fbpx
Foto & VideoO wszystkimSesje Zdjęciowe

Fotograficzna sesja terapeutyczna

dodany przezKamil Timoszuk 16 stycznia 2020 0 Komentarzy

Czego w naszym życiu jest więcej – przypadku czy zaplanowanych działań? Chciałoby się wierzyć w to, że pomimo wszystko tego drugiego. Jednak to przypadek potrafi dobitnie sprawić, że w nasze życie potrafi się nieodwracalnie zmienić. Czy to na lepsze, czy też na gorsze.

W minionym już 2019 roku, ja zdecydowanie postawiłem na działanie. Na sprawdzenie się w roli fotografa, który pracuje z ludźmi i stara się wyciągnąć z nich to czego często inni, a także ci najbardziej zainteresowani, nie widzą.Jeśli do tego okazuje się, że to coś jest fajne, to w takich chwilach ja osobiście czuję wielką satysfakcję. Jednak aby do tego momentu dojść, to do przejścia jest solidny kawałek drogi…

Z Magdą znamy się już… dobrych kilka lat. Kiedy to minęło? Nie mam zielonego pojęcia. Doskonale jednak pamiętam jak wyglądały początki naszej znajomości. Magda trafiła do boxa CrossFit Białystok wraz z koleżanką Agnieszką. Pomimo tego, że trenowaliśmy o różnych porach, to bardzo często zdarzało nam się odpoczywać w boxie razem. Poza tym często siedząc większą grupą gadatliwych osób, nie oszukujmy się – przeszkadzaliśmy kolejnym trenującym i trenerom 😉

Jednak podczas jednej z takich posiadówek, doszło do mnie, że fajnie by było z Magdą popracować. Wtedy jednak to nie był odpowiedni czas na coś takiego z przynajmniej kilku bardzo racjonalnych względów. Głównie dlatego, że wtedy kompletnie nic nie wiedziałem na temat tego typu fotografii, tego jak zrobić takie zdjęcia i jak to wszystko ogarnąć. Z biegiem czasu i nabieraniem nowych umiejętności oraz doświadczenia, temat Magdy do mnie wrócił podczas jakiegoś treningu. Wtedy jednak była to już inna bajka.

W takich sytuacjach widząc to z mojej perspektywy jest już stosunkowo prosto. Wystarczy jedna wiadomość, zadanie pytania, określenie tego co chciałbym zrobić, kiedy, gdzie i to czy druga strona ma również na to chęć, a także jakieś uwagi lub na przykład swoje pomysły. Niby krótko i na temat, ale serio – nauczyłem się tego, że jak się czegoś chce to warto po to po prostu sięgać. Życie jest za krótkie aby je marnować na niepotrzebne czekanie. Odpowiedź od Magdy również przyszła bardzo szybko. Czy była pozytywna? Gdyby była inna, to jest na to spora szansa, że dziś nie pisałbym tego tekstu 😉

W wyniku rozmowy ustaliliśmy, że tematy naszych wspólnych zdjęć mogą być na tamtą chwilę dwa. Pierwszy z nich był dla Magdy bardziej naturalny i zawierał w sobie sztangę, ciężary, magnezję i wszystko to co się z tym wiąże. Drugi zaś był dla niej wyzwaniem czyli czymś z czym musiała się trochę zmierzyć. Dokładnie chodziło o pokazanie jej z zupełnie innej strony, niż ją większość znajomych/bliskich/rodziny znała. I było to zarówno dla niej coś nowego, jak i dla mnie sprawdzenie tego czy potrafię zapanować nad taką wykreowaną sytuacją. Przy okazji obiecałem jej jednak, że na zdjęcia z przerzucaniem żelastwa także kiedyś się zdarzą. I tę obietnicę także w minionym roku wypełniłem, o czym możesz się przekonać klikając w poniższe zdjęcie drogi czytaczu 😉

Na pierwszy ogień poszedł jednak temat bardziej kobiecy. Jak się jednak okazało, nie było to tak straszne jakby się mogło wydawać. I to dla obydwu stron 😉

Ucząc się pracy z ludźmi w momencie robienia im zdjęć, przeglądając różne blogi, fora czy grupy na Facebooku o tej tematyce, napotykanym przeze mnie najczęstszym problemem z jakim stykali się inni fotografowie, była to rozmowa z modelem/modelką na sesji. Dla mnie było to o tyle dziwne, że ja zawsze podchodziłem do tego w ten sposób, że taka właśnie rozmowa i łapanie wspólnej nici porozumienia, to często jest właśnie jedna z przyjemniejszych rzeczy podczas takiego spotkania. Zresztą do dziś uważam, że bez dobrej energii na zdjęciach ciężko o dobre efekty. Zdjęcia zdjęciami, ale pogadać zawsze warto 😉 (pisząc te słowa doszło do mnie, że chyba niektórzy ludzie nazywając mnie „gadułą”, mogą mieć trochę racji 😉 ) I taką też „taktykę” przyjąłem na spotkaniu z Magdą.

Wytłumaczyłem jej wcześniej jak to wygląda, jak pracuję i czego się może spodziewać. Głównie po to aby ją uspokoić, że sesja to nie jest jakaś czarna magia, podczas której dzieją się różne dziwne rzeczy, owiane często mitami. Jednak co innego czysta teoria, a co innego późniejsza praktyka. W tym jednak przypadku było po prostu dobrze.

Czy efekty tego co zrobiliśmy podczas przerw w gadaniu są równie dobre?

To już zostawiam jak zwykle do waszej oceny tuż pod spodem.

Po takich zdjęciach i oddaniu materiałów zawsze pytam o wrażenia drugiej strony. Tak aby wychwycić może jakieś swoje błędy, jakich ja nie zauważyłem, a druga strona zechciałaby mi zwrócić na nie uwagę. Dlatego zawsze proszę o 3-4 zdania takich szczerych wrażeń. W takich też chwilach często umiem już wyczuć czy będzie to coś bardziej czy mniej pozytywnego. Czasami jednak to co się dostaję zwrotnie, potrafi mnie nadal zaskoczyć. Magda i przede wszystkim to co napisała, może to służyć jako całkiem dobry przykład na potwierdzenie tej tezy 😉

Spotkanie z Kamilem to nie była sesja zdjęciowa, tylko sesja terapeutyczna.

Ale może od początku 🙂 Pierwsza myśl gdy padła propozycja ze strony Kamila, pomyślałam – wchodzę w to! Uwielbiam wyzwania (tu odezwała się moja część sportowca 🙂 ). Jednak po chwili do głosu dochodzi „baba” (celowo użyłam słowa „baba”, bo kobieta ma klasę i zna swoją wartość). Pojawiło się wtedy tysiące myśli oraz argumentów przeciw: dlaczego ja, nie lubię swoich zdjęć, nie lubię pozować, bo to takie sztuczne, bleee i tak dalej… (baby tak mają 🙂 ). Na szczęście klika osób rozwiało moje wątpliwości, a w tym Kamil. Sama sesja, nie wiem czy mogę tak to nazwać (i dzięki Bogu) była spotkaniem z cudownym człowiekiem, godziny uciekały nieubłaganie, a sesja przerodziła się w rozmowę i spacer. Mam wrażenie, że ja nic nie musiałam robić, bo Kamil zrobił wszystko, a czego efektem są zdjęcia <3. Gdy oglądam zdjęcia z różnych imprez, muszę się mocno napocić żeby wybrać choć jedno na którym wyglądam znośnie. Ale gdy zobaczyłam efekt końcowy spotkania z Kamilem, to szczerze miałam problem z wyborem zdjęcia które mi się nie podoba. No dobra jedno musiał usunąć 😉

Fajnie, że Kamil podchodzi indywidualnie do każdej osoby i dostrzega w każdym to coś, coś czego my nie widzimy albo nie chcemy widzieć. Kobiety tak mają, że nie są do końca pewne siebie, nie do końca lubiące siebie, są pełne obaw, że nie będą wiedziały jak się zachować. Bo jesteśmy w sumie wszystkie pewne siebie, ale tylko w małym świecie który przez lata stworzyłyśmy… A gdy ktoś wyrwana nas ze strefy komfortu to czujemy się trochę zagubione. I wtedy pojawia się Kamil, przy którym pękają blokady, a sesja zdjęciowa raczej przekształca się w sesje terapeutyczną, której efektem są zdjęcia. Takie które z jednej strony są pełne emocji, a z drugiej są co najważniejsze takie niewymuszone. Cieszę się, że Kamil nie zrobił mi zdjęć na boxie z moją ukochaną sztangą, w dresach i uwaloną po pachy magnezją. Dzięki temu zobaczyłam siebie w innej odsłonie. Jestem mu bardzo wdzięczna za fajną pamiątkę i spędzony czas 🙂

Czytając takie słowa czasami jest mi aż autentycznie głupio, bo czasami mam wrażenie, że to jest pisane aż na wyrost. Jednak szczerze z tym walczę u siebie. Głównie na rzecz tego, aby przyjmować wszystko tak jak ktoś to widzi. A w przypadku takich słów jak te od Magdy, to potrafi dobrze zmotywować. I może właśnie takie małe cegiełki sprawiły, że jestem takim a nie innym miejscu.

Dlatego serdecznie zapraszam na sesje. Zwłaszcza tych z was, którzy uważają, że się do tego nie nadają lub to nie dla nich. Na was też są sposoby 😉