Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /home/u192686/domains/kamiltimoszuk.pl/public_html/wp-includes/post-template.php on line 284
O wszystkim

Dziwne czasy nastały

dodany przezKamil Timoszuk 15 września 2013 5 komentarzy

Żyjemy w bardzo dziwnych czasach. Możemy ten fakt obserwować niemal każdego dnia i w wielu dziedzinach. Z przykrością jednak trzeba stwierdzić, że wiele z tych zmian jakie następują nie idą w dobrą stronę. Ba, powiedziałbym, że jeszcze kilka lat temu niektóre sytuacje byłyby wzięte za czystą fikcję, a teraz musimy faktycznie się z nimi mierzyć.

Ostatnio szczególnie jedna z sytuacji i związanych z tym akcji trafiła mnie bardzo mocno. Coś co jest bardzo mi bliskie i coś czego chyba tak do końca nie ogarniam. Głównie dlatego, że „za moich czasów” (ale ja jestem stary jeśli używam takiego określenia 😉 ) sytuacja wyglądała kompletnie odwrotnie i nikt się nie spodziewał jak bardzo się to może zmienić. Co takiego? Głównie chodzi mi o podejście dzisiejszych nastolatków do aktywnego uprawiania sportu, lekcji WF-u w szkole i generalnie wysiłku fizycznego. To co ma teraz miejsce za parę lat odbije się nam Polakom, zarówno tym starszym jak i tym młodszym wielką czkawką. Zresztą już się odbija tylko wielu aspektów tego faktu jeszcze nie widać tak bardzo jak będzie to dostrzegalne za kilka lub kilkanaście lat.

Kiedy ja uczęszczałem najpierw do szkoły podstawowej, a następnie liceum (tak, na szczęście ominąłem wynalazek zwany gimnazjum) lekcje WF-u w szkole były jednymi z najbardziej, jeśli nawet nie najbardziej ulubionymi lekcjami w całym planie zajęć. To właśnie na te 45 minut czekało się najbardziej bo był to czas kiedy można było się wybiegać, wyszaleć czy po prostu poczerpać przyjemność z uprawiania danego sportu. Kiedy jednak rozmawiam teraz ze znajomymi obecnymi nauczycielami WF-u, lub czytam różnego rodzaju teksty o tym jak bardzo pogorszyła się sytuacja w tym względzie to jestem po prostu w szoku. Najbardziej dlatego, że nie jestem w stanie zrozumieć bądź postawić się w roli tego dzisiejszego nastolatka. Ucznia, który robi podobno wszystko aby tylko wykręcić się od tych lekcji poprzez „załatwianie” mniej lub bardziej lewych zwolnień z WF-u. Z tego jednak faktu jestem autentycznie dumny bo na szczęście mam wiele wspomnień z dzieciństwa i wiele z nich wiąże się właśnie ze sportem. Czy to na lekcjach w szkole czy też i poza nią ale gdybym miał takie nastawienie do tego tematu jak podobno większość dzisiejszej młodzieży na pewno nie miałbym na nie szansy.

O tym dlaczego tak się dzieje można by pewnie pisać całe masy tekstów jeśli nawet nie książek. Zaczynając od tego jak bardzo rozwinął się świat i ma teraz do zaoferowania więcej młodym ludziom niż miało to miejsce w latach 90-tych, kiedy dorastało moje pokolenie. Kiedy my byliśmy w tym wieku to komputery, komórki, tablety i cholera wie co jeszcze dopiero wchodziły na rynek. Nie przeszkadzało to jednak nikomu w tym żeby umówić się z kolegami na boisku i grać do późna w nocy w kosza czy piłkę nożną. Kiedy rodzice szukali na osiedlu swoich pociech to albo chodzili po osiedlu szukając jeżdżącej na rowerach zgrai. Ewentualnie też kierowali swoje pierwsze kroki na boisko szkolne gdzie tętniło prawdziwe sportowe życie. Teraz młodzież mając do dyspozycji nowiutkie boiska w postaci całych orlikowych kompleksów bardzo często omija je łukiem. Jeśli zaś nie omija to spotyka się tam aby siedzieć, gadać, pić piwo czy palić papierosy. Przykre ale prawdziwe.

Na pewno też sporym problemem są szkoły. Zarówno od strony administracyjnej jak i samych ludzi w postaci nauczycieli wychowania fizycznego. Brak pieniędzy, czasu, pomysłu to problem nie tylko polskich szkół ale to właśnie tu odbija się on najbardziej. Dlaczego najbardziej? Bo to w szkole teoretycznie kształtowane są nowe, kolejne pokolenia, które mają rozwijać ten kraj. W obecnej sytuacji ciemno to widzę. Swoją cegiełkę dokładają też nauczyciele, którzy mają gdzieś te zajęcia. Bardzo popularne są w dalszym ciągu „zajęcia na macie” czyli „macie piłkę i grajcie”. Za coś takiego najchętniej bym wywalała z roboty takich ludzi. Może by znaleźli sobie bardziej ambitne zajęcia skoro nauka WF-u im nie pasuje. Nikt przecież na siłę nie trzyma. Ja miałem to szczęście, że trafiłem w swojej szkolnej drodze na nauczycieli, którzy naprawdę to lubili i chcieli to robić. To nie przypadek, że nie pamiętam nazwisk profesorów z wielu innych przedmiotów, a z WF-u tak. Dla takiej Pani Mendelsberg z II Liceum Ogólnokształcącego w Białymstoku (Czy ktoś może wie czy jeszcze tam pracuje?) do dziś jestem wdzięczny za to jak się starała. To było po prostu czuć. Ja z racji swojego wyglądu i ułomności nigdy na WF-ie nie byłem prymusem. Ale zawsze starałem się robić wszystko jak najlepiej na tyle ile mogę, a później wiem, że byłem też za to doceniany. Nawet pomimo gorszych wyników w bieganiu, rzucaniu czy czymkolwiek innym.

Podsumowując więc to wszystko razem jestem zatrwożony i trochę zdumiony jak wygląda dziś sytuacja. Nie przez przypadek muszą powstawać takie akcje jak na przykład ta na Facebooku, gdzie znani sportowcy nawołują do tego aby chodzić na wychowanie fizyczne w szkole.

Jeśli w tym temacie nic się nie zmieni to za jakiś czas będziemy żyć w społeczeństwie sportowych kalek. Odbije się to na pewno i na służbie zdrowia, która już teraz jest niewydolna, a będzie musiała obsłużyć jeszcze więcej ludzi. Nie będą też już dziwić kolejne porażki polskiego sportu od sportów zespołowych zaczynając, poprzez indywidualne występy, aż po coraz to skromniejszy łup medalowy przywożony z kolejnych Igrzysk Olimpijskich. Świetlana przyszłość nam się szykuje, nie ma co…