fbpx
CrossFitO wszystkim

CrossFit idzie na stadion

dodany przezKamil Timoszuk 18 lipca 2013 0 Komentarzy

CrossFit można uprawiać w wielu miejscach. Nie trzeba zamykać się jedynie w jednej czy drugiej siłowni aby poruszać się z grupą fajnych ludzi. Ten fakt po raz kolejny udowodniło CrossFit Podlasie, które zorganizowało następny wspólny trening na świeżym powietrzu.

Drugi czwartek z rzędu grupa zapaleńców zebrała się w tradycyjnym już miejscu czyli przy pomniku w parku aby razem się mówiąc krótko zmachać. Jednak tym razem miejscem harówki nie był sam park, a położony obok białostocki Lekkoatletyczny Stadion Miejski. Przez wiele lat znałem ten obiekt z racji uczęszczania tam nie raz i nie dwa na różnego rodzaju imprezy czy eventy. Tym razem jednak sam miałem z niego korzystać co dla mnie było kolejną w ostatnim czasie nowością i ciekawostką w jednym. Można by powiedzieć, że znowu zaliczyłem swój pierwszy raz 🙂

II Spotkanie CrossFit Podlasie 1

Z racji dość wczesnej godziny spotkania bo zaledwie 17 tym razem frekwencja nie była tak dobra jak ostatnio. Jednak jak to mówią nie ilość, a jakość się liczy i ta była po raz kolejny bez zarzutu. Tradycyjnie wszystko rozpoczęło się od krótkiej rozmowy, a następnie oczywiście od rozgrzewki. Po niej zaś nastąpiło opisanie WOD, który był do zrobienia. A było to:

2 rundy (2 okrążenia bieżni)

60 metrów Lunges (wykroki)

140 metrów biegu

40 metrów Sprawl + Broad jump (niepełne burpees + skok w dal)

140 metrów biegu

25 Dumbbells Thruster (przysiady z wypchnięciem hantli nad głowę) 2/1kg

Jak zwykle wydawało się, że nie będzie to specjalnie trudne ale słowem klucz jest tu stwierdzenie „wydawało się” 😉 Na początek wszyscy wystartowali z impetem jak czołgi 🙂

Po zrobieniu już pierwszych 60 metrów wykrokami i przy przymusie dalszego biegu można było poczuć ogień. A to był dopiero początek. Dla mnie osobiście najtrudniejszym elementem tego WODa była druga część czyli te niepełne burpees wraz ze skokiem w dal. Przynajmniej do momentu kiedy nie podpowiedziano mi, że znacznie łatwiej się to robi, kiedy zsynchronizuję ze skokiem ręce, które mnie niemal same „pociągną” do przodu. Dzięki za to! Tu jeszcze skakałem mniej poradnie ale za to inni dawali radę konkretnie.

Ostatnia stacja to przysiady. Te o dziwo okazały się dla mnie najłatwiejsze do zrobienia ale to może dlatego, że przede wszystkim jestem już przyzwyczajony do innych obciążeń. Daleki jestem jednak od stwierdzenia, że było szybko, łatwo i przyjemnie. Mniej więcej od drugiego okrążenia większość już zaczęła walkę z samym sobą aby poprawnie przejść tę ścieżkę zdrowia. Zresztą nad poprawnością techniki na każdej ze „stacji” czekał jeden z trenerów, który nadzorował wykonanie. W razie potrzeby korygowania robił to w myśl zasady, że technika jest najważniejsza!

Na koniec kiedy ostatnia z uczestniczek wykonywała przysiady odbyło się drużynowe odliczanie ostatnich powtórzeń i w końcu można było odetchnąć. Plus dla organizatorów, że po raz kolejny zamówili pogodę, która była idealna do takiego spędzenia czasu. Jeśli mają oni na to jakiś określony patent to ja poproszę za każdym razem tak samo.

II Spotkanie CrossFit Podlasie 2

Na koniec jeszcze tradycyjne rozciąganie i można było rozejść się lub rozjechać w swoje strony. Jako, że mi było trochę mało to z rozpędu przed powrotem do domu zrobiłem jeszcze niecałe 40 kilometrów rowerem. Tak w ramach cardio, którego teraz w okresie ostatecznej walki z moja wagą zaniedbać nie mogę. Zresztą wczoraj zauważyłem, że wczoraj udało mi się przekroczyć już 1500 rowerowych kilometrów w sezonie. Jak na powrót po 15 latach do jazdy to chyba nawet ja sam się czegoś takiego nie spodziewałem. Tym bardziej, że do końca lata, a nawet pierwszych śniegów jeszcze kawałek. To chyba mniej więcej do tego czasu zamierzam używać swego dwukołowca, bo trochę mi ciężko sobie teraz wyobrazić powrót na stałe do komunikacji miejskiej. Jednak póki jest to odległy temat to nie ma co sobie nim głowy zawracać.

Ważne, że kolejny dzień z CrossFitem i fajnymi ludźmi dookoła można odhaczyć. Dzięki!