Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /home/u192686/domains/kamiltimoszuk.pl/public_html/wp-includes/post-template.php on line 284
O wszystkim

Co by było gdyby…

dodany przezKamil Timoszuk 19 czerwca 2014 0 Komentarzy

Dzisiejszego, wydawałoby się spokojnego poranka, świat wstrzymał oddech. Wstrzymał go na tyle, że zapewne kilka osób miało stan niemal przedzawałowy. A to wszystko przez zatrzymanie swej pracy przez jeden z serwisów internetowych, z którego korzysta ponad miliard ludzi na całym świecie. Tak, chodzi o Facebooka.

Każdy chętny, który chciał skorzystać z największego na świecie portalu społecznościowego dzisiejszego ranka, musiał być mocno zaskoczony widząc taki właśnie obraz.

Facebook dead

Wielu z was pewnie tego nawet nie zauważyło, inni z was przeszli nad tym do porządku dziennego. Mi także było zdecydowanie bliżej do tej drugiej grupy. Jednak po pewnym czasie w mojej głowie zaczęły się kłębić różnego rodzaju pytania związane właśnie z tym serwisem. Serwisem, który chcąc nie chcąc ale życiu wielu z nas jest obecny dosyć mocno. Jednym z podstawowych pytań było to, co by było gdyby Facebook już nigdy nie powstał i po prostu zniknął?

Wbrew pozorom to nie jest taka błaha sprawa. „Twarzoksiążka” została stworzona z celu komunikowania się wielu ludzi w jak najprostszy sposób. Przez kolejne lata, serwis rósł siłę i zyskiwał nowe funkcjonalności. Jedne z pomysłów wprowadzonych przez Marka Zuckerberga i jego ekipę były lepsze, inne zaś nie do końca trafione. Jednak jakimś dziwnym trafem, facebookowy fenomen zaczął bardzo skutecznie opanowywać świat. Niewiele jest miejsc na naszej kuli ziemskiej gdzie Facebook nie jest wiodącym komunikatorem internetowym. A więc co by było gdyby nagle firmy z charakterystyczną literką F na niebieskim tle nagle zabrakło?

Na pewno wiele mniejszych bądź większych firm miało by kłopot. Głównie dlatego, że wiele marek przez wiele ostatnich lat swój kontakt z obecnymi lub też potencjalnymi klientami oparło właśnie o ten portal. Ten trend ulega już transformacji, ale nie zmienia to faktu, że to fanpage’y różnej maści, stanowią lwią część Facebooka. Zresztą ja żadną potęgą nie jestem, ale doskonale widzę po statystykach wejść na mojego bloga, że lwia część z was trafia do mnie właśnie poprzez Facebooka i tam wrzucone linki. Wierni czytelnicy by pewnie i tak zostali, a co z resztą ciekawskich? Na razie tego problemu nie ma. Jednak warto pomyśleć o tym już teraz, żeby później nie obudzić się z ręką w nocniku.

Co jeszcze mógłby sprawić zgon tego portalu? Na pewno wiele kontaktów między wieloma ludźmi zostało by zerwane. Bo tego chcemy czy nie, czy się z tym zgadzamy czy nie, ale FB jest świetnym narzędziem do komunikowania się. Oczywiście, malkontent powie, że „jak ktoś chce z kimś utrzymać kontakt, to i tak utrzyma”. Po części jest to oczywiście prawdą, ale tylko po części. Na swoim przykładzie wiem i widzę, że gdyby mi zabrano teraz listę kontaktów i możliwość porozmawiania z ludźmi poprzez Facebooka to w inny sposób by mi było ciężko do nich dotrzeć. To trochę tak jakby zabrano wam telefon komórkowy i powiedziano, że teraz dzwonisz tylko do osób, których pamiętasz numery. Ile takich osób byście pamiętali? 2, 3 czy może 5? Bo ja doskonale wiem, że żadnej. Jestem na swój sposób uzależniony od technologii na tyle, że jeśli dana rzecz czy dane rozwiązanie technologiczne może mi ułatwić moje funkcjonowanie to staram się je wykorzystać. A więc po co mam na przykład pamiętać numery telefonów czy maile skoro mogę je sobie gdzieś zapisać. I właśnie Facebook jest dla mnie, i myślę że też dla wielu innych osób takim właśnie zbiorem kontaktów. Mniej lub bardziej ważnych ale jednak kontaktów. I nie zgadzam się z twierdzeniem, że nowinki techniczne spłycają nasze relacje. Ale to temat na inny tekst.

Czy jednak zniknięcie największej światowej społecznościówki ma tylko same minusy? Czy może są jednak jakieś plusy? Ja widzę przynajmniej jeden i tym plusem jest czas. Czas czyli towar deficytowy w obecnych realiach jakich żyjemy. I myślę, że wiele osób się ze mną zgodzi, że Facebook to stety/niestety skuteczny pożeracz naszego czasu. Ile razy złapaliście się na tym, że zaczęliście przeglądać wpisy swoich znajomych, wrzucone w ostatnim czasie zdjęcia czy też klikać w linki polecone przez wasze ulubione fanpage’y i nie wiadomo kiedy minęła wam godzina czy nawet dwie? Ja przyznaję się bez bicia, że miałem tak nie raz. Na szczęście jednak udało mi się ten proceder ograniczyć do minimum w bardzo prosty sposób i jestem z tego powodu bardzo zadowolony. Nie mam już niekomfortowego poczucia marnowania czasu, które czasami bardzo mi doskwierało. Teraz staram się robić tylko to co do mnie należy, odpowiadać na wiadomości, które do mnie docierają, a później wylogowuję się do życia. Realnego życia, które jest znacznie bardziej kolorowe, ciekawe, a czasami wręcz ekscytujące.

Dlatego też nie martwcie się jeśli za jakiś czas znowu Mark Zuckerberg postanowi wam ograniczyć dostęp do jego portalu. Poza tą strona i ogólnie internetem jest także życie. I to nie byle jakie życie. Jednak w przypadku tego drugiego trzeba włożyć trochę pracy i wysiłku aby było ono równie kolorowe i migające, jak te wyświetlane na waszych monitorach. Zresztą warto o tym pamiętać zawsze, bo nawet jeśli FB zniknie to w jego miejsce na pewno pojawi się nowy gracz, który przejmie rynek i będzie chciał przejąć wasze życie. Nie dajcie się mu!