fbpx
BlogFoto & VideoO wszystkimOpinie

Futbol po białostocku

dodany przezKamil Timoszuk 27 lipca 2014 2 komentarze

Słowo futbol ma różne znaczenie w zależności od tego na jakiej długości geograficznej je wymawiamy. U nas w Polsce odnosi się ono do naszej skopanej dyscypliny czyli piłki nożnej. W USA natomiast futbol to synonim uganiania się za jajowatą piłką przez wielkich facetów, którzy są żądni krwi!

Od kilku już lat trend używania słowa futbol na całym świecie powoli się zmienia. Zarówno w USA, gdzie tak zwany w tamtejszym regionie soccer zyskuje na sile, tak i też w Polsce, gdzie wielkich facetów żądnych potężnych starć na boisku nie brakuje. Pamiętam jak jeszcze kilka lat temu, ludzie się dziwnie na mnie patrzyli, kiedy mówiłem im, że nie spałem w nocy bo oglądałem NFL czyli największą na świecie futbolową ligę zawodową. Był to dla nich szok nawet wtedy, kiedy wiedzieli, że od dawna potrafię nie spać w nocy na rzecz oglądania sportu. Częściej jednak to była koszykówka spod znaku NBA. Teraz jednak czasy zmieniły się na tyle, że coraz więcej ludzi nie tylko rozróżnia rodzaje futbolu, ale też chodzi na stadiony/boiska aby go oglądać. I to ten w wersji sprowadzonej zza wielkiej wody!

Lowlanders Białystok 1

Wszystkie poniższe fotki z wczorajszego meczu są autorstwa BI-FOTO

Ja także pamiętam swój pierwszy raz kiedy zawitałem w Polsce na mecz futbolu amerykańskiego. Mając w głowie świeże obrazki widziane przeważnie w internecie ukazujące ligę NFL, zderzenie z polskimi realiami wydawało mi się dość groteskowe. I takie też w rzeczy samej było. Nowopowstały w tamtym okresie zespół Lowlanders Białystok, grał jedno ze swoich spotkań na boisku, które obecnie już nie istnieje. To wszystko, stojąc w zimny i pochmurny dzień, obserwowała to garstka ludzi, którzy najczęściej byli rodzinami lub znajomymi samych zawodników. No bo któż normalny chciałby wtedy spędzać czas w taki sposób? Najfajniejsze wtedy w tym wszystkim było to, że samym zawodnikom sprawiało to masę przyjemności, a przez to też widać było w ich grze pełne zaangażowanie. Sam zresztą doskonale wiem, jak to jest brać udział w „dziwnych” i dla wielu niezrozumiałych przedsięwzięciach, choćby z racji tego, że brałem także w czymś takim udział. Przykładem pierwszym i nie ostatnim z brzegu, jest choćby powstanie Cardinals Białystok czyli pierwszego białostockiego zespołu bowlingowego. Gdyby ktoś nie kojarzył co to jest bowling sportowy to łatwiej mu będzie jak napiszę kręgle 😉 Jest jednak parę różnic i mitów dzielących te oba pojęcia, ale w tej chwili nie jest to ważne. Ważne że mam fajne wspomnienia z tamtego okresu.

Cardinals Białystok bowling

Ważne jest to, że od mojego pierwszego kontaktu z Lowlanders Białystok do dnia dzisiejszego zmieniło się wiele i to na o wiele lepsze. Mogłem się o tym dobrze przekonać udając się wczoraj na mecz półfinałowy I PLFA (Polska Liga Futbolu Amerykańskiego) pomiędzy ekipą z Białegostoku, a Falcons Tychy. Drużyna z Podlasia przez rozgrywki regularne przeszła jak burza i nie było na nią mocnych w ani jednym z 8 rozegranych spotkań. Nic więc dziwnego, że w starciu z ekipą ze Śląska byli zdecydowanym faworytem. Jak jednak pokazywała historia z lat poprzednich, kiedy to Lowlanders niemal ocierali się wejście do najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce czyli Top Ligi, nie można było być niczego pewnym. Mecz miał tym większe znaczenie, że według nowych przepisów w polskich rozgrywkach, oba zespoły, które wywalczą awans do wielkiego finału są premiowane awansem do wyższej ligi. Tak więc de facto, wczorajszy półfinał był praktycznie małym finałem.

Lowlanders Białystok 2

Za tym, żeby wybrać się na stadion w taki dzień jak wczoraj, przemawiało praktycznie wszystko. Słoneczna do granic możliwości pogoda, doborowe towarzystwo w jakim miałem szczęście być, możliwość obejrzenia fajnego sportowego widowiska czy też chęć wsparcia swoich kolegów z boxa. Bo pewnie nie każdy wie ale jak się okazuje, białostocki futbol bardzo dobrze łączy się z CrossFitem w postaci trenowania paru zawodników właśnie w boxie. No ale cóż się dziwić skoro nie od dziś wiadomo, że najlepsi trzymają się z najlepszymi 😉

Lowlanders Białystok 3

Trybuny na tym meczu zapełniły się w stopniu znacznym, a więc można śmiało powiedzieć, że mieliśmy małe futbolowe święto w Białymstoku. Najważniejsi aktorzy tego widowiska czyli gracze Lowlanders już od samego początku robili wszystko aby nie zepsuć takiej atmosfery. Od pierwszej akcji ruszyli na swoich rywali z takim rozmachem, że to była tylko kwestia sekund kiedy padnie pierwsze przyłożenie. Ludzie nawet nie zdążyli wygodnie się rozsiąść na swoich krzesełkach kiedy nastąpił ten fakt. Wtedy zaś można było rozpocząć świętowanie. O oprawę muzyczną zwaną dopingiem zadbał fanclub, który praktycznie cały mecz serwował kolejne przyśpiewki, których repertuar był tak samo pokaźny co pomysłowy(„Piwo?! NIE!!! Wódka?! NIE!!!” 😀 ). Aż przez kilka momentów miałem wrażenie przeniesienia się w czasie, kiedy to mi zdarzało się być takim wodzirejem z bębnem przed sobą (nie mam tu wyjątkowo na myśli mojego ówczesnego brzucha 😉 ) na koszykarskich meczach Żubrów Białystok. Jeśli do tego dodamy jeszcze takie elementy widowiska jak występy fajnych cheerleaderek z pomponami, dobre jedzenie do spożycia serwowane przez słynnego w Białymstoku Miłego, czy też kilka innych atrakcji, to mamy na prawdę fajny obraz kapitalnie spędzonego popołudnia.

Lowlanders Białystok 4

Bardzo też dobrym zabiegiem jest to, że spiker zawodów nie tylko informuje widzów o tym co się dzieje na boisku, ale także tłumaczy poszczególne zasady tego sportu. Nie wiem czy jest to normalne na meczach futbolu amerykańskiego w innych częściach naszego kraju, ale moim zdaniem jest to strzał w dziesiątkę. Nie ma chyba skuteczniejszej metody aby edukować i wychowywać sobie potencjalnych kibiców, niż robienie tego na żywym organizmie, jakim jest trwający mecz. Świetna sprawa!

Lowlanders Białystok 5

Jednak najważniejszym wydarzeniem było to, że Lowlanders bez większych problemów poradzili sobie z ekipą z Tych 49:6 i tym samym wywalczyli awans do TopLigi! Jest to prawdziwe ukoronowanie ciężkiej pracy przez kilka lat oraz potwierdzenie tego, że warto dążyć do postawionego sobie wcześniej celu. Nie ma też co ukrywać, że lubię i szanuję takich ludzi i takie inicjatywy, które dają szczęście wielu ludziom. Dlatego wiem, że w kolejnym sezonie na meczach „Ludzi z nizin” będę bywał znacznie częściej o ile czas mi na to pozwoli. Zapomniałem już trochę ile frajdy daje oglądanie takich widowisk i fajnie było to sobie wczoraj przypomnieć.