fbpx
O wszystkim

Koniec pedałowania

dodany przezKamil Timoszuk 7 grudnia 2013 1 Komentarz

Coś czuję, że tytuł tego tekstu będzie się dobrze „klikał” i pozycjonował w Google. Jednak parę osób może być zdziwionych po trafieniu na ten tekst. Głównie dlatego, że tym razem będzie on o końcu mojej jazdy na rowerze w tym roku. A to wszystko przez zimę!

Najzimniejsza pora roku przez niewiele osób jest lubiana. Ja także nie jestem jej wielkim fanem, a szczególnie tego okresu przejściowego. W tym roku Białystok na pierwsze poważne uderzenie zimy musiał swoje odczekać. Pomimo, że Podlasie uważane jest za polski biegun zimna to w tym roku aura tego jakoś nie potwierdziła. W wielu innych miejscach śnieg i tego typu atrakcje pojawiły się już wcześniej. Ja jednak z tego powodu szczególnie nie narzekałem, ponieważ dzięki temu mogłem nadspodziewanie długo oddawać się pedałowaniu na swoim dwukołowcu.

Co jednak lepsze, już dwa miesiące temu, a dokładniej 4 października, popełniłem na tym blogu tekst, który miał być niejako zakończeniem sezonu rowerowego. Jeszcze wtedy nie wiedziałem, że mniejsza niż zazwyczaj temperatura nie jest żadną przeszkodą w jeździe na rowerze. Co więcej, w chłodniejsze dni można jeździć całkiem przyjemnie z racji tego, że człowiek nie stoi na przykład na przystankach autobusowych i nie marznie oraz nie marnuje czasu bez sensu. Idealnym zakupem na te ostatnie miesiące jazdy była kominiarka. Według niektórych dość kontrowersyjna. Ja jednak miałem sporo radochy z faktu obserwacji reakcji ludzi na mój widok 😉

Kominiarka

Jedno co muszę przyznać na pewno to fakt, że jeżdżąc w takiej kominiarce dziwnym trafem na chodniku robi się jakby trochę luźniej 🙂 Nie licząc uśmiechów wysyłanych w moją stronę od młodszych ludzi, aż po okrzyki typu „dureń!” czy „wariat!” od starszych przechodniów. Nie czuję jednak swojej winy skoro niektórzy i tak nie potrafią rozróżnić ścieżki rowerowej od chodnika. Pozdrawiam też panów policjantów, którzy mijając mnie pieszo na przejściu dla pieszych pogratulowali mi fantazji. Jak widać można mieć dystans do siebie innych nawet w mundurze 😉

Niestety jednak wszystko co dobre szybko się kończy. I taka oto po wczorajszym uderzeniu zimy aktualnie większość tras rowerowych, które przemierzałem dotychczas wygląda tak.

Rower droga

Niestety nie da się tym już jeździć. Wprawdzie można próbować tak jak widziałem dziś paru śmiałków w mieście. Jednak najczęściej kończy się to tym, że albo prowadzi się rower po śniegu albo co chwilę leży się w śniegu upadając na jednośladzie. Ja za bardzo szanuję swoje zdrowie i swoje ciało aby tak ryzykować. Dlatego w tym roku muszę się zadowolić takimi swoimi osiągnięciami.

Endomondo wykres 2

Najbardziej zadowolony jestem z liczby przebytych kilometrów. Jak na powrót do roweru po 15 latach to chyba całkiem dobry wynik. Co w tym najśmieszniejsze to fakt, że kiedy zapowiadałem dwa miesiące temu swój pierwszy koniec to miałem o tysiąc mniej. Jak więc widać nie ma takiej bariery jakiej nie można by pokonać. Tak to jeszcze wyglądało w poszczególnych miesiącach.

Endomondo zestawienie 2

Poza tym mam lekki niedosyt co do tego sezonu. Głównie dlatego, że nie udało mi się odbyć na dwóch kółkach żadnej dłuższej wyprawy. Czy to nad morze tak jak planowałem czy to nawet gdzieś tu bliżej w okolicy. Ale niech to będzie nauczką i motywacją na przyszłość aby jeszcze mniej myśleć i jeszcze więcej robić. Teraz zaś pozostaje już tylko odwiesić rower na ścianę, uzbroić się w cierpliwość (szczególnie korzystając z komunikacji miejskiej) i przeczekać ten biały rozpierdziel jaki od wczoraj panuje za oknem. Pocieszam się tym, że do kolejnego pedałowania zostało pewnie z zaledwie pół roku 😉