ale pojechałem po całości i zażądałem full opcję wraz z rundą finałową w Ljubljanie. I teraz być może jesteście w stanie sobie wyobrazić, jak bardzo zaskoczył mnie ten nocny mail. Mail przez którego nie mogłem zasnąć jeszcze długi czas. W dużej mierze dlatego, że wraz z tym mailem pojawiło się wiele pytań. Niby prozaicznych ale przy organizacji takiego wyjazdu bardzo ważnych. Mianowicie jak dotrzeć na miejsce, gdzie spać, jak organizacyjnie to wszystko zgrać czy też jedna z ważniejszych kwestii czyli czy wystarczy mi na to wszystko funduszy. Żeby było ciekawiej aby pojechać na tę imprezę prawdopodobnie będę musiał zrezygnować z jednej z prac jakie wykonuję. Pracy dającej niezłe pieniądze ale w tej chwili stojącej mi na przeszkodzie. Oj będzie tych rozterek trochę w najbliższym czasie.

Jednak gdyby ktoś zapytał mnie jakiś czas temu czy chciałbym mieć takie rozterki pewnie odpowiedziałbym bez wahania, że oczywiście. Teraz wprawdzie już tak to nie wygląda ale na rozwiązanie tych wszystkich zagadek mam 3 tygodnie. Skoro dostałem szansę to głupio by było jej nie wykorzystać.