fbpx
BlogCrossFitO wszystkimOpinie

Crash Test Reebok CrossFit Nano 2.0

dodany przezKamil Timoszuk 17 sierpnia 2013 12 komentarzy

Buty to jedna z ważniejszych części ubioru każdego sportowca. To od nich w dużym stopniu zależy to jak szybko się poruszamy, jak stabilnie się czujemy czy też jak wysoko skaczemy. Ewolucja funkcjonalności niby zwykłego buta, czasami można odnieść wrażenie, że jest na podobnym poziomie co loty w kosmos. Ja od początku tego tygodnia mam podobno okazję obcować z taką technologią.

Wszystko to za sprawą kupna sobie nowych butów przeznaczonych w największym stopniu do treningu. Do tego czasu używałem zamiennie 3 par na raz w zależności od tego, które akurat były czyste i zdążyły wyschnąć po praniu. W późniejszym też czasie o przydatności danego buta decydował stopień jego rozpadu – i mniejszy tym bardziej się jeszcze nadawał. Dotychczas ćwiczyłem w takim oto obuwiu firmy AND1.

Buty mają już dobre kilka lat i sporo kilometrów za sobą. Nie dałem rady nawet znaleźć informacji jakie są to dokładnie modele więc wychodzę z założenia, że nawet producent już dawno o nich zapomniał. Trzecia z wymiennej pary butów wylądowała w koszu zaraz po przybyciu do Polski nowych, więc nie załapała się nawet na swoją ostatnią fotkę.

 

Jak zdarzyło mi się już kilka razy na Twitterze to moje nowe buty były chyba najbardziej przemyślanym i wybranym zakupem w tym temacie w całym moim życiu. Wcześniej wyglądało to mniej więcej tak, że wchodziłem do sklepu i jedyne czym się sugerowałem to był wygląd i cena. Jeśli wygląd buta przypadał mi do gustu, a do tego było mnie na niego w danej chwili stać, wtedy zapadała decyzja o kupnie. Tym razem do sprawy podszedłem bardziej metodologicznie, ponieważ przed zakupem zaczerpnąłem wiedzy zarówno z internetu jak i przede wszystkim od ludzi, którzy wypróbowali już parę innych par obuwia przede mną. Sam wybór czyli rozważenie wszystkich za i przeciw danego modelu zajął mi kilka dobrych dni. Kiedy wybór został podjęty doszedł problem z dostępnością obuwia w Polsce. Jednak będąc już decydowany postanowiłem nawet trochę dopłacić ale wziąć dokładnie takie obuwie, które dokładnie chciałem. W tym przypadku nie szedłem na żadne kompromisy.

Moim wyborem okazał się model o nazwie Reebok CrossFit Nano 2.0. Pomimo tego, że jego cena tylko trochę różniła się od wersji 3.0 to jakoś wcześniejszy model bardziej do mnie przemawiał. Zresztą większość opinii szczególnie w internecie mówiła o tym, że różnica w tych modelach jest praktycznie znikoma więc po co przepłacać. Poza tym wybór kolorystyczny wersji 2.0 jest znacznie większy niż jego następcy. Dokładniej rzecz biorąc stosunek wynosi 15 do 6. Fanatycy mają jeszcze jedną możliwość, a mianowicie za dopłatą mogą praktycznie od podstaw skomponować kolorystykę swojej par butów. Dosyć ciekawy zabieg Reeboka, nie powiem. Później jeszcze tylko przesyłka w obrębie USA bo Reebok nie wysyła rzeczy do Polski, a następnie kolejna z USA do naszego kraju już prywatnym „kanałem”. I tak oto mniej więcej dwa tygodnie później miałem przed sobą takie pudełko.

Pomimo tego, że dzięki zdjęciom wiedziałem jak wyglądają te buty, to na żywo trzymając je w rękach wydały mi się one jeszcze fajniejsze.

Można by powiedzieć, że wygląd to w największym stopniu kwestia gustu ale mało jest opinii, że są to buty brzydkie. No chyba, że wypowiadają je jacyś zazdrośnicy więc można to im chyba spokojnie wybaczyć 😉 Druga rzecz jaka rzuca się niemal od razu na myśl po zapoznaniu się z butami to ich waga. W porównaniu do modeli AND1 z których korzystałem do tego czasu były niemal jak piórka. 512 gram – tyle pokazał licznik mojej wagi kuchennej kiedy z ciekawości postanowiłem je zważyć. Co ważniejsze ten niewielki ciężar naprawdę czuć podczas używania tych butów. O tym jednak za chwilę. Wykonanie tego modelu pomimo tej niewielkiej wagi sprawia wrażenie solidnego i tego, że nie będą to buty na jeden czy dwa miesiące ale na trochę dłuższy okres czasu. To jednak okaże się po jakimś czasie.

Zanim zabrałem się do testowania skontaktowałem się też z bardziej doświadczonym człowiekiem od siebie w tym temacie czyli Szczepanem Radzkim. Oficjalnie współtwórcą strony KolekcjonerButow.pl, a nieoficjalnie wielkim fanem biegania i ściśle z tym związanej obuwniczej technologii. Głównie chodziło mi o to na co powinienem zwrócić uwagę podczas użytkowania butów tak abym później mógł oddać jak najszerszy obraz moich prywatnych testów. Tak więc po części poniższe zdania są też jego zasługą.

W założeniu miałem to, żeby sprawdzić te buty w jak największej ilości sytuacji i warunków. Przez te kilka dni od początku tygodnia wydaje mi się, że nazbierało się ich tyle, że mam całkiem pełny obraz. Od poniedziałku zdążyłem w nich już biegać zarówno po bieżni jak i też w teranie, podnosić ciężary, wskakiwać na boxy i murki, skakać na skakance i wykonywać parę innych typowo crossfitowych ćwiczeń. Zacznę może też od tego, że jeśli ktoś zdecyduje się na zakup tych butów w internecie niech najpierw pójdzie do sklepu i sprawdzi jaki ma rozmiar stopy w rozmiarówce Reeboka bo ta różni się trochę od innych firm. Ja na szczęście trafiłem idealnie, co już na początku dało mi chwilę satysfakcji. Później jednak przyszedł czas prób i te z każdym kolejnym powtórzeniem wypadały w moim odczuciu i przekonaniu coraz lepiej.

Po założeniu butów pierwszy raz ma się niewielkie wrażenie, że w przedniej części stopy buty są jakby szersze, i przez to luźniejsze. Jednak jest to niewielki margines, który według mnie często pomaga, choćby w temacie stabilności przy podnoszeniu ciężarów. Kiedy staramy się wyrwać sztangę z ziemi lub mamy ją tuż nad głową, to stopy raczej same z siebie nie uciekają na boki. Zresztą już nawet podchodząc do danego ćwiczenia nie trzeba się aż tak bardzo skupiać na stopach ponieważ one są po prostu przytwierdzone do podłoża. Dla mnie po zmianie butów to była nowość, którą spokojnie mogę zapisać po stronie plusów w tym bilansie.

Na dalszy ogień poszło rzecz jasna bieganie. Tak się dobrze złożyło, że akurat rozpocząłem przygotowania do biegu na 5 kilometrów już we wrześniu. Tak więc możliwości testowania butów niemal same spotykają mnie na swojej drodze. Tutaj po raz pierwszy świadomie odczułem tę niską wagę butów. Niby to tylko kilkaset gram między parami ale to naprawdę czuć. Sprawia to, że nie człapię już, a przynajmniej robię to w znacznie mniejszym stopniu, a docelowo chciałbym w ogóle zaprzestać tego procederu. But fajnie trzyma się zarówno bieżni jak i terenu w postaci piaszczystej drogi, trawy czy betonu. Zdecydowanie kolejny plus. Tu jednak wyszło coś czego się nie spodziewałem. Mianowicie przez ostatnich kilka miesięcy przywykłem do trenowania w obuwiu bez skarpetek. I tak tez chciałem trenować w Nano 2.0. Jak się jednak okazało jego tylnia wewnętrzna część wykonana jest z takiej jakby siatki, która po namoknięciu potem z każdym kolejnym ruchem coraz bardziej ociera o to newralgiczne miejsce nad piętą. Co dzieje się dalej chyba nie muszę tłumaczyć. Bieganie w sytuacji kiedy każdy krok powodu obtarcie i tak piekącego miejsca do przyjemnych nie należy. Podobno jest jednak na to bardzo prosta rada, a mianowicie trening w skarpetkach. Wierzę w to, że to niweluje tę niedogodność. Muszę tylko powrócić do nakładania skarpetek.

Przy całej reszcie ćwiczeń jak burpees, wykroki, wskoki na boxa, skakanie na skakance czy wiele innych tylko potwierdzają wcześniejsze obserwacje. Mianowicie komfort z wykonywania tych ćwiczeń po prostu rośnie. Mówiąc inaczej w trakcie treningu nie myślisz o butach i tym jak musisz stawiać stopę, żeby się z nimi zgrać. Teraz to but zgrywa się ze stopą i robi to co się od niego wymaga. Wydaje się, że powinno to być niemal standardem w butach ale jak teraz już widzę nie jest tak do końca. Zastosowana przewiewna siatka na przodzie buta także daje automatyczne wytchnienie stopom podczas ciężkich chwil na treningu. Szczególnie podczas biegania czuć jak wiatr czasami lata między palcami 😉

Na koniec warto też zaznaczyć fakt, że Reebok CrossFit Nano 2.0 to buty typowo uniwersalne czyli do wielu różnych aktywności. I ja też pod takim kątem je sprawdzałem. Bo gdyby chcieć szukać lepszych butów do samego biegania to myślę, że znalazło by się kilka kontrpropozycji. Do podnoszenia ciężarów także. Tu mamy jednak do czynienia z prawdziwym combo, które wypada w moim przekonaniu znakomicie i każdemu kto będzie pytał to te buty będę polecał. Czy buty te mają jakieś wady? O obcieraniu już wspomniałem wcześniej choć nie wiem czy tu wina nie leży bardziej po mojej stronie. Poza tym innych jak na razie nie dostrzegam i jestem w pełni zadowolony z zakupu. Jeśli jednak coś jeszcze zauważę w niedalekiej przyszłości to postaram się to dopisać w tym tekście. Do tego jednak momentu Reebok CrossFit Nano 2.0 to dla mnie zdecydowanie udany wybór.

Crash Test Reebok CrossFit Nano 4.0

Crash Test Reebok CrossFit Nano 5.0