fbpx
O wszystkim

Nie zawsze świeci słońce

dodany przezKamil Timoszuk 7 marca 2014 0 Komentarzy

Są takie dni w których nienawidzisz wszystkiego i wszystkich, a w szczególności samego siebie. Przeważnie, choćbyśmy zaklinali rzeczywistość na przeróżne sposoby, to nie dzieje się on i tak bez przyczyny. Najczęściej takiemu rozwojowi wydarzeń jesteśmy winni my sami i nikt inny!

Przez ostatnie lata w moim życiu zaszło wiele zmian. Zmieniło się moje ciało, moje zachowanie i moje myślenie. Czy jednak aby na pewno? Pisząc w tej chwili te słowa, mam co do tego pewne wątpliwości. Wątpliwości poparte niestety faktami, których jestem niestety sprawcą. To, że człowiek jest w stanie zmienić wiele, to żadna nowina. To, że potrafi nauczyć się walczyć z różnymi przeciwnościami losu lub codziennego życia to też fakt niezaprzeczalny. Jednak i tak pewnych rzeczy lub sytuacji nie jest w stanie przewidzieć dopóki nie stanie z nimi oko w oko. Bo co innego jest o czymś myśleć, planować to czy nawet wizualizować, a czym innym jest realizacja tego wszystkiego gdy nadejdzie taka konkretna potrzeba.

Wczoraj w przypływie natłoku myśli, odczuć czy zwykłych emocji jakie się we mnie kłębiły, wrzuciłem na Facebooka luźną ale szczerą myśl na swój temat. Czy powinienem to robić czy też nie to inna sprawa. Zadziałał impuls. Komentarze pod tym krótkim wynurzeniem, na największym społecznościowym medium na świecie, pokazały mi kilka rzeczy, których mówiąc szczerze trochę się nie spodziewałem. To jednak temat na zupełnie inny tekst w zupełnie inny dzień. W tej chwili moją głowę przepełnia masa myśli, odczuć oraz pytań. Pytań co gorsza, na które nie znam w tej chwili odpowiedzi. „Znowu!” można by rzec. Tym razem jestem w sytuacji, w której w ciągu swego już ponad 29-letniego życia jeszcze nie byłem. Już teraz wiem, że sytuacja ta nie jest do pozazdroszczenia. Wszystko dlatego, że chciałem być szczery…

Pisząc te słowa zmagam się z chorobą jaka mnie trawi od kilku dni. Termometr dziś rano pokazywał trochę ponad 38 stopni, a w tej chwili nie sądzę, że jest dużo lepiej. To jednak sprawia, że moje reakcje, myśli i generalnie działanie jest jakby spowolnione, i chyba jeszcze nie do końca dochodzi w jakiej sytuacji się znalazłem. Na własne życzenie, bo jakże by inaczej. Niestety po raz kolejny się okazuje, że w naszej głowie są takie zakamarki, o których dowiadujemy się w momencie wtedy, kiedy do nich trafiamy. Na własnym przykładzie też widzę, że potrafimy w nich po prostu najzwyczajniej zgłupieć. Czy można to nazwać lekcją na przyszłość? Na razie jest to zbyt krótki okres aby wysnuwać tak daleko idące wnioski. Chciałbym jednak, pomimo tego, że to cholernie boli, aby tak właśnie było. Nie chciałbym znowu widzieć przed sobą kogoś, kto przeze mnie płacze. I niestety nie robi tego ze szczęścia.

Sporo mi zajęło aby zabrać się za napisanie tych zaledwie kilku słów. Nie wiem dlaczego to robię, ale odkąd pamiętam przelewałem wszystko na „papier” ale nie wszystko widziało światło dzienne. Tym razem będzie inaczej. I nawet pomimo tego, że ten tekst różni się kompletnie od tego, co można było znaleźć na łamach bloga we wcześniejszych wpisach. „Życzliwe osoby” na pewno to docenią na swój sposób. Jednak tak to czasem bywa, że nie zawsze jest kolorowo. Ja natomiast nie mam zamiaru ubarwiać rzeczywistości na siłę.