fbpx
O wszystkim

Dzięki Ci 2019!

dodany przezKamil Timoszuk 12 stycznia 2020 0 Komentarzy

Ileż można odciągać rzeczy nieuniknione? Zapewne całkiem długo. Są jednak pewne granice, których nie warto przekraczać. Dlatego dziś trzeba się rozprawić z jednym tematem, który nade mną wisi.

Dwa dni temu stuknęło mi 35 lat na moim prywatnym liczniku. Tym samym zakończył się mój doroczny „imprezowy trójkąt bermudzki” w postaci świąt Bożego Narodzenia, Sylwestra i urodzin praktycznie tydzień po tygodniu. Mając jednak doświadczenia z roku ubiegłego, kiedy to ten czas spędziłem „na bogato” pod wieloma względami, tym razem chciałem aby było inaczej. Inaczej czyli spokojniej. W zupełności wystarczył mi fakt, że cały poprzedni rok to była często jedna wielka gonitwa i próby zrealizowania czegoś lub po prostu swoich ambicji na różnych polach. Koniec starego czy też początek nowego roku to jednak zawsze dobry czas aby choć na chwilę się zatrzymać i spojrzeć za siebie by zobaczyć co tam jest.

Gdy myślałem o tym co chciałbym napisać o 2019 roku w moim wykonaniu, to na pierwszy plan wysuwały się zdjęcia. Dużo zdjęć. Na tyle dużo, że pierwotny pomysł polegający na opowiedzeniu roku poprzez wykonane przez siebie fotografie spalił na pniu z jednego powodu. Selekcja w mojej opinii najlepszych zdjęć do materiału w tej formie by mnie przerosła. I nie chodzi tu o to, że po jednym przepracowanym solidnie roku, w którym wykonałem prawie 90 różnych sesji, z różnymi osobami plus zrobiłem masę innych zdjęć, odbiła mi sodówka i uważam się za cholera wie kogo. Tu bardziej chodzi o to, że wybierając dane zdjęcie z danej sesji od razu widzę inne, które też chciałbym pokazać. I tak kawałek po kawałku wybranie 12 szczególnych fotek urastało do mission impossible. Dlatego też, że za wieloma z tych zdjęć stoi wiele ciekawych, barwnych, a czasami też smutnych historii. Historii, które na pewno chcę tutaj opowiedzieć na blogu w najbliższym czasie. Bo czasami jakiś ładny obrazek który widzicie w internecie ma swoje drugie, często zupełnie inne dno. To dno zaś nadaje zdjęciu głębi.

Jednak nie może być tak, że w swoim podsumowaniu roku zostawię wam ścianę tekstu przez którą przebrną tylko nieliczni z was. Dlatego posłużę się dwoma zlepkami fotografii, które głównie dzięki wam znalazły się w corocznym instagramowym zestawieniu pod nazwą Top Nine. Dlaczego takie zestawienia są dwa? Ponieważ na Instagramie posiadam na chwilę obecną dwa konta – jedno bardziej prywatne (@KamilTimoszukPL), a drugie fotograficzne (@RxShoots) czyli to gdzie dzielę się z osobami obserwującymi mnie tym co robię. Co ciekawe, w 2019 zastanawiałem się czy aby nie dorzucić jeszcze trzeciego konta, które pomogło by mi trochę usystematyzować to co robię w temacie fotografii. Na razie jednak uznałem, że szkoda by było się rozdrabniać. Ale do rzeczy, czyli do tego co tam się u mnie zadziało w 2019.

To zestawienie było bardzo zaskakujące w chwili gdy je zobaczyłem. Nawet dla mnie czyli dla głównego zainteresowanego. Dlaczego? Głównie dlatego, że w żadnym wypadku nie spodziewałem się tego, że w rocznym podsumowaniu składającym się z 9 zdjęć, na 5 z nich będzie uwiecznionych 5 chwil z biegania 🙂 Tak, tego biegania o którym ciągle mówię, że go nie lubię 🙂 Faktem jest jednak to, że 2019 roku był pod tym względem chyba najbardziej efektywnym czasem w moim życiu. Nie licząc tych wszystkich mniejszych i powiedziałbym standardowych biegów typu 5 czy 10 kilometrów, to zdecydowanie największym moim prywatnym sukcesem okazało się ukończenie po raz pierwszy w życiu półmaratonu. Do dziś nie wiem do końca jak to się stało, ale też i do dziś uśmiecham się na samo wspomnienie uczucia, kiedy mija się linię mety. Pomimo też zarzekania się, że nie ma takiej opcji, to gdzieś w głowie pojawił się pomysł zmierzenia się z pełnym maratonem. Na pewno nie w 2020, ale gdzieś, kiedyś, w bliżej jeszcze nieokreślonej przyszłości.

Inną fajną rzeczą jaka przebija się z tych najbardziej lajkowanych przez was zdjęć to właśnie ludzie. Wszyscy ci, którymi się otaczałem w 2019 i którzy sprawiali, że wiele chwil, dni czy tygodniu było po prostu lepszych. I to pod wieloma względami. Niestety jak to bywa, nie sposób też wszystkich ważnych ludzi zmieścić w takim zestawieniu. Ja jednak nie mam w tym miejscu żadnych ograniczeń i mogę napisać co mi się podoba i o kim mi się podoba. Dlatego na pewno wielkie dzięki należą się dla mojej Justyny, która ciągle ma siłę ze mną wytrzymywać 😉 Z moimi wszystkimi mniej lub bardziej uciążliwymi dla wszystkich fazami. To ona mi pokazuje, że w życiu może być i normalnie i fajnie w tym samym czasie. Taka normalnie złota kobieta, serio 😉 Podobnie zresztą jak Janneta Sidoruk czyli psychodietetyk, z którą znam się już jakiś czas. Na poważnie jednak do naszych działań zacząłem podchodzić dopiero w tym roku. Efekt? Minus 20 kilogramów, poprawione wyniki badań, najlepsze od wielu lat samopoczucie i… to jeszcze nie koniec. Najważniejszą rzeczą za jaką muszę jej podziękować, to fakt zmian jakie zaczęły zachodzić w mojej głowie na przestrzeni ostatnich miesięcy. Zmian często nie łatwych, ale bez wątpienia potrzebnych. Potrzebnych do tego, aby ten fajny stan w jakim jestem nie był tylko krótkim przebłyskiem, a czymś co będę potrafił zachować na dłużej. O to się toczy teraz, a dokładniej to ja toczę z samym sobą walkę. Walkę w której inną ważną postacią jest Filip Syrylak. Część z czytających ten tekst może go kojarzyć, a część nie. Najważniejsze dla mnie jest jednak to, że to człowiek który mnie wspiera na różne sposoby. To jest też ten typ znajomości/przyjaźni, który polega na tym, że można z kimś nie gadać bardzo długo, a po takim czasie wystarczy jedna wiadomość i jest tak jak zawsze czyli bardzo dobrze. Takich ludzi w swoim życiu mam ograniczoną liczbę i może dlatego tak bardzo ich sobie cenię.

Poza tym wielkie dzięki dla każdego kto przewinął się choćby przez chwilę przez moje życie w ostatnich 12 miesiącach i zostawił w nim coś po sobie. I wiem, że brzmi to tak bardzo ogólnie ale serio gdybym miał każdego wymieniać oddzielnie to boję się, że mógłbym zawiesić tym internet 😉 A tego byście raczej nie chcieli prawda?

Wielu z was pojawiło się w moim życiu przy okazji różnych projektów fotograficznych jakie realizowałem w ubiegłym roku. Projektów, które rodziły się w mojej głowie, a później mieliśmy okazję, i mam nadzieje graniczącą z pewnością, przyjemnością realizować razem. W wyniku tego moje instagramowe podsumowanie z konta fotograficznego było dla mnie także sporym zaskoczeniem.

Gdyby ktoś jeszcze nie wiedział dlaczego jest to zaskoczenie to podsyłam analogiczną fotkę z podsumowaniem 2018 roku z tego samego konta.

Czy teraz już to widzicie? 🙂

W podsumowaniu 2019 roku nie załapało się ANI JEDNO sportowe zdjęcie. Takie od których zaczęła się cała moja przygoda z fotografią. Czy to oznacza, że przestałem robić takie zdjęcia? W żadnym wypadku. Powiem nawet więcej. W 2019 roku zrobiłem więcej sportowych imprez/zdjęć niż kiedykolwiek wcześniej! Z jednym małym i nawet dla mnie zaskakującym do pewnego czasu zastrzeżeniem. Mianowicie w 2019 roku zrobiłem tylko dwie crossfitowe imprezy, od których tak naprawdę to wszystko się zaczęło. Dlaczego? Głównie dlatego, że zmieniły mi się dość mocno priorytety. Poza tym nie miałem już tyle czasu aby jeździć po całej Polsce na własny koszt jak to wcześniej często bywało. A nie ma co ukrywać polskie środowisko crossfitowe często szuka w rożnym zakresie rozwiązań najtańszych. I ja się na to nie obrażam, bo takie jest życie i zawarte w nich realia. Ja się po prostu już na to nie zgadzam. Aczkolwiek przyznaję też, że pod koniec ubiegłego roku poczułem się dziwnie w chwili, kiedy przeszła mi przez głowę myśl stworzenia 5 rok z rzędu zestawienia najlepszych crossfitowych imprez w tym kraju. Wtedy dobitnie do mnie doszło, że ciężko jest coś takiego stworzyć będąc tylko na dwóch takich eventach. Swoją drogą chętnie bym przeczytał w komentarzach wasze propozycje TOP3 albo TOP5 z minionego roku. Obserwując to wszystko z pewnego dystansu, mam dziwne poczucie, że z roku na rok coraz ciężej jest kogoś wyróżnić.

W wyniku też tego, że nie pojawiały się u mnie crossfitowe zdjęcia, wielu z was myślało, że generalnie CrossFit mi się znudził i go „zostawiłem”. Przynajmniej tak to wynika z paru waszych prywatnych wiadomości, czy też pytań wysłanych do mnie. A tu nic bardziej mylnego 🙂 Dawno już CrossFit nie dawał mi takiej satysfakcji i radochy! Ale w tej chwili cieszy mnie głównie jego uprawianie, a nie fotografowanie czy pisanie o nim. Tak samo dużą satysfakcję daje mi poprawienie PR-u w snatchu o 15kg na przestrzeni roku, zrobienie Fran w trochę ponad 4 minuty, jak i wdrożenie do swojej codziennej rutyny bardzo niedocenianego przez wielu, a przeze mnie uwielbianego RomWOD-a. O tym jednak wiedzą głównie ludzie z którymi mam przyjemność trenować na co dzień. To dla mnie też dowód na to, że w moim życiu, w moim myśleniu i generalnie we mnie zaszły pewne zmiany. Nie zamierzam jednak zarzekać się teraz, że to już tak na zawsze i na stałe. Wiem jednak, że cholernie podoba mi się miejsce w którym jestem oraz kierunek w którym chcę iść. Idzie ktoś ze mną? 😉

Tym kierunkiem na pewno będzie dalsza praca z ludźmi. Pokazywanie im, ich fajnych stron, o których oni sami nie mają często pojęcia, a ja jestem w stanie im je pokazać. 2019 rok pokazał i też to, że gdy się skupimy na jakimś temacie i ciśniemy go ze wszystkich sił, to nagle w naturalny sposób zaczyna to otwierać nam różne drogi. Po drodze zdarza się wiele potknięć, fakapów czy innych zepsutych rzeczy. Mi też się takie przydarzyły i to nawet nie mało. Ale serio cenię je sobie, bo im jestem starszy tym wydaje mi się coraz bardziej, że to właśnie porażki uczą znacznie więcej niż sukcesy.

Ale to właśnie dzięki takim naukom otwierają się czasem drogi rozwoju czy realizacji, o których nie mieliśmy wcześniej pojęcia. Ja przez to, że przestałem zamykać się tylko na fotografię sportową, mam kupę planów na rok 2020. Tymi planami są ważne moim zdaniem społecznie projekty fotograficzne, ciekawe wyjazdy z aparatem w ręku czy też pierwsi klienci ślubni. Ludzie którzy zaufali mi w temacie uwiecznienia ich najważniejszego dnia w życiu czyli ślubu i wesela. To tak samo duże wyzwanie co i odpowiedzialność. Jednak od dłuższego czasu mając podejście mówiące o tym aby być „na tak” jeśli chodzi o nowe wyzwania, nie stresuje mnie to w takim stopniu jakim chyba powinno 😉

Przeglądając swój kalendarz na 2020 rok to tak naprawdę znalazłoby się więcej zaplanowanych „akcji”, które powinny mnie stresować. Nawet patrząc na styczeń czy luty, to śmiało mógłbym napisać, że mam małą klęskę urodzaju. Byłbym jednak głupi abym na to narzekał. Solidnie sobie na to zapracowałem aby móc teraz robić to co robię.  Aby mieć szansę nauki i zarazem realizacji. Powiem nawet więcej – jeśli macie jakieś fajne pomysły ale nie macie z kim ich zrealizować, potrzebujecie człowieka który wam uwieczni coś na zdjęciach lub chcecie poprawić sobie nastrój lub samoocenę zdjęciami, to jest spora szansa, że mogę wam pomóc w tym temacie 🙂

I właśnie myśląc o takich nadchodzących chwilach w 2020 szczerze się uśmiecham. I tego wam też życzę. Abyście się uśmiechali na myśl o tym co was czeka.