Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /home/u192686/domains/kamiltimoszuk.pl/public_html/wp-includes/post-template.php on line 284

Warning: getimagesize(http://kamiltimoszuk.pl/wp-content/uploads/2013/08/Celje.jpg): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.0 404 Not Found in /home/u192686/domains/kamiltimoszuk.pl/public_html/wp-content/plugins/seo-by-10web/site/site.php on line 496
CrossFitO wszystkim

Intensywny czas to dobry czas

dodany przezKamil Timoszuk 15 sierpnia 2013 0 Komentarzy

Już dawno w tak krótkim czasie nie wydarzyło się tak wiele. Ten tydzień pomimo tego, że dopiero mamy kończący się z wolna czwartek przyniósł wiele ciekawych i zaskakujących rzeczy. Właściwie zapowiedzi tego co się wydarzy już w najbliższym czasie. Lubię takie okresy.

Zacznę od rzeczy niemal najważniejszej czyli tej o której pisałem wczoraj. Nie trzeba było zbyt wiele czasu abym ogarnął temat wyjazdu we wrześniu na Słowenię. Po początkowych samodzielnych poszukiwaniach trochę straciłem nadzieję, że ten wyjazd dojdzie do skutku. Organizacja wyjazdu na tak dużą imprezę jak EuroBasket na zaledwie 3 tygodnie przed jej startem to małe mission imposible. Ale tak to jest w sytuacji kiedy jedni otrzymują informację o przyznaniu akredytacji w marcu, a inni w sierpniu. O to gdzie jest tu jakaś logika pytać nawet nie zamierzam 🙂 Za to zamierzam podziękować dla dobrych ludzi, którzy już zadeklarowali, że przygarną mnie do wynajętego przez nich wcześniej domu na czas tej imprezy. Wydaje mi się, że nie mogłem lepiej trafić. Zresztą coś czuję, że jeszcze nie raz na łamach tego miejsca polecą jakieś miłe słowa w ich stronę. Ale na to jeszcze chwilę poczekają 😉

Tak więc na chwilę obecną to już pewne – na początku września obieram kierunek Słowenia, a dokładniej miejscowość Celje. Jeśli pójdzie dobrze to spędzonym tam tygodniu przenosimy się do stolicy tego kraju czyli Ljubljany na kolejne dni. Ale to dopiero wyjdzie w praniu. Na razie dosłownie jaram się faktem, że ten wyjazd jednak dojdzie do skutku!

Celje

Zanim jednak wyruszę w świat czeka mnie jeszcze kilka tygodni treningów, które od tego tygodnia jakby nabrały na swojej mocy. Z jednej strony codzienne zmagania ze sztangą i z tym żeby cholera słuchała się mnie tak jakbym sobie tego życzył. Z drugiej zaś dziś pierwszy trening biegowy ukierunkowany na start w biegu na 5 kilometrów, o którym pisałem niedawno. Niestety ten drugi stoi w tej chwili pod znakiem zapytania ponieważ data 22 września czyli niedziela to data zarówno tego biegu, jak i wielkiego finału EuroBasketu na Słowenii. Oj coś czuję, że będę miał spory dylemat z wyborem. Na razie jednak skupiam się na tym, żeby przygotować się w możliwie jak najlepszy sposób do tego wysiłku. Po pierwszym treningu pod tym kątem jestem pełny optymizmu i przekonania, że dramatu jakiegoś nie będzie 😉 Dzisiejsze ponad 3 kilometry przerywane jeszcze dwoma ćwiczeniami co mniej więcej pół kilometra pokazały mi, że jest jeszcze zapas w możliwościach, który trzeba będzie jakoś aktywować do tego września. Jakkolwiek dziwnie to brzmi ale muszę się na nowo nauczyć oddychać podczas biegu. Niby tak naturalna rzecz, a tu jak widać nie do końca.

Zresztą przed ewentualnym biegiem wiem, że musi być też jakaś trochę dłuższa czyli 1-2-3-dniowa regeneracja. Bo na chwilę obecną zarówno ja jak i wiele osób ćwiczących ze mną chodzi niemal non stop obolałych. Dlaczego? Wszystkiemu winna jest sztanga. Złośliwa cholera, która nie zawsze chce się słuchać i często robi to co jej się podoba, a nie to co ja bym chciał z nią zrobić. Normalnie jak prawdziwa kobieta 🙂 Co gorsza podczas treningów ma swojego wiernego sprzymierzeńca w postaci trenera, który po powrocie z wakacji jest pełen energii i zapału do pracy, który wyładowuje każdego dnia na swoich podopiecznych 😉 Ja jednak nie narzekam, a wręcz przeciwnie. Wszystko dlatego, że tak jak powiedział kiedyś jeden ze znanych trenerów koszykówki „zawodnik powinien się martwić nie wtedy kiedy trener na niego krzyczy, ale wtedy kiedy już mu się nie chce tego robić”. I coś w tym jest. Może też dlatego, że ja osobiście lubię często mieć bat nad głową, a poza tym przy nauce nowych rzeczy ktoś bardziej doświadczony musi to kontrolować dla naszego dobra. A że to często boli? Ból kiedyś zawsze przejdzie, a umiejętności, sprawność i satysfakcja zostanie. Taka sytuacja 🙂

Zresztą kolejną dawkę satysfakcji dostałem też wczoraj kiedy wieczorem zaliczyłem kolejne ciekawe miejsce związane z treningiem. W ramach wspólnego trenowania z CrossFit Podlasie zawitaliśmy tym razem na białostockie lotnisko, a dokładniej pod pomnik upamiętniający wizytę Jana Pawła II w tym miejscu.

SONY DSC

Miejsce ciekawe i rzeczywiście dobrze nadające się do treningu. Było bieganie, skakanie, pompowanie i przysiadywanie. Podczas tego ostatniego odkryłem nowy rodzaj bólu mięśni w trakcie kilkuminutowego utrzymywania jednej pozycji. Żałuję tylko, że zabrakło mi kilku sekund do tego aby wygrać tę konkurencję 🙂

SONY DSC

Ważne jednak, że udało mi się po raz kolejny już zrobić jednego dnia dwa ciężkie treningi i tym samym podnieść samemu sobie poprzeczkę. Niech organizm się przyzwyczaja, żeby musi być przygotowany na wszystko.

Poza tym w międzyczasie jeszcze testuję sobie moje nowe buty oraz użeram się w pracy. Czy dwie rzeczy jakoś ze sobą się łączą? Niekoniecznie ale chciałem o nich wspomnieć 😉 Jeśli chodzi o buty to parę osób już pytało jakie są moje wrażenia i powiem tylko tyle, że w niedzielę opiszę zebrane doświadczenia i na pewno tu umieszczę. A co do pracy to w sumie szkoda pisać ale jest możliwość dzięki „życzliwym” ludziom, że wyjazd na Słowenię przypłacę stratą jednej pracy. Przemknęły mi już pytania egzystencjalne w stylu „czy warto gonić za marzeniami jeśli to niszczy w jakiś sposób nasz świat realny dookoła nas” i tym podobne. Na razie jednak nie ma co gdybać i czekam na rozwój sytuacji. A, że i tak sporo się dzieje w sumie nawet nie mam okazji jakoś tym specjalnie się martwić. I kurde może to dziwne dla wielu ludzi ale lubię to!