fbpx
O wszystkim

Moje przepisy odc. 16

dodany przezKamil Timoszuk 16 września 2015 0 Komentarzy

Podobno jest tak, że gdy jakieś jedzenie wygląda lepiej, to jest duża szansa na to, że wrażenia smakowe będą równie dobrze. Śmiem jednak twierdzić, że nie do końca tak jest, a na pewno nie każdym przypadku. Dziś podam przykład, który tą tezę może poważnie podważyć.

Wiadome to jest nie od dziś, że każdy kto przygotowuje jakąś potrawę i ma zamiar ją komuś zaprezentować, to stara się aby ona przynajmniej jakoś wyglądała. Czasami chęci takiego domorosłego kucharza wystarczą jedynie do tego, aby to była jedynie karykatura kreacji kulinarnej, ale plus jest za same chęci. Ja natomiast dziś nie będę się o to starał, tylko pójdę za jedynym słusznym głosem w tym temacie i w tym momencie czyli za stwierdzeniem ZRUP-a. Ten natomiast zwykła mawiać (są na to nawet filmowe dowody!), że „żarty/skojarzenia fekalne są zawsze na propsie”. No więc zobaczymy czy moja dzisiejsza propozycja kulinarna, która nie ukrywajmy wygląda trochę jak kupa, przypadnie wam do gustu. Na początku tylko napiszę, że to smakuje ZNACZNIE lepiej niż wygląda 😉

Pasztet z soczewicy

Pasztet soczewica

Składniki:

Paczka surowej soczewicy

Papryka

Cebula

Przyprawy

Przygotowanie tego dania, lub też jak kto woli przystawki, jest banalnie proste i trzeba by się naprawdę mocno postarać aby coś schrzanić. Wszystko bowiem zamyka się praktycznie w czterech czynnościach, które trzeba wykonać aby osiągnąć zamierzony efekt. Na samym początku gotujemy aż niemal do rozgotowania soczewicę. Nie pytajcie mnie ile, bo to jest kwestia tego ile po prostu tego pasztetu chcecie mieć. Ja gotuję całą paczkę, bo nie lubię się rozdrabniać. Poza tym po moim pierwszym udanym razie z pasztetem, już wiem też, że potrafi on znikać w dosyć sporym tempie. Żeby skrócić maksymalnie czas przygotowania, pod koniec gotowania soczewicy możemy już wrzucać na olej pokrojona bardzo drobną paprykę oraz cebulę. Paprykę proponuję najpierw, ponieważ ona dochodzi chwilę dłużej. Gdy soczewica oraz dodatki będą już gotowe, to główną sprawczynię zamieszania blendujemy, a do niej dodajemy usmażoną cebule z papryką. Jeśli ktoś czuje jeszcze taką potrzebę, to do tego może dodać przyprawy według uznania, ale według mnie nie trzeba ich wiele – sól i pieprz wystarczą w zupełności. Taką przygotowaną masę przekładamy do jakiejś formy i czekamy na wystygnięcie. I tyle to tyle! Dalej już pozostaje opierniczanie tego ze smakiem, nawet przez miłośników mięsa.

Aha, żeby to wyglądało mniej kupowato, to proponuję ze swojej strony na przykład taką formę.

Kanapki pasztet soczewica

Naprawdę dawno nic nie smakowało mi tak bardzo jak to. Nie jeden wegetarianin może być chyba ze mnie dumny 😉