fbpx
CrossFitFoto & VideoO wszystkimZawody & Eventy

CrossFitowe ujęcia numer dwa

dodany przezKamil Timoszuk 10 czerwca 2014 0 Komentarzy

W ostatnich dniach zdecydowanie za dużo robię sobie przerw w pisaniu tekstów na bloga. Stwierdzam to z całą stanowczością i postanawiam poprawę. Znowu, ktoś mógłby dodać. No znowu, ale niestety doba nie jest z gumy i nie da jej się rozciągać wedle własnego uznania. Dlatego dziś nadrabiam zaległości.

Tymi zaległościami są kolejne zdjęcia jakie obiecałem po zawodach w CrossFit Podlasie. Wprawdzie minął już od nich ponad tydzień, ale moim zdaniem warto do nich powrócić. Choćby po to aby zobaczyć kolejne dobre zdjęcia, w których udało się zatrzymać fajne chwile z tego dnia. Tym razem magikiem z aparatem, który chwytał w swoja „puszkę” kolejne momenty, był Daniel Jarmoszuk czyli Złap Chwilę.

On zresztą tego dnia pełnił rolę zarówno zawodnika, jak i też fotografa, za co należą mu się oddzielne brawa. Niestety są także i koszty takiego rozwiązania w postaci niepełnej relacji. Pomimo wszystko, ciężko się ćwiczy i robi zdjęcia jednocześnie 😉 Na szczęście najważniejsze chwile zawodów zostały uchwycone i można je zobaczyć tuż poniżej.

SONY DSC

Tak wyglądała niemal droga krzyżowa czyli finał zawodów. Miny zawodników po ujawnieniu tego, co ich czeka w najbliższych chwilach – po prostu bezcenne!

SONY DSC

Oprócz chwały zwycięzcy i osobistej satysfakcji na najlepszych czekały nagrody. Szczególnie przygotowane specjalnie na te okazję statuetki przykuwały uwagę.

SONY DSC

Sztangi już były dobrze rozgrzane i tylko czekały aby koleni zawodnicy podrywali je z ziemi.

SONY DSC

Jak pomyślały, taki i zrobiły. W pierwszej kolejności dziewczyny, z Mimi na czele. Sztanga tylko furczała w powietrzu 🙂

SONY DSC

Drążki za to wisiały nieruchomo i czekały na to, aż się ktoś na nich będzie wieszał.

SONY DSC

Bardzo szybko jednak nastąpił powrót do machania żelastwem.

SONY DSC

Na tym etapie zawodów ja mogłem się tylko wcielić w rolę blogera/vlogera, który zbierał kolejne materiały.

SONY DSC

Na zakończenie był burpesowy rajd, który momentami przypominał walkę na wyniszczenie. Jednak na zwycięstwo trzeba było sobie solidnie zapracować.

SONY DSC

Jak widać nie tylko ja chciałem uwiecznić jak najwięcej chwil. W dzisiejszych czasach niemal każdy może dokumentować otaczający go świat.

SONY DSC

Panowie zaczęli z wysokiego C czyli muscle upów. Dla niektórych już sam start był prawdziwą mordęgą, a dalej wcale nie było łatwiej.

SONY DSC

Trzeba było stanąć na głowie, uszach czy nawet rzęsach, żeby tylko nie wypaść z czołówki i liczyć się w walce o zwycięstwo.

SONY DSC

Nie było jednak czasu aby specjalnie o tym myśleć. Zresztą myślenie o wielu innych rzeczach w chwili, kiedy nad głową jest kilkadziesiąt kilogramów, mogło by się różnie skończyć.

SONY DSC

Dociąganie stóp do drążka po całym dniu wysiłku było czymś znacznie cięższym niż się wielu osobom mogło by wydawać.

SONY DSC

A ja dalej swoje! Telefon w łapie i jazda! 😉

SONY DSC

Patrząc na to zdjęcie widzę prawdziwy hart ducha jaki pokazał Perez, który wiedział, że skończy finał na ostatnim miejscu, ale gonił swoich przeciwników dla samej idei. I dogonił, a nawet i przegonił!

SONY DSC

Na koniec jednak wszystkich czekały ulubione, ukochane burpeesy. Padnij, powstań, podskocz – te komendy wielu ludziom śnią się nocami!

SONY DSC

SONY DSC

A tak wyglądają ludzie, którzy dali z siebie ABSOLUTNIE wszystko! Gratulacje raz jeszcze!

SONY DSC

SONY DSC

Za ciężką pracę zawsze przychodzi też nagroda i czas, kiedy można się cieszyć.

I tak to właśnie w tym finale było. Finale, który zapadł w pamięci wielu ludzi na długi czas i pewnie tam jeszcze dobrą chwilę pozostanie. Przynajmniej do kolejnych zawodów już za kilka miesięcy 🙂