fbpx
CrossFitO wszystkimOdżywianie

Koks, sterydy, anabole

dodany przezKamil Timoszuk 17 grudnia 2013 0 Komentarzy

Zabieranie się ze złej strony do wielu rzeczy w naszym życiu to często początek problemów. Co gorsza, bardzo często w tego typu problemy pakujemy się w pełni świadomie i z pełną premedytacją. Dobrym przykładem będzie chyba dzisiejszy tekst bazujący na dwóch moich czytelnikach, którzy ostatnio do mnie napisali.

Lubię dostawać od was maile przynajmniej z kilku powodów. Jednym z nich jest potwierdzenie tego, że to co piszę trafia nie tylko w próżnię ale i do wielu z was. Czy to z różnych części Polski czy świata, którzy nie są tylko moimi znajomymi. Poza tym lubię wymieniać opinie na różne tematy poruszane zarówno przeze mnie jak i też przez was w mailach. Czasem owe tematy nie wychodzą poza łamy mojej oraz mego rozmówcy skrzynki mailowej. Dziś jednak będzie inaczej, bo czuję się w obowiązku wytłumaczenia czegoś i rozwianiu ewentualnych wątpliwości innych czytających o moich poczynaniach. A będzie to temat dość nośny, a mianowicie moja suplementacja, odżywki i inne koksy jakie przyjmuję każdego dnia 😉

Pierwszy z panów (jak mniemam, bo nie podpisał się pod mailem) zadał mi pytanie, a wręcz zażądał tego abym napisał czym się wspomagam bo jak stwierdził „nie ma takiej opcji żeby tyle schudnąć wpierdzielając kurczaki i takie tam inne”. Drugi zaś napisał już w innym tonie ale również z podobnym problemem. Mianowicie ten pan lub jak mniemam chłopak, zapytał się „jakie suplementy lub wspomagacze Pan przyjmuje, ponieważ sam wybieram się od nowego roku na siłownię i chcę osiągnąć podobne rezultaty”. Pytania w obu przypadkach niby podobne, a jednak trochę inne. Postaram się jednak wyczerpać ten temat z mojego punktu widzenia.

Zacznę może od tego, że od ponad dwóch lat czyli od czasu kiedy zacząłem trenować pod okiem fachowca, liczbę substancji jaką się „wspomagałem” lub „wspomagam” w tej chwili można policzyć na palcach jednej ręki. Nie wiem też czy przypadkiem nie zostaną mi jeszcze jakieś wolne palce po skończeniu tej wyliczanki. Każdy rozsądnie myślący trener/instruktor/sportowiec moim zdaniem powinien wkładać do głowy swoim podopiecznym jeden prosty ale niezwykle ważny fakt. mianowicie to, że zanim jeden z drugim delikwentem złapie się za odżywki, najpierw powinien zadbać o prawidłowe odżywianie. To właśnie ono w większości przypadków szwankuje, przez co wydaje się wielu osobom, że potrzebują jeszcze innego wspomagania. Co jest kompletną bzdurą! Skąd to wiem? Choćby z własnego przykładu, kiedy po kilku miesiącach ćwiczeń na siłowni złapałem się za tak zwane spalacze tłuszczu. Jaki był tego efekt? Zarzynałem się na treningach, wydałem sporo kasy na te środki, a efektów w postaci zrzuconej wagi rzecz jasna nie było. Na szczęście ten okres trwał krótko bo zrozumiałem, że nie tędy prowadzi droga do sukcesu.

Innymi dwoma substancjami jakie przyjmowałem od czasu rozpoczęcia regularnych treningów były groźnie brzmiące dla osoby niezorientowanej w temacie nazwy czyli AAKG oraz BCAA. Pierwszy z tych środków, pomaga teoretycznie w kilku rzeczach takich jak szybsza regeneracja, szybsza przemiana materii czy też większa „pompa” podczas samego treningu. Tak jest w teorii, ponieważ w praktyce ja czegoś takiego u siebie zbytnio nie zauważyłem i po dość długim przyjmowaniu po prostu odstawiłem. I tu ponownie mógłbym wrócić do tematu diety, która przy odpowiednim dobraniu może to swobodnie zrekompensować. Wtedy jednak jeszcze tego nie wiedziałem, a może przede wszystkim nie rozumiałem.

BCAA natomiast są to mówiąc krótko aminokwasy rozgałęzione, które w głównej mierze zapobiegają katabolizmowi czyli rozpadowi/zniszczeniu mięśni, o którym swoją drogą także krąży wiele mitów. BCAA pomaga również w regeneracji ogólnej co przy takim systemie trenowania jaki ja w tej chwili stosuję czyli 6-7 dni w tygodniu jest niezwykle ważne. Czy jest to skuteczne? W moim przypadku na pewno. Skąd wyciągam taki wniosek? Choćby stąd, że przez ostatnie miesiące udało mi się zrzucić praktycznie 30 kilogramów wagi z czego tylko niewiele ponad kilogram zostało wzięte z masy mięśniowej. Przypadek? Nie sądzę 😉

Od kilku tygodni do mojego kompletu suplementów jakie przyjmowałem i testowałem w swoim życiu doszło jeszcze to.

Białko

Jest to mówiąc w dużym skrócie białko. Jak ważnym składnikiem w naszej diecie jest ten składnik uczono nas od szkoły podstawowej. Jeśli jednak ktoś przysypiał na lekcjach to niech zajrzy w TO miejsce w ramach przypomnienia materiału. Jest to o tyle ciekawy produkt, że oprócz samego białka jest tam dodanych kilka innych substancji podnoszących jego wartość.

Białko skład

Ja na razie o jego rzeczywistym działaniu i efektach nie chciałbym się jeszcze wypowiadać, ponieważ zbyt krótko je testuję na sobie aby mieć stosunkowo miarodajne wyniki. Póki co mogę tylko stwierdzić, że jestem zadowolony, a to już coś. Poza tym jestem mocno zaskoczony jak dobry smak ma ten preparat, co jest częstym problemem. Tutaj smak belgijskiej czekolady naprawdę jest znakomity, nawet przy rozrabianiu go z wodą. Jeśli będę brał kolejne opakowanie to na pewno zdecyduję się na ten sam.

I tak oto dochodzimy do sedna czyli odpowiedzi na pytania dwóch czytelników domagających się wyjaśnień. Na chwilę obecną mój zestaw suplementów wygląda tak.

Suplementy zestaw

Jedna puszka to jest przed chwilą wspomniane białko, druga zaś to izotonik do rozrobienia samodzielnie z wodą. Sprawdzając jego skład i porównując z tymi „markowymi” do kupienia w sklepach nie ma praktycznie żadnej różnicy. Tylko cenowo wygląda to znacznie bardziej opłacalnie. Ta saszetka zaś to tak zwana przedtreningówka, którą używam BARDZO sporadycznie ponieważ nie czuję takiej potrzeby aby brać częściej. I bez tego staram się dawać z siebie maximum możliwości na każdym treningu.

A więc jak widać na załączonych obrazkach nie szprycuję się niczym i nie przesadzam z nadmierną ilością wszelkich suplementów. Najpierw mi dokładnie wytłumaczono, a następnie ja sam zrozumiałem, że to nie tędy prowadzi droga do sukcesu. Tym bardziej jeśli ktoś chce zacząć swoją przygodę z siłownią/trenowaniem/CrossFitem/czymkolwiek to najpierw powinien zając się rzeczami podstawowymi. Dobry trening, szkolenie techniki, zdrowe odżywianie, odstawienie używek, odpoczynek i regeneracja zarówno fizyczna jak i psychiczna, a na samym końcu chemia w postaci suplementów. Inna kolejność to moi zdaniem zaburzenie pewnego systemu i niemal pewny przepis na zmarnowany czas, pieniądze, nerwy lub co gorsza zdrowia, A przecież nie o to chodzi, prawda?