fbpx
Foto & VideoO wszystkimSesje Zdjęciowe

Na każdego przyjdzie pora

dodany przezKamil Timoszuk 5 marca 2020 0 Komentarzy

Jak długo jesteście w stanie znosić odmowy? Czy lubicie być wytrwali w tym co robicie, choć czasami nie ma co ukrywać, że graniczy to z byciem po prostu upierdliwym? Ja zdecydowanie należę do grona osób, które potrafią na swój sposób postawić na swoim. Tym bardziej jeśli po prostu wiem, że mam rację. A przekonała się o tym Paula.

Istnieje pewien schemat w jaki ludzie zaczynają robić zdjęcia. Do pewnego czasu nie wiedziałem w sumie nawet o tym, że jest to schemat. Głównie dlatego, ja po prostu działałem tak jak czułem i wydawało mi się, że tak jest dobrze. Schemat zaś polegał na tym, że gdy szukałem ciekawych osób, które chciałbym aby stanęły przed moim aparatem, to po prostu do nich zagadywałem. Bez różnicy czy tę osobę znałem czy była ona do tamtej chwili dla mnie zupełnie anonimowa. To w sumie też nauczyło mnie jeszcze większej łatwości do nawiązywania kontaktów, z czym w sumie problemów nie mam. Jednak skoro można coś poprawić to czemu by tego nie zrobić? 😉

Wracając jednak do samych propozycji, to nie każda z nich kończyła się pozytywną odpowiedzią. Do dziś nawet nie kończy. Jednak dziś już inaczej do tego podchodzę. Teraz po prostu wiem gdzie jestem, na co mnie stać i dokąd zmierzam. Stało się między innymi tak dlatego, że na niektóre z wybieranych przez siebie musiałem trochę poczekać. Taką osobą była Paula.

Koleżanka z boxa, którą od zawsze kojarzyłem z szumem. Szczególnie takim jaki potrafiła robić wokół siebie w ilościach znacznych 😉 Czy to źle? W jej przypadku raczej niekoniecznie, bo pozytywnie zakręceni ludzie zawsze są „w cenie” 🙂 I takich zawsze lubiłem i lubię mieć przed swoim aparatem. Jednak jak się też domyślałem, co innego to co na zewnątrz, a co innego dzieje się w środku każdego z nas. Na moją propozycję wspólnych zdjęć, Paula zareagowała stanowczym nie. Dlaczego? Tu pojawiły się typowe odpowiedzi typu „nie nadaję się”, „to nie dla mnie” i tak dalej. Na szczęście na każdego są sposoby, tylko trzeba dobrać odpowiedni do każdego przypadku. I u Pauli zadziałał upór, mój upór i regularne przypominanie się z tematem 😉 Jako, że mi się nigdzie nie spieszyło bo miałem co robić, to czekałem cierpliwie. W międzyczasie kilka jej koleżanek stanęło przed moim obiektywem, co mogło mieć wpływ na dodanie jej odwagi. Wtedy też nadszedł ten dzień, kiedy to Paula sama z siebie zapytała mnie, kiedy możemy w końcu coś zrobić. Aż mi się cisnęło na usta stwierdzenie „a nie mówiłem?” 🙂

Od tej rozmowy do realizacji pomysłu poszło już sprawnie. O tym jak zdyscyplinowana, zaangażowana i chętna na współpracę była Paula, niech świadczy choćby fakt, że nasze zdjęcia w plenerze zrealizowaliśmy 1 grudnia. Jak powszechnie wiadomo nie jest to najcieplejszy miesiąc w roku, a jednak zrobiliśmy parę takich kadrów, że autentycznie byłem zaskoczony i zadowolony, że do nich doprowadziliśmy. Nie zrobilibyśmy tego bez pomocy jej przyjaciółki Klaudii, która towarzyszyła nam cały dzień i pomagała nawet, niemal nurkując w lodowatej wodzie po topione skarpety oraz na parę innych sposobów 😀

Dla mnie osobiście też najważniejsze było to, że finalnie na zdjęciach kompletnie nie widać tych wszystkich obaw jakie Paula miała przed zdjęciami. Widać za to wiele fajnych emocji, o które mi od samego początku chodziło. Zresztą zobaczcie sami co takiego zrobiliśmy.

Jak wspomina ten jednakowo mroźny jak i gorący czas na sesji zdjęciowej sama Paula?

Zacznę od tego ze kiedy pierwszy raz rozmawialiśmy o zdjęciach, nie wyobrażałam sobie siebie przed aparatem. Mało tego, dla mnie to była istna abstrakcja. Do tej pory nie wiem jak to się stało ze w końcu doszło do tych zdjęć. Dzień przed myślałam że ze stresu się rozchoruję. Miałam na przykład wysłać Kamilowi to w co będę ubrana na zdjęcia, abyśmy mogli coś razem ustalić. Jednak tak się wstydziłam, że nie dałam rady sama sobie strzelić „selfiaka”. No i w końcu nadszedł wiekopomny dzień. Jesteśmy już na miejscu, ja jestem zestresowana, zawstydzona jak sto pięćdziesiąt, nie mam pojęcia jak się zachować przed aparatem, a moja twarz robi co chce bez konsultacji ze mną 🙂 Dokładnie tak było, ale… trwało to może przez jakieś 30 minut, bo właśnie tyle czasu zajęło Kamilowi, żebym się totalnie wyluzowała, zapomniała o tym że jest zimno, że muszę jakoś zapozować, a zaczęłam się tym cieszyć i bawić. Nie wiem czy zdaje on sobie sprawę jak wspaniałą atmosferę potrafi stworzyć. Tego dnia, oprócz jak się później okazało, wspaniałych, kobiecych, magicznych i tajemniczych zdjęć, przede wszystkim spędziłam czas w wyborowym towarzystwie. Dzięki też temu kompletnie zapominając o obawach czy przerażeniu, które wcześnie przyprawiły mnie o ból brzucha. Jeśli zaś chodzi o same zdjęcia, to że jestem totalnie zachwycona i jakkolwiek to zabrzmi, zakochana w nich, to doskonale zdajesz sobie sprawę. Ale najważniejsze jest to, że w jakimś stopniu wyleczył mnie delikatnie z kompleksów, za co Ci serdecznie dziękuję!

I tak jak od początku mojego proponowania i namawiania Pauli na zdjęcia doskonale wiedziałem, że będzie dobrze, tak czytając takie słowa jest mi po prostu przyjemnie. No bo komu by nie było?

Poza tym zbliża się właśnie 8 marca czyli dzień w którym, każda kobieta powinna poczuć się wyjątkowo i zarazem dumnie z tego, że jest kobietą. Jeśli takie spotkania i takie zdjęcia jak te powyższe mogą w tym pomóc, to ja serdecznie zapraszam do kontaktu ze mną. Bo każdy zasługuje na to aby poczuć się dobrze z samym sobą.