fbpx
CrossFitFoto & VideoO wszystkim

Jak trenować to tylko z głową

dodany przezKamil Timoszuk 12 lipca 2014 0 Komentarzy

Technika jest wszystkim! Ileż ja razy słyszałem to stwierdzenie w ciągu ostatnich prawie już 2 lat? Wiele, bardzo wiele. Jednak co by można nie sądzić, to każdy kto mi to powtarzał miał po prostu rację, cholerną rację. Nawet jeśli, komuś wydaje się inaczej, to niech swoje teorie schowa do kieszeni, bo CrossFit uczy przede wszystkim pokory.

Zaczynając swoją pracę nad swoim ciałem zgodnie z zasadami CrossFitu, musimy być przygotowani na to, że czeka nas mnóstwo pracy. Tyczy się to zarówno osób, które ze sportem wcześniej nie miały wiele wspólnego, jak i nawet tych, którzy coś tam wcześniej trenowali. O dziwo przedstawiciele tej drugiej grupy ludzi czasem mają większe kłopoty na starcie, niż tak zwane świeżaki. Dlaczego? Głównie dlatego, że osoba kompletnie nowa nie dorobiła się wielu złych nawyków, jakimi często są „skażone” osoby przychodzące z regularnej siłowni lub też z innych sportów. W myśl zasady, że nie ma rzeczy niemożliwych oraz sytuacji bez wyjścia, każdego można naprowadzić na dobrą drogę. Sprawić, że z jednej strony będzie pracował jak prawdopodobnie nigdy wcześniej, ale z drugiej strony będzie zbierał takie efekty jakich wcześniej nie widział.

Jednak, żeby do tego dojść trzeba poddać się pewnemu systemowi, który uczula nas na to, że w tym co robimy podczas treningów czy później zawodów, ważny jest praktycznie każdy szczegół. Każdy, to znaczy, że nie możemy ani jednej rzeczy zaniedbać i w danej konkretnej chwili pamiętać trzeba praktycznie o wszystkim. Dlatego też początki z CrossFitem dla wielu ludzi są tak ciężkie. Kojarzy mi się to w pierwszej chwili z moją nauka jazdy samochodem, kiedy myślałem, że zwariuję kiedy siadałem za kierownicą i musiałem ogarnąć WSZYSTKO 🙂 Do dziś pamiętam swój pierwszy raz, kiedy myślałem, że jadąc samochodem wybuchnie mi głowa od próby ogarniania wszystkiego na raz. Jakimś cudem jednak prawo jazdy jakiś czas temu zdałem, ale fanem jazdy samochodem jako kierowca nigdy nie zostałem, i jakoś się na to nie zapowiada. I choćby dlatego uważam, że CrossFit jest trochę prostszy 😉

Jednak jakiś czas temu, kiedy ta dyscyplina sportu w naszym kraju dopiero raczkowała, wiele osób starało się jej uczyć z internetu, a dokładniej z YouTube. Teraz patrząc na to z perspektywy czasu i pewnych doświadczeń, wydaje się to co najmniej dziwne, a nawet chwilami niebezpieczne. Jeśli do tego dodamy jeszcze fakt, że liczba dostępnych materiałów w tamtym czasie nie była tak duża jak dziś, to tym bardziej zbliżamy się do szaleństwa. Wiadomym jest też to, że w dzisiejszych realiach dostęp do profesjonalnych trenerów nie jest już takim wyzwaniem. Niemal każde większe miasto w Polsce, a nawet i nie tylko, dorobiło się przynajmniej jednego profesjonalnego miejsca zwanego boxem. To sprawia, że każdy chętny może spróbować swych sił walki z ciężarami, gimnastyką czy też innymi swoimi słabościami.

Dla tych, którzy jeszcze do takiego miejsca dotrzeć nie mogą, nadal pozostaje internet. W nim natomiast pojawia się wiele fajnych materiałów, które mogą sprawić, że nasze trenowanie będzie bardziej efektywne i pozbawione wielu prostych, ale czasem brzemiennych w skutkach błędów. Dlatego dziś podsyłam kilka linków z filmami, które ostatnio wpadły mi w oko, a pewnie wielu osobom mogą się przydać, sądząc na przykład po mailach jakie do mnie od was przychodzą.

Zacząć można od czegoś prostego czyli pracy łokci oraz bioder. Bioder, o pracy których jeszcze 2 lata temu praktycznie nie miałem pojęcia, a teraz wiem, że bez nich nie byłbym w stanie wykonać większości ćwiczeń.

Sztanga to jeden z tych przyrządów w boxie, którego boi się większość nowych ludzi, a w szczególności pań. Nic w tym dziwnego, ponieważ 99% z nich nie miało ich wcześniej w ręku. Z czasem jednak każdy się do tego kawałka metalu z talerzami przyzwyczaja, a nawet potrafi go lubić. Jednak to nie zmienia faktu, że niemal cały czas trzeba nad nim pracować. Aż do znudzenia. I właśnie wtedy pojawia się jedna z ważnych funkcji trenera, która polega najpierw na wychwyceniu błędu u ćwiczącego, a następnie skorygowanie go tak aby dane ćwiczenie wychodziło już poprawnie. Tak jak na poniższym przykładzie.

CrossFit jest tez o tyle, szczególnie na samym początku, niewdzięcznym sportem, że wykonuje się tu cała masę ruchów wielostawowych. Ruchów podczas których angażuje się niemal całe ciało, a w efekcie na początku jest to walka z samym sobą i na przykład brakiem mobilności w poszczególnych częściach naszego ciała. Jednak wszystko jest do nauczenia i wytrenowania. WSZYSTKO.

Czy ktoś z was kiedykolwiek wiosłował na ergonometrze? Część pewnie tak, część zapewne nie. Pozornie prosta czynność polegająca na podciąganiu raz za razem do siebie linki zakończonej uchwytem i rytmicznym przesuwaniu swoich czterech liter po suwnicy, czasem potrafi dać mocno w kość. Można to jednak usprawnić na kilka różnych sposobów, tak jak na poniższym filmie.

Na koniec jeszcze jedna filmowa lekcja ćwiczenia, które uchodzi za szczyt gimnastyki czyli muscle up. Coś co podobno dzieli zawodników średnich od bardzo dobrych. I trudno się z tym nie zgodzić, biorąc pod uwagę fakt, że przy wykonywaniu tego „zadania” musi pracować już praktycznie wszystko. A gdy robimy to sami bez nadzoru, to czasami jest ciężko wychwycić popełnianie błędy.

I to by było dzisiaj na tyle o tego typu filmy. Jest to tylko zaledwie kropla w całym morzu, lepszej i gorszej jakości materiałów, pod względem i technicznym i merytorycznym, jakimi zalany jest internet. Ja jednak z doświadczenia wiem, że nic nie zastąpi doświadczonej osoby z boku, która już sekundę po popełnieniu przez ciebie błędu wytknie ci to, a następnie podpowie jak to poprawić. Inną, bardziej upierdliwą ale jednak drogą, jest nagrywanie siebie podczas wykonywania różnych ćwiczeń, a następnie oglądanie tego i wyłapywanie błędów. Czasem jednak lepiej jest poświęcić ten czas już na starcie na znalezienie w swoim otoczeniu prawdziwego fachowca, niż szukanie porad wszędzie indziej tylko nie tam gdzie trzeba.