fbpx
CrossFitO wszystkim

Ból trwa tylko chwilę…

dodany przezKamil Timoszuk 24 kwietnia 2014 0 Komentarzy

O tym ile trzeba lub można trenować jest tyle materiałów i opinii, co ludzi, którzy je wygłaszają. Ja nie raz już przerabiałem tłumaczenie komuś, że 6 dni w tygodniu to wcale nie jest za dużo jednostek treningowych w tak krótkim czasie jak się większości wydaje. Czasem znacznie gorsze od samych treningów są przerwy od nich.

Powiedziałbym nawet, że zarówno przerwa czasami potrafi dać w kość, jak i też powrót po takim czasie bezczynności. Od kilku dni przerabiam to na własnej skórze i muszę przyznać, że mam wrażenie, że są to doznania lekko ekstremalne. Wszystko to przez ten wypadek rowerowy, który ciągnie się za mną jeszcze do chwili obecnej pod paroma względami. Większość obitych podczas upadku części ciała doszła już prawie do siebie. Właściwie tylko noga jeszcze się trochę ociąga, ale mam nadzieję, że niebawem nadgoni resztę. Wszystko to jednak spowodowało, że musiałem sobie odpuścić na prawie 10 dni normalne trenowanie. Nie mogłem jednak kompletnie usiedzieć w domu więc rower pomimo wszystko był w użyciu mniejszym lub większym przez ten czas. Jak się jednak przekonałem, to nie było zastępstwo normalnego trenowania. Bardzo boleśnie się o tym przekonałem.

Od pierwszego po powrocie treningu we wtorek minęło już kilka dni. Jednak zakwasy jakich nabawiłem się od tego czasu targają mną naprawdę niemiłosiernie. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że nie pamiętam już kiedy bolało mnie tak bardzo, tak wiele różnych części ciała. Żeby sobie przypomnieć taki moment, musiałbym się chyba cofnąć pamięcią do swoich początków z uprawianiem sportu na poważnie kilka lat temu. Dowodem na to jak bardzo zbuntował mi się mój organizm jest na przykład fakt, że nawet zawiązywanie sznurówek to jest dla nie w ostatnim czasie spore wyzwanie 😉 Z boku chyba też to widać, że nogi mam jak z betonu, skoro podczas jednego dnia potrafiły 3 osoby zapytać mnie o to, czy aby przypadkiem sobie znowu czegoś nie zrobiłem 🙂 Tak więc dzięki za troskę, ale tym razem powód jest inny.

Pocieszam się jednak tym, że teraz już z każdym kolejnym dniem będzie tylko lepiej. Zresztą musi być lepiej skoro zbliża się wielkimi krokami maj, a wraz z nimi parę fajnych wydarzeń. Już 2 maja spełnia się to o czym pisałem jakiś czas temu w kontekście paintablla. Mianowicie to, że skoro podobało mi się za pierwszym razem, to na pewno będę chciał tam wrócić. Na nadarzającą się ku temu okazję, nie musiałem zbyt długo czekać.

Paintball CF Podlasie

Jako, że nie miałem innych pomysłów na majówkę to ten jest jak znalazł. Zresztą powiedzmy sobie szczerze, że gdybym nawet coś miał to jest duża szansa, że bym je zmienił. Dla spotkania się z pozytywnymi ludźmi moim zdaniem po prostu warto.

A już tydzień później czeka bieg na 5 i pół kilometra w ramach imprezy biegowej w Białymstoku. Po pierwszym przebieżce w tym tygodniu od dłuższego czasu, muszę przyznać, że złapałem po drodze trochę obaw. Ale obawy zawsze można też gdzieś po drodze „przypadkiem” pogubić 😉

Koszulka CF Podlasie

Trochę charakteru i będzie dobrze!