fbpx
BlogO wszystkimOpinie

Filmowy doubleheader

dodany przezKamil Timoszuk 21 kwietnia 2013 0 Komentarzy

Kino to coś co jest moim jednym z bardziej stałych punktów spędzania wolnego czasu. Oczywiście wtedy kiedy on jakimś cudem jest. W kończącym się tygodniu pomimo nawału obowiązków udało mi się dwa razy odwiedzić to miejsce. O dziwo żaden z obejrzanych filmów nie był produkcji amerykańskiej.

Czasami zdarza się tak, że nie tylko filmy produkcji zza oceanu warto oglądać. Z jednej strony jest polskie kino, które w naszym kraju jest mocno szkalowane i czasem po prostu niedoceniane. Głównie ze względu na głupawe komedie, które są często poniżej wszelkiej krytyki. To właśnie jednak one psuja obraz naprawdę fajnych polskich filmów, które czasami warto polecić. Takim filmem na przykład jest „Układ zamknięty”.

Układ zamknięty

Opowieść oparta na bolesnych dla paru osób faktach. Historia opowiada o tym jak polskie urzędy parę lat temu z praktycznie niewiadomych względów zarżnęły świetną polską firmę komputerową. Jeśli choć część przedstawionych mechanizmów pokazanych w filmie jest prawdą, to przerażające jak urzędasy w naszym kraju potrafią zabić nawet najlepszą inicjatywę. Wbrew wszelkim zasadom logiki i przede wszystkim prawa.

Świetne role w tym filmie zagrali tacy aktorzy jak Janusz Gajos, Przemysław Sadowski czy też Magdalena Kumorek. Kilka scen z tego filmu jak na przykład wtargnięcie do mieszkań, na prawdę daje radę. Ten film też jest potwierdzeniem tego, że stety/niestety nam Polakom znacznie częściej i lepiej wychodzą filmy ciężkie gatunkowo. Lepiej jest nam ekranizować zdarzenia, sceny czy też zjawiska przykre, niż te pogodne czy pozytywne. To już jest chyba w naszej naturze, że mroczne klimaty są nam bliższe. Jednak dzięki temu możemy czasami spędzić w kinie fajny czas.

Jednak dla przeciwwagi zawsze można wybrać się na coś trochę lżejszego. I tu przychodzi z pomocą francuski film „Nieobliczalni”. Podobno, ponieważ nie znam języka francuskiego, kolejny bzdurnie przetłumaczony tytuł.

Nieobliczalni

Nie ukrywam, że ten film zwrócił uwagę z jednego głównego powodu, a mianowicie aktora grającego główną rolę czyli Omara Sy. Tego samego człowieka, który pewnie większość zna z filmu „Nietykalni” czyli jednej z najlepszej produkcji roku ubiegłego. Ja sam nie ukrywam, że tak się złożyło, że w kinie na tej produkcji byłem 3 razy. I za każdym razem tak samo dobrze się bawiłem. I z tego tez powodu miałem pewien zgrzyt. Mianowicie nie chciałem porównywać tych dwóch produkcji do siebie, żeby później po skończonym seansie nie mieć poczucia niedosytu. Wam także to samo radzę dla waszego własnego dobra.

Jeśli zaś uda wam się osiągnąć ten stan to wtedy zobaczycie, że ta nowa produkcja nie jest taka najgorsza. Nawet fakt, że temat filmu jest stary jak świat. Mianowicie jest to dwóch pozornie kompletnie niepasujących do siebie policjantów rozwiązujących pewną sprawę kryminalną. Znajomo brzmi prawda? Jeśli pomyśleliście o Gliniarzu z Beverly Hills to dobrze trafiliście. Zresztą i ten motyw się kilka razy przewija w tej produkcji. Jednak nie to jest najważniejsze. Najbardziej istotne jest to, że ten film w największym stopniu tworzy Omar Sy. Ten człowiek ma naprawdę tyle swego rodzaju uroku osobistego, że mógłby nim obdzielić paru aktorów. Jego warunki fizyczne sprawiają, że pomimo aparycji zbója potrafi znaleźć się także w innych sytuacjach. Oczywiście poparte jest to fajnym warsztatem aktorskim, czego nie można powiedzieć o jego filmowym partnerze, który sprawia wrażenie drewnianego. I ten specyficzny zaraźliwy śmiech Omara. Po prostu kapitalny. Choćby dla tej małej-wielkiej rzeczy warto zobaczyć tą produkcję. Wiem też, że na pewno sprawdzę każdy kolejny film tego aktora, ponieważ już zaskarbił on sobie moja sympatię.

Tak więc jak widać na załączonym obrazku zarówno polskie jak i francuskie kino może być bardzo dobrym pomysłem na spędzenie popołudnia/wieczoru w kinie. To jakie klimaty lubicie bardziej pozostawiam do waszego wyboru. Faktem jest jednak to, że cokolwiek wybierzecie to raczej się nie zawiedziecie.