fbpx
CrossFitO wszystkim

Bezwzględne oblicze CrossFit

dodany przezKamil Timoszuk 22 kwietnia 2015 12 komentarzy

Kiedy spojrzymy na wszelkie kanały kontaktu z ludźmi organizacji CrossFit HQ, zobaczymy tam spójny przekaz. Ze strony internetowej oraz wszelkich social mediów płynie jedno proste przesłanie, które ma obecnych bądź przyszłych adeptów tego systemu motywować, edukować oraz informować. Jednak jak się okazuje, istnieje także druga strona tego medalu.

CrossFit to nie tylko strona jaką większość z nas zna i kojarzy w stosunku do tego zjawiska. Już od dłuższego czasu CrossFit to także biznes. I to biznes nie byle jaki, bo kumulujący pokaźne przychody, które z roku na rok są coraz to większe. Nic też nie wskazuje na to, że miałyby one w najbliższym czasie spaść, patrząc na to jak rośnie rzesza „wyznawców” tego sportu. Wyznawców, którzy bardzo często są chętni wydawać spore sumy, na wiele rzeczy związanych z tym trendem. Nic więc dziwnego, że trzymająca na tym wszystkim swoją łapę organizacja CrossFit HQ, broni tego jak największego skarbu. Czasem jednak można odnieść wrażenie, że ich działania są mocno przesadzone.

CrossFit HQ 1

Odkąd CrossFit stał się produktem ze wszystkimi tego plusami i minusami, organizacja CrossFit HQ bardzo aktywnie zaczęła go strzec. W głównej mierze pod kątem praw autorskich, które jak wiadomo na całym świecie są dosyć mocno przestrzegane, a w USA w szczególności. Jeśli ktoś więc stara się, nie tyle naruszać dobre imię CrossFit, co bezpodstawnie używać tej nazwy, to już może być pewny, że odpowiednie osoby z tej organizacji go znajdą. Zaś przykładów na potwierdzenie tej tezy jest wiele, nawet w naszym kraju. Znane są przecież historie niektórych polskich boxów, które przed otrzymaniem oficjalnej afiliacji, używały w swojej nazwie słowa CrossFit. Gdy jednak zmieniała się ich polityka i postanawiano ową afiliację uzyskać, to wtedy zaczynały się schody jeśli chodzi o zatwierdzenie nowej nazwy przez CrossFit HQ. Niektórzy też pewnie wiedzą i pamiętają, że istniał kiedyś na Facebooku fanpage o nazwie CrossFit Polska. Teraz już niestety go nie ma, a została jedynie grupa o tej samej nazwie. Przypadek? Nie sądzę. Takie działania, szczególnie jeśli chodzi o nazewnictwo boxów, można w sumie na swój sposób zrozumieć.

CrossFit HQ 2

Jednak już czymś znacznie poważniejszym jest fakt, że CrossFit HQ coraz częściej zaczyna sięgać po środki prawne w postaci pozwów sądowych w różnych tematach. Ostatnim dosyć głośnym zjawiskiem, jest torpedowanie w taki właśnie sposób, wszelkich materiałów związanych ze szkodliwością i kontuzjogennością CrossFit. Jak się okazuje każda osoba, która zechce udowodnić w jakiś rzetelny sposób to, że mówiąc w dużym uproszczeniu „CrossFit powoduje kontuzje”, musi liczyć się z otrzymaniem pozwu sądowego. Nie wiem jak dla innych, ale dla mnie następuje tu pewien zgrzyt. Zgrzyt, który z jednej strony sprawia trochę, że można zacząć się zastanawiać czy skoro tak wygląda obrona dobrego imienia, to czy przypadkiem „atakujący” nie ma choć trochę racji? Z drugiej zaś strony, na takich przykładach widać doskonale, że ta osławiona społeczność bardzo szybko się kończy, kiedy ktoś zaczyna się w jakiś sposób sprzeciwiać torowi obranemu przez CrossFit HQ. Wtedy w jednej chwili stajesz się wrogiem tej organizacji. A naprawdę niewiele trzeba aby tak się właśnie stało.

CrossFit HQ 3

Skąd to wiem? Otóż w ostatnim czasie sam się niejako takim wrogiem się stałem. W głównej mierze spowodował to TEN tekst, który już jakiś czas temu pojawił się u mnie na blogu i cieszył się waszym sporym zainteresowaniem. Jak się jednak okazało, owy materiał niespecjalnie spodobał się gdzieś w głównej siedzibie CrossFit HQ. Nie spodobał się on do tego stopnia, że jakieś 3 tygodnie temu, otrzymałem od głównego prawnika tej oto organizacji maila. Zanim jednak napiszę o tym czego on dotyczył, to jako ciekawostkę zdradzę fakt, że tym prawnikiem jest kobieta i jest ona także właścicielką jednego z boxów w USA. Co też jest ciekawe, to otrzymana przeze mnie wiadomość była nie tylko po angielsku, ale także po polsku i po rosyjsku (WTF?!). Tłumaczenie na polski było jednak tak słabe, że znacznie łatwiej było mi zrozumieć o co tej pani chodzi czytając jej wiadomość w oryginale niż w moim ojczystym języku 🙂 Sama wiadomość zaś „kategorycznie ode mnie żądała” usunięcia ze stworzonej przeze mnie listy miejsc, które afiliacji nie mają, oraz osób, które według niej bezpodstawnie podają się na trenerów CrossFit. W pierwszej chwili dominującym uczuciem było zaskoczenie. Później przyszła jednak refleksja i kilka wydawałoby się naturalnych pytań. Chcąc więc otrzymać na nie odpowiedzi, zacząłem wymianę kolejnych maili z tą panią. Na początku trwało przerzucanie się, a właściwie jej recytacja kolejnych paragrafów, które rzekomo na mnie ma i którym podlegam, jeśli nie usunę tekstu. Nie mogąc się jednak na to zgodzić zacząłem dopytywać się o kolejne rzeczy, a także nawet walczyć o pozostanie na liście poszczególnych osób. W pewnej chwili doszło niemal do absurdu, który polegał na tym, że na liście nie mogły być linki do profili osób, które mają ukończone kursy Level 1.

Jednak w efekcie wymiany ponad 30, mniej lub bardziej rozwiniętych maili, lista została trochę okrojona, a ja wspaniałomyślnie nie pójdę siedzieć. Trochę mi szkoda, że tak to się skończyło, bo uważam, że była to najbardziej rzetelna lista, jeśli chodzi o miejsca i ludzi związanych z polskim CrossFitem, jaką można znaleźć w polskim internecie. W dalszym ciągu jest ona w mojej opinii całkiem niezła, ale niesmak trochę pozostał. Jest on także dlatego, że na własnym przykładzie zobaczyłem jak potrafi działać CrossFit HQ i nie powiem aby specjalnie mi się to podobało. Mój przykład obala też pewien mit, który dla wielu był od dawna już tylko fikcją, a inni nadal potrzebują kolejnych przykładów. Mianowicie mam tu na myśli fakt, że CrossFit jako sportowe zjawisko na poziomie codziennej działalności boxów, bądź też na przykład kolejnych zawodów, jest bardzo wartościowym i w dużej mierze społecznym produktem. Kiedy jednak zaczyna chodzić o dosłowne interesy, cały czar pryska, a z CrossFit HQ wychodzi krwiożercza bestia, lub też jak kto woli bezduszna korporacja, gotowa stłamsić każdego, kto tylko stanie na jej drodze.