fbpx
BlogCrossFitO wszystkimOpinie

Jak CrossFit zmienił moje życie

dodany przezKamil Timoszuk 9 lipca 2014 2 komentarze

CrossFit zatacza coraz szersze kręgi. Już jakiś czas temu ta forma uchu zaczęła się zakorzeniać w świadomości ludzi, głównie ćwiczących. Jednak z biegiem czasu i postępującą sławą CrossFitu, było to tylko kwestią czasu, kiedy zacznie się on pojawiać w miejscach wcześniej niespotykanych. Takim miejscem na przykład jest księgarnia i poświęcona mu książka, którą przeczytać po prostu trzeba.

Autorem pierwszej poważnej książki, jaka pojawiła się na polskim rynku, jest niejaki T. J. Murphy. Tytuł zaś to „Sprawność, siła witalność – Jak CrossFit zmienił moje życie”.

CrossFit książka book

Od samego początku, kiedy ta pozycja pojawiła się na polskim rynku, wiele osób postanowiła ją sprawdzić na własnym przykładzie. Ja natomiast dałem sobie, mniej lub bardziej świadomie, trochę czasu aby ten pierwszy zachwyt nad nią opadł. Pomimo, że pozycja ta ma niecałe 240 stron, to czyta się ją bardzo szybko, wręcz niemal ekspresowo, i na koniec ciężko jest się pozbyć swoistego uczucia niedosytu. Jednak nie jestem pewny czy aby nie byłoby tak, że gdyby książka na ten sam temat miała i z 500 stron, to także takie uczucie miałoby miejsce. Co do samego wydania pod kątem technicznym, to miękka oprawa oraz nie najwyżej jakości papier nie robią pozytywnego wrażenia. Tym bardziej jest to skontrastowane kilkoma kartkami w środku książki, na których wydrukowane są fajne zdjęcia. Na szczęście jednak, pozycja ta broni się swoją zawartością.

A więc co w niej takiego jest? Już na samym początku napotykamy na miły polski akcent w postaci wstępu napisanego przez niejakiego Piotra „Glacę” Mohameda, wokalistę zespołu Sweet Noise, ale w tym przypadku zapalonego orędownika CrossFitu w naszym kraju. W dużym skrócie można by też o tej książce powiedzieć, że jest to opowieść byłego biegacza, który przez wiele lat ciężko pracował na to aby nabawić się wszelkich możliwych kontuzji. Gdy doprowadził się do stanu, że nawet chodzenie było dla niego wyczynem, wtedy zaczął się zastanawiać co z tym fantem może zrobić. I w wyniku tych poszukiwań trafił w internecie na CrossFit. I taką oto drogą zaczyna się jego przygoda z tym sportem, którą opisuje od samej podszewki. Opisuje on swoje pierwsze treningi, pierwsze doznania, czy tez pierwsze obserwacje jakie przychodzą mu na myśl. W ciągu bardzo krótkiego odcinku czasu, autor przekonuje się, że sprawność jaką znał do tej pory tak na prawdę nie istnieje. Przekonuje się o tym bardzo dobitnie, kiedy napotyka na swej drodze kolejnych crossfiterów, trenerów czy też lekarzy. Wiele osób, w tym także ja, czytając tę książkę będzie mogło odnaleźć w niej sytuacje i odczucia, niemal żywcem wyjęte ze swoich pierwszych razów stanięcia oko w oko z CrossFitem.

Plusem tej książki jest na pewno zabieg pokazania CrossFitu z pozycji kilku różnych osób i ich punktów widzenia. Dzięki też tej książce, parę osób zrozumie, że ten cały CrossFit, nie jest to wymysł sprzed zaledwie kilku lat paru oszołomów, którzy lubią się zajeżdżać na treningach, praktycznie do zarzygania. Jest to bowiem dobrze przemyślany system treningowy, który dzięki rezultatom jakie można nim osiągnąć, dla wielu jest niezrozumiały. Ten sport to także niemal zjawisko społeczne, które na prawdę potrafi zmieniać, i to ZAWSZE na lepsze, życie mnóstwa ludzi. Świetnie to pokazują rozdziały mówiące o społeczności czyli tak zwanym community, czy też na przykład prawdziwa historia Irene Mejia, która zaczynała swoją przygodę ważąc ponad 200 kilogramów, a dziś jest na najlepszej drodze ku lepszemu życiu.

Irene Mejia

Brzmi to dość znajomo…

Kto więc powinien poświęcić jeden wieczór by zgłębić tę książkę? W sumie mógłbym napisać, że każdy ale to by było za proste. Dlatego też wskażę tu w pierwszej kolejności na kogoś, komu brak odwagi aby zacząć. Aby zrobić pierwszy krok i na przykład wybrać się na woje pierwsze prawdziwe crossfitowe treningi. Na pewno sporo też informacji znajdą tu osoby, które uważają, że CrossFit to jakaś chora sekta, która działa na chorych zasadach. Jak się w rezultacie okaże to jest coś znacznie gorszego 😉 Do przeczytania tej książki na pewno jednak nie muszę zachęcać osób, które już ćwiczą od jakiegoś czasu, bo dla nich to lektura niemal obowiązkowa 🙂 Choćby po to aby być może aby dowiedzieć się niuansów o których wcześniej nie mieli pojęcia. Tak czy inaczej, bez różnicy kto weźmie tę pozycje do ręki, to na pewno nie uzna czasu poświęconego na jej przeczytanie za zmarnowany.