Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /home/u192686/domains/kamiltimoszuk.pl/public_html/wp-includes/post-template.php on line 284
CrossFitFoto & VideoO wszystkim

Crossfitowy falstart

dodany przezKamil Timoszuk 23 lipca 2014 1 Komentarz

CrossFit Games są tym samym dla ludzi zakręconych na punkcie tego sportu, czym dla małych dzieci są te wszystkie początkowe święta Bożego Narodzenia. Na oba te wydarzenia czeka się cały rok, aby przez kilka dni chłonąć jak najwięcej z tej całej atmosfery. Czasem jednak zarówno podczas jednych jak i drugich świąt zdarzają się zgrzyty, które potrafią chwilowo popsuć klimat.

CrossFit Games od kilku już lat rozwijają się marketingowo i medialnie do ogromnych rozmiarów. Gdyby ktoś kilka lat temu powiedział, że będzie to tak medialna impreza jak jest teraz, to wiele osób popukałoby się tylko w głowę. A jak jest dziś?

CrossFit Games 2014 graphic

Najlepsza crossfitowa grafika EVER! Pierwsze skojarzenie? Dragon Ball Z 😉

Na chwilę obecną w eliminacjach do tak zwanych Gamesów biorą udział setki tysięcy osób. Do grona najlepszych dostaje się więc zaledwie garstka z nich, ale Ci którym się udaje mogą z każdym kolejnym rokiem czuć cię coraz bardziej jak gwiazdy. Wielu z zawodników lub zawodniczek, powoli acz sukcesywnie, z nikomu nieznanych jeszcze kilka lat temu sportowców, staje się powoli niemal ikonami swoistej popkultury. Każdy kto uprawia ten sport, podświadomie chciałby być w jakimś stopniu takim Richem Froningiem, Jasonem Khalippą czy też Camille Leblanc-Bazinet. Oni są jednak wyjątkowi i nie ma też co ukrywać, czerpią z tego coraz większe korzyści, w głównej mierze finansowe. To wokół nich firmy odzieżowe, odżywkowe, spożywcze czy też na przykład produkujące sprzęt, budują swoje marki i promują kolejne swoje produkty. A za każdym z tych największych nazwisk, stoją już nie małe rzesze fanów, tylko gotowe aby udać się do najbliższego sklepu czy też zamówić sobie w internecie kolejne buty, kolejne spodenki czy kolejne rękawiczki do treningu.

Kwestią też czasu jest to, kiedy największe stacje telewizyjne zaczną prześcigać się w ofertach transmisji z każdego etapu CrossFit Games. Na dzień dzisiejszy wygląda to tak, że widzowie chcący oglądać tę imprezę w telewizji, mogą to robić za pośrednictwem trzech kanałów największej sportowej stacji telewizyjnej w USA czyli ESPN. Reszta świata musi się zadowolić darmowymi transmisjami stream w internecie za pomocą platformy YouTube. I w ogólnym założeniu jest to moim zdaniem świetne rozwiązanie. Jeśli robić transmisje i chcieć dotrzeć do jak największego grona odbiorców trzeba to robić na dużą skalę. A właśnie taką gwarantuje tylko i wyłącznie YouTube.

Jak się jednak dzisiaj okazało, nie wszystko złoto co się świeci. Kiedy w dniu wczorajszym miał początek nieoficjalnych zawodów, czyli w pierwszym rzędzie wystartowały wszystkie kategorie masters, czyli od 40 do 60 roku życia, wszystko było jeszcze w porządku. Nawet teraz można zobaczyć z odtworzenia jak walczyli ludzie w tak podniosłym wieku i nie raz się z tego powodu zawstydzić.

Był to jednak tak naprawdę tylko przedsmak tego co miało czekać nas wszystkich czyli pierwszego oficjalnego WOD-a o nazwie The Beach. Innymi słowy Gamesy wróciły ponownie na plażę i zmusiły zawodników do pływania w oceanie, biegania po piasku oraz zabawy z kettlami. Niestety, nie każdy miał to okazję zobaczyć na żywo. Dlaczego? Ponieważ chętnych było tak wielu, że zamiast transmisji większość ludzi na swoich ekranach widziało to.

CrossFit Games 2014 usterka

Fotka autorstwa rozwścieczonej w tej właśnie chwili I Am Crossfitter 😉

Kiedy na moim ekranie pokazało się cos podobnego, to bardzo szybko chciałem sprawdzić czy to tylko mój problem, czy to może grubsza sprawa. Wystarczyło jednak przelecieć na komentarze obok transmisji, przełączyć się na Facebooka czy też zerknąć na rozgrzanego do czerwoności Twittera. Wniosek po tych szybkich oględzinach był jeden – cały crossfitowy świat borykał się z tym samym. Owa awaria trwała na tyle długo, że widzowie nie mogli zobaczyć rozstrzygnięć w pierwszym oficjalnym WOD-zie panów, który wygrał Jordan Troyan. W przypadku pań już takich przygód nie było i można było już praktycznie bez większych zakłóceń, poza chwilowymi spadkami jakości, śledzić rywalizację.

Z jednej strony jestem ciekaw co dokładnie sprawiło, że cały świat miał ten sam problem. Czyżby ogromne serwery YouTube, nie były w stanie ogarnąć tak wielkiej rzeszy pasjonatów CrossFitu? A może zawinił gdzieś czynnik ludzki? Te pytania zostają na razie bez odpowiedzi. Mam jednak nadzieję, że drugi już dzisiejszy WOD obejrzę bez zakłóceń. Na koniec zaś mam jeszcze ciekawostkę, o której już pewnie wiedzą ci, którzy śledzą mnie na Facebooku. Z okazji dziś rozpoczynającej się imprezy, na głównej stronie Gazeta.pl pojawił się „artykuł” na ten temat. Ciężko mi to jednak nazwać porządnym materiałem z przynajmniej kilku względów. Zaczął bym od tego, że tekst ogranicza się do przedstawienia zaledwie żeńskiej części rywalizacji, tak jakby panowie w tym wydarzeniu nie brali udziału. Drugą rzeczą jest masa głupot jaka jest wypisana już w samym tekście, opisującym zarówno Gamesy, jak i same zawodniczki. Szczytem jest jednak to, że do każdego tekstu dodany jest filmik z niejaką Panią Chodakowską i jej ćwiczeniami. Nosz ja pierdolę! Inaczej zareagować nie potrafię. Jaki to ma związek z CrossFitem, Gamesami czy cokolwiek związanym z tym zagadnieniem? Domyślam się naturalnie, że chodzi o klikalność materiału na stronie, która pewnie dzięki tej Pani będzie wysoka. Jednak jeśli ludziom nie obeznanym w temacie, CrossFit ma się kojarzyć z Panią Ch., to ja serdecznie dziękuję za taką reklamę! Myślałem, że Gazeta.pl nie może upaść niżej, niż to zrobiła w ostatnim czasie. A tu taka niespodzianka! 🙂

Nie warto się tym jednak przejmować i lepiej czerpać informacje oraz oglądać transmisje z CrossFit Games 2014 na oficjalnej stronie zawodów pod TYM linkiem.