fbpx
CrossFitFoto & VideoO wszystkim

Cholernie zdradliwa wena

dodany przezKamil Timoszuk 14 października 2014 0 Komentarzy

Pomimo tego, że pisaniem na różne tematy i w różnej formie zajmuję się już dobrych praktycznie kilkanaście lat, to raczej nigdy nie wierzyłem w coś takiego jak wena. Podobno jest to stan w którym pisze się lepiej lub ma się taki natłok słów w swojej głowie, że nie można się niemal powstrzymać aby przelać tego na „papier”. Po tylu latach jednak stwierdzam, że coś w tej wenie chyba jest.

Od jakiegoś już czasu, treści jakie staram się prezentować tutaj na blogu, zaczęły docierać do trochę większej grupy ludzi niż tylko 4-5 moich najbliższych znajomych. Od tego tez momentu zdarza mi się nie raz i nie dwa przenosić tematy poruszane przeze mnie w tym miejscu na rozmowy w realu z wieloma osobami. Zdarza się tez wtedy, że są mi zadawane pytania w stylu „w jaki sposób przychodzi mi pisanie” czy też „dlaczego tak łatwo mi to idzie”. Odpowiedź na tak postawione pytania bardzo często jest zaskoczeniem dla zadającego je, ponieważ z mojej strony komputera nie zawsze wygląda to tak kolorowo.

Odkąd tylko pamiętam, zawsze najlepiej pisało mi się pod wpływem emocji. Bez różnicy czy były to emocje pozytywne, negatywne czy jeszcze jakieś inne. Każda emocja to zawsze jest impuls do stworzenia czegoś co będzie zadowalało mnie, ale jak się okazuje także i czasami was czyli moich podglądaczy w tym miejscu 😉 Być może tez dlatego swoją przygodę z pisaniem w naturalny sposób rozpocząłem od relacji z meczów koszykówki i wszystkim tym co wiązało się z tym sportem. To właśnie basket budził we mnie emocje, jakich szukam niemal do dziś w swoim codziennym życiu. Niestety z wiekiem i nabywanym doświadczeniem na różnych życiowych płaszczyznach zauważyłem, że miewam czasami problemy z tym, aby wzbudzić w sobie ten młodzieńczy zapał. Brzmi to trochę tak, jakbym był już starym zgredem i szykował się już do końca swego życia 😉 Po prostu jednak chyba widziałem już tyle (dla jednych mało, dla innych dużo), aby nie za każdym razem „jarać się” każdą napotkaną rzeczą. Na szczęście szukam kolejnych bodźców, które pobudzą mój mózg, moje ciało i moją wyobraźnię, na tyle aby były przygotowane na wszystko, a dzięki też temu ciągle były w dobrej formie.

Dlatego też wracając trochę do myśli głównej moich dzisiejszych wynurzeń, w dalszym ciągu wiem, że na dwa tematy pisze mi się najlepiej – sport oraz ludzie. O tym pierwszym piszę tutaj dość często, a więc ten kto zagląda ten wie, czego może się spodziewać. Dziś na przykład przeglądając raz jeszcze fotki z minionego weekendu postanowiłem, że zamiast słów dorzucę jeszcze kilka fotograficznych wspomnień z Trójmiasta.

3Miasto 1

3Miasto 2

3Miasto 3

3Miasto 4

Fajny to był czas, choć jak zawsze był on za krótki. No ale tak to już jest, że najszybciej mijają właśnie te fajne chwile. Był on też fajny ze względu na to, że znowu trafiłem na swojej drodze na fajnych uśmiechniętych ludzi, którzy czasami „ujawnili się” dopiero po moim powrocie do Białegostoku. No ale cóż, lepiej późno niż wcale 😉 Ale już wiem, że jest to jedna z moich motywacji aby wrócić tam za jakiś czas i spędzić kolejnych kilka dni w fajnej atmosferze. Mam już nawet pewien plan w tym temacie 🙂

To jednak dowód, że to właśnie ludzie są dla mnie dobra motywacją i do działania i do pisania. Jak może być jednak inaczej, skoro zarówno pisanie jak i tez przede wszystkim ludzi lubię, a nawet w niektórych przypadkach uwielbiam. Nic dlatego nie staje na przeszkodzie aby połączyć te dwa zagadnienia w jeden efekt. Ale jak to wszystko o czym piszę do tej pory ma się do tytułowej weny?

Wczytywanie

One of the best stadium in Europe #football #PGE #Arena #Gdańsk #Tricity #Lechia #event #soccer #Euro2012 #memostatigram #igerspoland #igersgdansk #photooftheday #instalike #instadaily #instaphoto #instacool #webstagram #colorful #l4l #f4f #instabeauty

Zobacz w Instagramie

Głównie tak, że od dawna już trzymam się systemu, aby zapisywać sobie na bieżąco w jakimś miejscu wszystkie, nawet najbardziej przypadkowe czy bzdurne tematy na teksty do napisania w przyszłości. To mi często pomaga w tym, że gdy w danej chwili nie wiem o czym napisać, to sięgam do tej listy i sprawa po części się rozwiązuje. Po części bo tu dochodzi ta cholerna wena, „która raz jest, a raz jej nie ma” jak to nucił jeden z polskich artystów. Nikt kto stara się cokolwiek tworzyć na jakąkolwiek skalę nie lubi tego uczucia. Uczucia, które przypomina zwykłą pustkę w głowie, jaką na przykład mają uczniowie, kiedy siedzą w szkole nad pustą kartką z pytaniami na sprawdzianie na który się nic nie uczyli. Znacie to? 😉 Jest na szczęście kilka sposobów na to aby ten stan obejść, które ja na sobie testuję z różnym skutkiem. W tym także momencie wy właśnie poznajecie jeden z tych sposobów, bo czyż to nie jest genialne w swojej prostocie, aby napisać tekst o braku weny w chwili gdy się nie ma weny? 🙂