fbpx
Foto & VideoO wszystkim

Jak zostałem ćpunem i kibolem w jednym

dodany przezKamil Timoszuk 2 września 2015 0 Komentarzy

Piłka nożna w Polsce jaka jest każdy wie, każdy widzi. A miejsce patrzenia zawsze zależy od wielu rzeczy. Nie ma jednak co ukrywać, że futbol ma tak samo wielu swoich zwolenników, jak i też przeciwników. Zdarzają się jednak czasami przypadki, że niektóre osoby przechodzą z jednej na drugą stronę barykady. Tak jak ostatnio robię to ja.

Odkąd tylko pamiętam, wychowywałem się w duchu sportu. Sportu rozumianego w każdy możliwy sposób, czyli zaczynając od nieudolnych w większości przypadków prób uprawiania jakiejś aktywności fizycznej, aż po śledzenie poczynań różnych wydarzeń sportowych na arenach całego świata. I o ile istnienie sportu w aktywnej formie w moim życiu przez wiele lat było bardziej mrzonką i niespełnionym marzeniem, tak już kibicowanie różnym sportowcom lub przede wszystkim drużynom, było jak najbardziej integralną częścią mego życia. Tak się jednak ono potoczyło, że wszystko rozpoczęła koszykówka, która w latach mojej młodości przeżywała złote czasy rozkwitu, zarówno w Polsce, jak i też za oceanem. To właśnie ta dyscyplina sportu dała mi bardzo wiele, a przede wszystkim uzależniła mnie. Uzależniła mnie od substancji, która jest najbardziej naturalnym narkotykiem jaki istnieje na świecie czyli adrenaliny.

Jagiellonia Legia 1

Jagiellonia Legia 2

Jagiellonia Legia 3

Jak jednak wiadomo – Tam gdzie jest adrenalina, ta są i emocje wszelkiej maści. Charakteryzują się one jednak tym, że są one mocne, gwałtowne i potrafią one tak samo szybko przychodzić jak i też odchodzić. Bo to w koszykówce właśnie o wszystkim potrafił decydować jeden rzut, jedno podanie czy po prostu ułamki jednej sekundy. Od tego czy dany zespół i zawodnik był bohaterami czy największymi przegranymi, potrafiła decydować jedna akcja. Taka jak na przykład ta

Nic więc dziwnego, że przez wiele lat piłka nożna wydawała mi się po prostu nudna. 90 długich minut kopaniny z której bardzo często nic sensownego nie wynikało, to nie było coś co mnie specjalnie kręciło. Oczywiście zdaje sobie sprawę z tego, że można przywołać wiele przykładów z mniej lub bardziej odległej historii na zaprzeczenie tej tezy. Jednak patrząc na to z mojej perspektywy, czyli kogoś wychowanego w Białymstoku w latach 90-tych, kiedy koszykówka była sportem numer jeden, a na mecze Jagiellonii Białystok w trzeciej lidze chodzili tylko najwytrwalsi masochiści, to nic dziwnego, że bliżej mi było przez wiele lat do basketu. Od tamtego czasu zmieniło się jednak wiele, bowiem koszykówki w moim mieście niemal już nie ma, a na pewno nie ma jej na choćby znośnym poziomie. Jagiellonia natomiast stoi na piedestale całego białostockiego sportu i nie widać nikogo kto mógłby jej zagrozić w tym temacie. Są jeszcze tak bardzo lubiani przeze mnie futboliści Lowlanders Białystok, jednak póki co jest to bardziej twór amatorski niż w pełni profesjonalny zespół. Jest jednak coś co łączy wszystkie te trzy dyscypliny sportu – są to właśnie emocje.

Jagiellonia Legia 4

Jagiellonia Legia 5

Jagiellonia Legia 6

Jagiellonia Legia 7

Jagiellonia Legia 8

Ostatnio złapałem się a tym, że od kilku już lat gdy idę na jakikolwiek mecz czy inne wydarzenie sportowe, to dla mnie jako widza najważniejsze jest tylko jedno. Najważniejsze jest to, abym na takim widowisku przez jak najdłuższy okres czasu czuł jak najwięcej emocji. Mogą to być nawet skrajne uczucia, ale to jest właśnie to co sprawia, że o danej imprezie bądź meczu powiem, że zaspokoił moje prywatne potrzeby. Dlatego też chodziłem bądź chodzę na wszelkiej maści koszykówkę, jeździłem na Ligę Światową siatkarzy, odwiedzam wydarzenia futbolu amerykańskiego w naszym kraju, chciałbym pojechać na przykład na jakiś dobry mecz żużlowy, a od jakiegoś czasu zacząłem szukać bodźców emocjonalnych na stadionie miejskim na ulicy Słonecznej w Białymstoku.

Jagiellonia Legia 9

Jagiellonia Legia 10

Jagiellonia Legia 11

Jagiellonia Legia 12

Jagiellonia Legia 13

Kiedy kilka tygodni temu napisałem na Facebooku, że wybieram się na swój pierwszy mecz Jagiellonii na nowym stadionie, to wywołało nie lada poruszenie. No bo jak to tak – ktoś kto hejtuje polski futbol (uważam, że słusznie) nagle zmienia swoje poglądy? Otóż nie, ja nic nie zmieniłem zaraz po przekroczeniu bram stadionu w Białymstoku. Ja swoje przekonania zabieram na każdy z meczów na jakich do tej pory już byłem. Nie przeszkadza mi to jednak aż tak bardzo w tym, aby po prostu cieszyć się tym co dostaję w zamian przychodząc na stadion. A dostaję dwie godziny całkiem fajnej rozrywki w dobrych warunkach, gdzie nie pada mi na głowę i póki jest całkiem ciepło 😉 Moje pozytywne wrażenia potęguje na pewno też fakt, że jak na razie mam szczęści co do wyboru spotkań Jagiellonii na jakich byłem. Bowiem jak do tej pory, zaliczyłem w tym sezonie rekordowe pucharowe zwycięstwo (Kruoja) oraz dwa remisy (Omonia & Legia), które z przebiegu samej gry powinny być wygranymi. Tak więc wyczucie jest całkiem niezłe.

Jagiellonia Legia 14

Jagiellonia Legia 15

Jagiellonia Legia 16

Jagiellonia Legia 17

Jagiellonia Legia 18

Poza tym mecze Jagiellonii stały się tez dla mnie możliwością spotkań z ludźmi, z którymi w innych okolicznościach zejść mi się jest niezwykle trudno. Tak więc potwierdzam przypuszczenia paru osób jakoby byłbym „stadionowym piknikiem”. Jeszcze kilka lat temu wypierałbym się tego jak ognia, ale dziś w żaden sposób mi tego nie wstyd, bo zrozumiałem, że tacy ludzie jak ja też są na meczach potrzebni. Nie każdy przecież chce stać 90 minut, zdzierać sobie za wszelką cenę gardło (ja się już swoje nakrzyczałem w życiu) i reagować niemal histerycznie na KAŻDY szczegół boiskowej rywalizacji. Wystarczy mi bowiem wstawanie za każdym razem, kiedy Jaga ma szansę ukąsić rywali. A w meczu z Warszawianami takich chwil było naprawdę sporo. Szkoda tylko, że celowniki było średnio ustawione. Może i też dlatego tak wielki był wybuch radości gdy padła bramka na remisowe 1:1, a później aż miło było popatrzeć i posłuchać jak tłum ponad 20 tysięcy osób ryczy razem na tę samą nutę.

[fbvideo link=”https://www.facebook.com/KamilTimoszukPL/videos/vb.762044650496938/1028239480544119/” width=”1000″ height=”800″ onlyvideo=”1″]

Takimi też chwilami ja jestem kupowany i jako kibic i jako człowiek. Jako kibic bo wiem, że nawet na piłce nożnej, która na pewno nie jest moim ulubionym sportem, może być fajnie. Dobre wyniki Jagiellonii Białystok cieszą mnie też jako lokalnego patriotę, który kibicuje wszystkiemu temu, co pochodzi z Podlasia. Jako człowiek-ćpun zaś zaspokajam swoje niedobory adrenaliny, która sprawia, że zaostrzają się zmysły, życie nabiera wyrazistości i kolorów, a na dodatek jest szansa, że to także wywoła uśmiech na mojej i na wielu innych twarzach zwykły, ale nie zawsze popularny u nas uśmiech. Jak dla mnie jest to idealny powód do tego, aby jeszcze nie raz odwiedzić stadion przy Słonecznej, bez potrzeby nazywania się fanem piłki nożnej jako dyscypliny sportowej, ale za to bycia kibolem żądnym emocjonalnych strzałów.