fbpx
O wszystkimOdżywianie

Dwa pojęcia do wdrożenia

dodany przezKamil Timoszuk 1 maja 2013 0 Komentarzy

Jak już wiecie z wcześniejszych moich wpisów, od jakiegoś czasu postanowiłem zmienić trochę w swoim życiu. Wszystko po to aby stało się ono lepsze. W taki zarówno zaplanowany sposób jak i taki, którego w tej chwili nie przewiduję ale zawsze może się wydarzyć. Aby jednak do tego doszło chciałbym w najbliższym czasie wdrożyć w swoje życie dwa pojęcia.

Oba te pojęcia nie są mi kompletnie obce. Z jednym z nich zetknąłem się już kilka lat temu ale wtedy traktowałem to bardziej jako ciekawostkę. Na pewno nie brałem tego za sposób w jaki mogę sobie ułatwić codzienne życie. Teraz jednak kiedy widzę, że jestem zdolny do większej liczby zachowań niż w ówczesnym czasie, ten temat do mnie wraca jak bumerang. Co to takiego? Otóż jest to pojęcie indeksu glikemicznego. Zarówno tych którzy o tym już słyszeli, a także tych co nie, nie będę zadręczał książkowymi definicjami. Napiszę jedynie, że jest to klasyfikacja produktów spożywczych pod kątem tego jak działają one na poziom glukozy w naszym organizmie. Jest to ważne przede wszystkim dla ludzi chorych na cukrzycę ale także całkiem przydatne w zdrowym odżywianiu. Jeśli ktoś jest ciekawy dokładniejszej definicji i wytłumaczenia to odsyłam go pod ten lub wiele innych przydatnych linków.

Ja po trochę wdrożeniu się w temat wydrukowałem i powiesiłem sobie na lodówkę listę wszystkich produktów jakie tam się znajdują wraz właśnie z zaznaczonym indeksem. Wszystko po to aby w każdej chwili móc sprawdzić czy to co jem można zaliczyć do mniej lub bardziej zdrowych rzeczy. Pewnie po jakimś czasie ową listę będę znał niemal na pamięć ale wydaje mi się, że na początek to niezłe rozwiązanie. Zobaczymy jak będzie się sprawdzać w praktyce.

Ryba

Drugim pojęciem o którym dowiedziałem się stosunkowo niedawno jest to dieta paleo. Tak jak już wczoraj pisałem słowo dieta nie jest tu najszczęśliwszym określeniem ale innego bardziej odpowiadającego teraz chyba nie wymyślę. O owym sposobie jedzenia dowiedziałem się czytając bloga I Am Crossfitter. Później zaś zacząłem grzebać trochę po internecie i szukać kolejnych informacji na ten temat. Wszystko co do tej pory znalazłem można właściwie zamknąć w jednym zdaniu, które wczoraj usłyszałem. Mianowicie „dieta paleo polega na tym, że możesz jeść wszystko co jesteś w stanie zerwać lub złapać”. Jest to na pewno spore uogólnienie ale generalnie chodzi o to, że wszystko co jemy powinno być w jak najmniejszym stopniu przetworzone. Innymi słowy w grę wchodzi jedzenie przede wszystkim mięsa oraz wszelkich warzyw oraz owoców z naciskiem na te pierwsze.

Jeszcze miesiąc temu gdy o tym czytałem i zbierałem informacje myślałem, że wprowadzenie tego w życie to jakiś prawdziwy hardcore. Z biegiem kolejnych dni kwietnia, kiedy udawało mi się wdrażać zdrowe nawyki żywieniowe, ten sposób jedzenie stawał się coraz mniej straszny. Na chwile obecna wiem, że życie w 100% z zasadami paleo nie będzie jeszcze u mnie możliwe. Choćby z racji używania od czasu do czasu przetworzonych produktów mlecznych czy innych substytutów poszczególnych składników. Na pewno jednak jestem bliżej niż kiedykolwiek wyrobienia u siebie na naprawdę stałe dobrych nawyków żywieniowych. Takie kulinarne atrakcje jak ta ze zdjęcia na górze lub też ta spod spodu to już nie odchylenie od normy – to moja smaczna codzienność.

Sałatka

Jednak, dziś skończę trochę mniej pozytywnie. Otóż w dzień kiedy większość „świętuje” 1 maja , ja zmagam się z dziwnym bólem ręki. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie miałem, nic sobie w ową rękę nie zrobiłem więc tym bardziej jest to dla mnie dziwne zjawisko. Mam nadzieję, że ból do jutra ustąpi bo praca i trening sam się nie zrobi, a z ręką w tym stanie jaka jest teraz nie wyobrażam sobie tego.