fbpx
BlogO wszystkimOpinie

Filmowa niezłomność charakteru

dodany przezKamil Timoszuk 3 stycznia 2015 0 Komentarzy

Słowo unbroken w ostatnim czasie kojarzyło mi się jedynie z jednym. Nie mogło być jednak inaczej, skoro CrossFit stał się ważną częścią mojego życia. Wczoraj jednak zobaczyłem film, po którym te samo słowo zyskało jeszcze kolejne znaczenie, które wręcz idealnie do niego pasuje.

Podczas końcówki 2014 roku , polscy dystrybutorzy filmowi niespecjalnie rozpieszczali polskiego widza. Dobrych filmów na które warto było się wybrać do kina było jak na lekarstwo, a filmów unikatowych praktycznie nie było. Ten fakt miała zmienić dość mocno oczekiwana przez wielu premiera produkcji o polskim tytule „Niezłomny”.

Unbroken plakat

O fakcie, że na dany film naprawdę czeka sporo osób, najczęściej świadczy fakt frekwencji na kinowej sali podczas pokazów premierowych. Podczas wczorajszej projekcji na mojej sali wolnych miejsc praktycznie nie było. Tak więc pod tym kątem nie było na pewno źle. Czy jednak ta frekwencja się utrzyma jakiś dłuższy czas, to już pytanie raczej nie do mnie.

Sam film to opowieść biograficzna oparta na życiu amerykańskiego lekkoatlety włoskiego pochodzenia – Louisa Zamperiniego. Produkcja ta powstała na podstawie bestsellerowej książki Laury Hillenbrand, a ekranizację jej wyreżyserowała Angelina Jolie. Tak więc jakby nie patrzeć to w dużej mierze kobiety odcisnęły swe piętno na tej historii jaka trafia teraz do szerszego widza. Sam film skupia się na opowiedzeniu życiowej historii lekkoatlety, od jego młodzieńczych czasów, aż po koniec dramatycznych przeżyć związanych z Wojną Światową. Główny bohater grany przez Jacka O’Connella, od młodzieńczych lat zmaga się z poczuciem wykluczenia i niejako to, daje mu siłę i determinację, jaką później potrafił przekuć na sukcesy sportowe. Jego karierę sportowca przerywa jednak wojna, która odciska na nim kolejne piętno. Staje się to głównie za sprawą najpierw zestrzelenia jego samolotu nad oceanem, przez co musi on spędzić na otwartym morzu 47 dni. Później zaś trafia on do obozów jenieckich, gdzie jest wystawiany na kolejne próby.

„Niezłomny” to opowieść człowieka, którego charakter kreowały głównie momenty przykre i bolesne. Czy jest to ukazane w filmie w dobry sposób? I tak i nie. Z jednej strony bogatość biografii Louisa Zamperiniego nie pozwalała zbytnio na ukazaniu w pełnej krasie wszystkich ważnych chwil. Gdyby Angelina Jolie chciała to zrobić, to film który i tak trwa dobrze ponad 2 godziny, musiałby trwać ZNACZNIE więcej. Z drugiej też strony, czasami można odczuć chwilami skakanie z jednej sceny do drugiej, bez dobrze zarysowanego połączenia. Jednak w kontekście całej produkcji, moim zdaniem nie jest to wielkim problemem. Tak samo jako to, że czasami typowy amerykański patos jest serwowany w dużej ilości. Jednych to razi, a mnie na przykład nie. Bo jeśli jakiś człowiek swoim życiem zasłużył sobie na to, aby tak go ukazać to dlaczego reżyser miałby tego nie zrobić? Jakaś dziwna skromność, albo co gorsza umniejszanie jakichkolwiek zasług głównego bohatera, byłoby lepszym zabiegiem? Jakoś tego nie widzę.

Dlatego jeśli ktoś ma ochotę poznać historię człowieka, który przeszedł w swoim życiu wiele i nie jest to tylko wymysł ludzi z Hollywood ale realnych wydarzeń, to „Niezłomny” jest na pewno godny polecenia. Życzyłbym też sobie, aby takich filmów powstawało więcej, bo pomimo jakichkolwiek zastrzeżeń jakie można mieć w stosunku do tej produkcji, to i tak jest to po prostu dobre kino. A takiego nigdy za wiele.