fbpx
CrossFitFoto & VideoO wszystkim

Coroczne człapanie do mety

dodany przezKamil Timoszuk 22 września 2014 2 komentarze

Każdy z nas wykonuje w życiu takie czynności, których z jednej strony nie lubi, a czasem wręcz nie znosi, a z drugiej jednak i tak regularnie do nich wraca. Często nie wiedząc samemu dokładnie dlaczego. Ja też mam coś takiego i w moim przypadku jest to bieganie, czyli innymi słowy przebieranie nogami w nieznanym sobie celu i kierunku.

Odkąd w moim życiu kilka dobrych lat temu pojawił się sport w formie praktycznej, to od tamtej chwili staram się próbować różnych aktywności. Wszystko po to, aby sprawdzić co sprawia mi mniejszą, a co większą przyjemność. W taki też naturalny sposób przewinęło się przez moje doświadczenie bieganie. Sport, który według mnie już w samym swoim założeniu jest po prostu nudny. Bo co może być ciekawego w tym, że musisz się przemieścić z punktu A do punktu B w szybszym niż przeciętny Kowalski czasie? Już widzę to oburzeni rzeszy biegaczy jaka w ostatnim czasie pojawiła się w naszym kraju. Poza tym, wiele osób używa bardzo podobnego argumentu w stosunku do jazdy na rowerze, którą ja po prostu uwielbiam.

Jednak trenując regularnie CrossFit, niewątpliwie przestawiło mi się na swój sposób myślenie o różnych aktywnościach fizycznych. Choćby dlatego, że nie ważne czy daną rzecz się lubi czy też nie, czasem jednak trzeba się po prostu z nią zmierzyć. Czy to na codziennym treningu, czy to podczas takich imprez biegowych, w jakich zacząłem startować od zeszłego roku. Mój ubiegłoroczny debiut w Białystok Biega wspominam bardzo przyjemnie. Pomimo tego, że od samego początku nie bardzo wiedziałem czego się mogę spodziewać po takiej imprezie, to chciałem wziąć w niej udział. Z jednej strony chciałem postawić przed samym sobą jakieś nowe wyzwanie. Z drugiej zaś strony, fajnie jest brać udział w takich eventach w grupie znajomych, którzy potrafią cię konkretnie zmotywować. W tamtym roku była to przede wszystkim ekipa CrossFit Atleta Team & przyjaciele. W tym roku zaliczyłem już dwa biegi w barwach CF Podlasie. Po majowym Biegu Europejczyka, w minioną niedzielę przyszedł czas na ponowny start w Białystok Biega 2014.

Przez cały tydzień poprzedzający ten bieg, zmagałem się z różnego rodzaju kłopotami, a co ważniejsze z niechcącym odpuścić już dłuższy czas przeziębieniem. To wszystko razem sprawiało, że jakoś nie czułem specjalnej frajdy ze zbliżającego się biegowego wyzwania. Pomimo tego, ani razu przez głowę mi nie przemknęła myśl, aby ze swojego miejsca startowego zrezygnować. A to uważam za swój prywatny sukces, bo jeszcze jakiś czas temu na pewno znalazłbym jakiś powód aby nie wystartować. Ale nie tym razem! Tym razem już w sobotę wybrałem się po swój pakiet startowy do Opery Podlaskiej, gdzie tym razem mieściło się biuro zawodów.

Białystok Biega 2014 5

Zawsze gdy przejeżdżam obok tego obiektu, to nie potrafię się pozbyć ze swojej głowy powtarzającej się myśli „200 milionów, 200 milionów, 200 milionów…” 😉

W samym pakiecie nie znajdowało się nic, co my mogło być jakimś zaskoczeniem. Koszulka, numer startowy z chipem plus jakieś raczej mało potrzebne drobiazgi w postaci reklam to praktycznie standard.

Białystok Biega 2014 4

Koszulka o dziwo w tym roku na mnie pasowała ale i tak od początku wiedziałem, że nie będę w niej biegł. Wolę t-shirt własnej produkcji 😉 Poza tym jeśli ktoś ma ochotę (może jakiś bardziej regularny biegacz) mogę odstąpić mu komplet trzech moich koszulek ze wszystkich odbytych przeze mnie biegów. Żadna nie była użyta ani razu 🙂

Wracając jednak do sedna, to częściowo zmieniona trasa biegu w stosunku do lat ubiegłych, miała biegaczom zapewnić nowe atrakcje i nowe wyzwania podczas jej pokonywania. Jak się okazało w praktyce, drogę do mety pokonywało się rzeczywiście przyjemnie. Zanim jednak to nastąpiło, to wcześniej odbyła się rozgrzewka prowadzona przez Michała Zalewskiego z CF Podlasie i Anetę Tesarek z Pure. Organizacyjnie jednak tworzący to wydarzenie ludzie, chyba nie za bardzo ogarnęli ten temat, ponieważ gdyby nie indywidualne rozgrzewki wielu osób biorących udział w imprezie, to czas jaki został przeznaczony na ogólną rozgrzewkę był zdecydowanie za krótki. Takich szczegółów jak na przykład słabe nagłośnienie już się nie będę czepiał. W każdym bądź razie lata poprzednie pokazały, że można to było lepiej zrobić.

Białystok Biega 2014 3

Kiedy wybiła godzina zero, nastąpił sygnał dźwiękowy oznaczający start, a masa ludzi ruszyła przed siebie to był najwyższy już czas aby skupić się na biegu. Trasa Białystok Biega, prowadząca w tym roku przez pierwsze jakieś półtorej kilometra z górki, wydawała się całkiem przyjemna. Tym bardziej, że człowiek był jeszcze w miarę świeży, a do tego pogoda pojawiła się jak na zawołanie. Na pewno jednym z moich błędów na ten bieg, był brak jakiegokolwiek planu. Nigdy nie biegałem z zegarkiem, pulsometrem czy innymi tego typu zabawkami. Poza tym wydawało mi się, że mniej więcej znam swoje ciało na tyle, aby w miarę kontrolować się i nie umierać jakiś kilometr przed metą, tylko dlatego, że na początku się zajechałem. Dlatego racjonalnym pomysłem wydało mi się trzymanie razem z koleżanką, która identycznie jak ja, a może nawet bardziej, „kocha” bieganie 😉 Już od samego startu zadawaliśmy sobie głośno pytanie, po co my to w ogóle robimy i co śmieszniejsze, żadne z nas nie znało odpowiedzi 🙂 Magda jest jednak jeszcze lepsza, bo aby wystartować w tej imprezie, musiała się stawić w niedzielę o 7 rano w biurze zawodów, aby z racji tego, że nie była zapisana wcześniej, przejąć czyjeś niewykorzystane miejsce. Jak na kogoś kto nie znosi biegać to naprawdę poświęcenie godne pochwały. Pełen szacunek z mojej strony 🙂

Białystok Biega 2014 7

Tak więc przebieraliśmy tymi nogami od samego startu, patrząc przy okazji na kierowców, którzy z racji biegu musieli stać i czekać w korkach w centrum miasta. Z jednej strony ich rozumiem, pomimo, że kierowcą nie jestem, a z drugiej jednak to tylko dłuższa chwila oczekiwania więc wzburzenie niektórych było na pewno nie na miejscu. No ale co poradzisz, Polska 😉 Jednym z bardziej przełomowych momentów biegu, był podbieg pod górkę przy galerii Alfa (ten kto jest z Białegostoku ten wie o czy piszę) podczas którego dostałem od Magdy przyzwolenie, że mogę się od niej „odczepić” i biec swoim tempem, które ku mojemu zdziwieniu było szybsze niż jej. No ale skoro tak wyglądała sytuacja, a ja czułem się dobrze no to trzeba było cisnąć. Krok po kroku ale do celu. Ciekawym zjawiskiem na drodze była pewna dziewczyna, która miała strasznie dziwną taktykę podczas tego biegu, której ja osobiście kompletnie nie rozumiem. Mianowicie owa zawodniczka co jakiś czas wyprzedzała mnie bez większych kłopotów, a następnie zaczynała… iść. WTF?! O ile przy pierwszym razie nie było to dziwne, bo można to było wytłumaczyć przeszarżowaniem, to o tyle w kolejnych identycznych sytuacjach, które o dziwo powtarzały się jeszcze z 7 razy, było dla mnie ciężkie do ogarnięcia. Może ktoś bardziej doświadczony może mi to wytłumaczyć? A może sama zainteresowana to czyta i mnie oświeci? Ciekawi mnie ten temat, serio. Aha, jeśli mnie pamięć nie myli to owa dziewczyna skończyła bieg za mną.

Tak czy siak, ja trzymając swoje względne tempo, „depcząc kolejne krasnoludki” jak to jeden z kolegów opisał kiedyś mój styl biegania, zbliżałem się do mety. Czekając na trasie na napotkanie oznaczenia kiedy jest 3 kilometr trasy, tak czekałem, że się doczekałem ale… 4 kilometrów 🙂 Nie wiem nawet kiedy. Ostatnia prosta to jak zwykle zryw i wbiegnięcie na metę, którego kompletnie nie pamiętam. Na szczęście uwiecznił to Grzegorz Chuczun, zaprzyjaźniony ze mną i także z tym blogiem białostocki fotograf.

Białystok Biega 2014 1

Jeśli ktoś chce zobaczyć jego fotki z biegu i nie tylko, to niech zajrzy w TO miejsce.

Na mecie po raz kolejny towarzyszyło mi to irytujące ale i pewnie dosyć mocno zdradzieckie uczucie, że można to było pobiec jeszcze szybciej i że zostało mi jeszcze w zapasie trochę sił. Pomimo, że przed biegiem nie miałem żadnych oczekiwań co do czasu, to jednak gdzieś w głębi siebie liczyłem na to, że uda mi się pobić wynik z przed roku. I rzeczywiście ta sztuka mi się udała. Wprawdzie tylko o kilkanaście sekund, ale jednak. Patrząc z drugiej strony na to, że walczę usilnie z przeziębieniem oraz to, że do biegu w żaden specjalny sposób się nie przygotowywałem, to i tak mogę chyba uznać za przyzwoity rezultat.

Białystok Biega 2014 2

Zanim poszedłem się rozciągać to postanowiłem jeszcze odnaleźć w tłumie ludzi dwóch najbardziej charakterystycznych biegaczy w całej tej stawce. W tamtym roku jeden z nich biegł samodzielnie. Tym razem, żeby nie było mu nudno i smutno wziął sobie kolegę. Ja natomiast chyba ustanawiam swoją nową tradycję i rok w rok mam z tymi pozytywnymi ludźmi fotkę 🙂

Białystok Biega 2014 6

W taki też sposób nie mam żadnych argumentów aby uważać akcję Białystok Biega 2014 za nieudaną. Jeśli do tego dodamy jeszcze wspólnie spędzony wieczór z biegaczami spod znaku CFP oraz resztą ekipy przy oglądaniu siatkarzy, to pokuszę się o stwierdzenie, że było po prostu kapitalnie. Tak więc bieganie nie wypada z mojej prywatnej listy sportowych zainteresowań. Bardziej oswajam się z myślą, że zadomawia się ono na stałe 😉