Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /home/u192686/domains/kamiltimoszuk.pl/public_html/wp-includes/post-template.php on line 284
BlogO wszystkimOpinie

Film o dzieciach dla dorosłych

dodany przezKamil Timoszuk 6 kwietnia 2013 3 komentarze

Zakładając swoje nowe miejsce w sieci moim głównym założeniem było to aby pisać znacznie częściej niż do tej pory. Przez pierwsze dni nie było z tym problemu. Jednak jak widać dzisiejszy tekst jest po dłuższej przerwie. Dlaczego? Trochę przez moje gapiostwo i niezorganizowanie. Innymi słowy burdel 😉

Nie wnikając szczegóły w najbliższych dniach w temacie bloga zmienią się dwie rzeczy – serwer na jakim będzie leżał oraz adres. To pierwsze nie ma dla was większego znaczenia, a to drugie jak najbardziej. Jednak kiedy ten fakt nastąpi na pewno was poinformuję.

Przechodząc jednak do rzeczy to chciałbym się dziś pochylić nad spędzonymi niespełna dwoma godzinami w kinie na projekcji filmu „Spring Brakers”. Innymi słowy będzie miała tu miejsce kolejna recenzja. Ostrzegam jednak lojalnie o jednej rzeczy. W przypadku recenzowanych przeze mnie filmów mogą pojawić się spoilery. Oczywiście będę się starał używać ich tylko wtedy kiedy będzie to konieczne. Jednak gwarancji tego, że nie będzie ich w ogóle ode mnie nie dostaniecie. To tak w ramach informacyjno-ostrzeżeniowych.

Ale do meritum. Na Spring Brakers nie ukrywam, że ostrzyłem sobie swoje zęby. Zwiastuny jakie widziałem przed seansami innych filmów zapowiadały, że może to być całkiem ciekawe kino. Klimatem trochę zbliżone do takiego filmu jak na przykład Drive. Czy tak jest w rzeczywistości? Chyba raczej nie. Niestety, a może i stety. Pomimo, że od mojego wyjścia z kina minęło już kilka godzin, to do tej pory nie jestem w stanie odpowiedzieć na proste pytanie – czy podobał mi się ten film? Rzadko mi się to zdarza ale jak widać czasami ma to miejsce.

Dlaczego tak jest? Może dlatego, że dwoma głównymi tematami tej produkcji jest wiosenna przerwa w amerykańskich szkołach (tytułowa spring break) oraz szeroko rozumiana gangsterka, jako zjawisko. Oba te tematy w kinie zza oceanu zostały przewałkowane na każdy możliwy sposób i naprawdę ciężko wymyślić już coś nowego. Pomimo tego pan Harmony Korine podjął jeszcze jedną próbę ugryzienia tego tematu. I chyba sobie tym sposobem połamał zęby. Film momentami sprawia wrażenie ciągnącego się i przegadanego. Główne bohaterki, które jadą na Florydę zaszaleć podczas przerwy od szkoły to 3 zbuntowane diablice i jednak niemal święta zakonnica. Taka mieszanka wybuchowa. Ich pechem, a może i szczęściem jest to, że spotykają na swojej drodze Aliena, granego przez Jamesa Franco. Ta kreacja to zdecydowanie największy plus tego filmu. Momentami jednak człowieka patrząc na ekran zastanawia się co to kurde jest? WTF?! Nie zdradzając szczegółów dla tych, którzy może zechcą obejrzeć, to napisze tylko, że patent z podkładem muzycznym w wykonaniu Britney Spears w pewnej dziwnej chwili jest tym co mam na myśli.

W filmie pokazane jest też to jak cienka granica jest pomiędzy dobrem a złem. Jak niewiele tak naprawdę trzeba aby przejść z jednej na drugą stronę. Nawet w przypadku młodych dziewczyn. Tak więc gdyby ktoś mnie zapytał czy warto iść na ten film to odpowiedziałbym, że… nie wiem. Jeśli idzie to na własne ryzyko. Ja przed seansem byłem ostrzegany przez osoby, które podobno widziały ten film, że jest to najgorszy film jaki widziały w życiu. Pod tą opinią na pewno się nie podpisuję ponieważ widziałem wiele gorszych pozycji. Ten film po postu jest dziwny/specyficzny. Nawet przeglądając teraz opinie w internecie widzę całkiem skrajne. Tak więc wybór pozostawiam po prostu wam.

I na koniec jeszcze jedna moja mała dygresja nie na temat filmu, a samego seansu. Moje pytanie brzmi: dlaczego na seans takiego filmu wpuszczane są dziewczynki w wieku na oko 15-16 lat? I nie chodzi mi tu o fakt, że w filmie jest masa golizny, scen seksu czy zwyklej przemocy. W tym wieku młodzież zapewne widziała już nie takie rzeczy jak w tym filmie. Bardziej chodzi mi o fakt, że te 15-16 lat to za mało dla niektórych aby nauczyć się zachowania w kinie. Jak ktoś nie umie jeść, tylko musi żreć w kinie to może nie powinien tego robić publicznie? Popcorn można zeżreć również w domu i zasiorbać to do wyrzygania colą. Żeby nie było, nie jestem przeciwny jedzeniu w kinie, sam nawet często to robię. Ale tego typ akcje jak dziś plus GADANIE podczas seansu będę tępił ZAWSZE!